Kochający mąż, dwójka cudownych dzieci, praca przynosząca zadowolenie, piękny dom, ułożone, fajne życie... Czego brak do szczęścia? Teoretycznie niczego, ale... A właściwie bez żadnego 'ale', tak po prostu - w pewnym momencie pojawił się ON, mężczyzna, którego zapragnęłam. Pojawił się nagle, choć nie był to zupełnie nieznajomy, ale właśnie stary znajomy, odnaleziony po latach, z którym nagle połączyła mnie jakaś służbowa sprawa, jakiś temat do przegadania. Przegadaliśmy, potem te rozmowy były częstsze i już nie na tematy związane z pracą. Przy kawie lub na czacie - o filmach, muzyce, o podróżach, książkach, które nas poruszyły, o emocjach, jakie nami targają... Kiedyś na te tematy rozmawiałam z mężem, ale pojawiły się obowiązki, dzieci, ciągłe płatności, stres, nerwy...
Spotkania z moim starym/nowym znajomym (nigdy nie myślałam o nim 'kochanek') dawały chwilę oddechu, były jak morska bryza, jak zimny drink w upalne lato. I wcale nie seks był najważniejszy, znacznie więcej dawały rozmowy, bliskość, której brakowało mi na co dzień, to, że mogliśmy zupełnie oderwać się od codzienności, od zwyczajności. Ważna i uzależniająca (wiem to dziś) była adrenalina, ekscytacja związana z ukrywaniem czegoś, z ukrywaniem się...
To 'podwójne życie' trwało prawie rok. I wiem dziś, że miałam cholerne szczęście, bo nie wyszło na jaw, bo ani moja, ani jego rodzina nie poznała prawdy, nie doznała wstrząsu. Wstrząs odczułam za to ja, gdy nagle usłyszałam: musimy przestać. Niby wiedziałam, że ta chwila nadejdzie, ale wierzyłam, że może jednak nie... Zabolało, wywołało ogromną złość ('Dlaczego to on ze mną zrywa? To ja miałam zadecydować, jak długo to będzie trwało!'), rozczarowanie ('Na pewno przestałam być atrakcyjna...'), ból, tęsknotę.
Minęło dużo czasu, ale te wszystkie emocje wciąż siedzą pod moją skórą, nadal czuję dreszcz, kiedy przejeżdżam koło jego domu, kiedy widzę naszych wspólnych znajomych.
Czy żałuję? Czy cofnęłabym czas? Na pewno nie, bo to doświadczenie wiele dla mnie znaczy. Sporo mnie nauczyło - o sobie, o moim związku. Dojrzałam, stałam się jeszcze bardziej kobieca, świadoma siebie.
Źródło: Wysokie Obcasy