Jestem Państwa stałą czytelniczką i każdego tygodnia z utęsknieniem czekam na Wysokie Obcasy, z zapartym tchem czytam zarówno artykuły, jaki i listy od czytelników.
Sama za waszym pośrednictwem chciałabym przesłać list/wiadomość do pewnej kobiety-żony ojca mojej córki.
Małgorzato,
Piszę do Ciebie, bo chcę żebyś wiedziała, co czuję. Chcę myśleć, że nie wiedziałaś o moim istnieniu, gdy spotykałaś się z "Innym Inaczej", chcę myśleć, że nie wiedziałaś o mojej ciąży gdy wybraliście się na Andrzejki w Tatrach. Chcę myśleć, że nie zdawałaś sobie sprawy, że to uczucie, na którym zbudowałaś swoje małżeństwo, jest oparte na czyichś łzach, rozpaczy i poniżeniu.
Chcę myśleć, że nie oceniłaś mnie na podstawie słów mężczyzny jako kobietę, która wykorzystała go do swoich celów. Byłam z nim trzy lata, czyli dość czasu aby poznać, że jest nieuczciwy i manipuluje ludźmi. Jego nie chciałam, ale chciałam dać rodzinę mojej córce. Chcę Cię bronić w swoich myślach wiedząc, że nie masz pojęcia że "Inny Inaczej" nie odwiedza swojej córki, nie płaci alimentów i obraża nas w sądzie. Mam nadzieję, że nie przykładasz do tego okrucieństwa ręki. Cały czas wierzę, że to nie ty byłaś przyczyną odrzucenia mnie i mojego dziecka przez "Innego Inaczej". Wierzę, że jako osoba wykształcona odwołujesz się do jego sumienia i przypominasz mu, że ma dziecko - nie tylko to z Tobą ale i TO PIERWSZE.
Nie oceniam Cię, nie rzucam kamieniem, nie nazywam źle. Bronię Cię w moich myślach, licząc na to że nie wiedziałaś o naszym istnieniu. Bronię Cię mając nadzieję, że jako matka rozumiesz jak bardzo dziecko potrzebuje ojca. Bronię Cię by nie zwariować, nie mieć do Ciebie żalu, że go sobie wzięłaś.