http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z troską o stan umysłu i ducha pokolenia, dziś kształconego na KUL-u - listy

Listy czytelników
2011-05-18, ostatnia aktualizacja 2011-05-18 17:14

Skandaliczna wypowiedź reżysera Grzegorza Brauna o nieżyjącym abp. Józefie Życińskim wzburzyła czytelników

Dziedziniec Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Fot. Damian Danak / AG
Dziedziniec Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Przykład najdalej idącej ksenofobii i obskurantyzmu

Jako absolwenci KUL-u z wielkim bólem - ale i przerażeniem - przyjęliśmy informacje o wystąpieniu na naszej Alma Mater Grzegorza Brauna. Jego "spotkanie ze studentami" - po projekcji filmu dokumentalnego "Eugenika - w imię postępu" -szybko przerodziło się w jaskrawą polityczną nagonkę na inaczej myślących.

I nie chodzi tu li tylko o postponowanie pamięci - najgorszymi słowami, że był on "kłamcą i łajdakiem" - Księdza Arcybiskupa prof. dra hab. Józefa ŻYCIŃSKIEGO, wybitnego teologa i etyka, którego książkami można by obdzielić przynajmniej trzy biografie naukowe - ale także o frontalny atak na środowisko "Gazety Wyborczej", redakcję i czytelników, wydanej "przez gwiazdę śmierci z ulicy Czerskiej".

To przykład najdalej idącej ksenofobii i obskurantyzmu, do tego wypowiadanej z wyjątkową dezynwolturą przez człowieka, który zna prawdę. Raczej katona i prokuratora niż artystę i badacza.

W naszych czasach studiowania na KUL-u, a był to również czas zawstydzających wydarzeń marca 1968, sprowokowanych "Dziadami" w inscenizacji Kazimierza Dejmka, środowisko KUL-owskie, z Ks. Rektorem Wincentym Granatem na czele, było prawdziwym schronieniem dla relegowanych z państwowych uczelni "męczenników narodowej sprawy".

Było demokratyczne i pluralistyczne, przyjazne prześladowanym, gdzie "katolicki" w nazwie uniwersytetu znaczyło również tyle , co "powszechny" (a więc dla wszystkich). Reakcja młodzieży akademickiej na spotkaniu w dużej auli KUL-u na rozmaite insynuacje Pana Grzegorza Brauna, który pozwalał sobie również na zabawę semantyczną z nazwiskiem Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego, napełniła nas bezgranicznym smutkiem o los - stan umysłu i ducha - najmłodszego pokolenia, kształconego dziś na KUL-u. Z troską o dobre imię KUL-u.
Prof. dr hab. Jan Ciechowicz, polonista i teatrolog z rocznika 1972, prof. zw. UG, członek Komitetu Nauk o Sztuce PAN, Mgr Aleksandra Aldona Ciechowicz, psycholog z rocznika 1971

Człowiek traci nadzieję na sens i ład moralny naszego świata

Miałem zaszczyt znać ks. Abp Józefa Życińskiego, człowieka wielkiej miary, wybitnego humanistę. Budził we mnie podziw i atencję. W klimacie dzisiejszego zdziczenia politycznego nic mnie nie dziwi. Indywidua typu Grzegorza Brauna zawsze zaludniały obrzeża kultury; tak za komunizmu jak i dzisiejszego liberalizmu. Specjalnej różnicy między nimi nie widzę, poza mocą sprawczą. Tamci byli śmiertelnie groźni, ci współcześni są tylko obrzydliwi.

Zdumiewa mnie natomiast najpierw brak a potem wymuszona reakcja władz tej pięknej, zasłużonej dla kultury Uczelni - KUL. Miałem i mam tam wielu przyjaciół. Współpracowałem na różnych poziomach naukowo. Do dzisiaj mam legitymację członka Towarzystwa Przyjaciół KUL nr 143613 wystawioną w 1984 r. A w tym czasie to coś znaczyło. Dziś muszę z żalem oświadczyć, że za pohańbienie pamięci śp. Ks. Abp J. Życińskiego na terenie uczelni, przy biernej postawie jej pracowników zawieszam wszelkie życzliwe uczucia wobe KUL.

Zawieszam współpracę z moimi przyjaciółmi i członkostwo w Towarzystwie Przyjaciół KUL. Czas najwyższy, aby jakiejś formy ozdrowienia mentalnego i kulturowego oczekiwać w pierwszym rzędzie od instytucji akademickich. Nie przyjdzie ona wszak ze strony polityków ani instytucji państwowych.

Jeśli w klimat dzisiejszych walk potępieńczych wpisuje się taka Uczelnia jak Katolicki Uniwersytet Lubelski - to człowiek traci nadzieję na sens i ład moralny naszego świata, ze szczególnym uwzględnieniem Polski!
Tadeusz Pilch, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Mój syn odszedł z Kościoła

Piszę poruszony do głębi wystąpieniem niejakiego Grzegorza Brauna na terenie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Z rozmysłem użyłem wcześniej słowa "niejakiego", gdyż uważam, że nie zasługuje on na traktowanie z należytym szacunkiem, gdyż czuję, iż sam dał mi prawo do tego, odnosząc się z pogardą do arcybiskupa Józefa Życińskiego.

Abstrahując od faktu, iż Grzegorz Braun może mieć inne poglądy niż arcybiskup Józef Życiński, iż osoba arcybiskupa może być niemiła, to fakt, że pogarda w stosunku do osoby zmarłej została wyrażona publicznie świadczy jedynie o tym, że w kręgach, w których Braun cieszy się jakimkolwiek poważaniem, brak szacunku dla zmarłych nie budzi sprzeciwu, a to we mnie budzi niesmak i obrzydzenie!

Chcę też zaprotestować przeciwko milczeniu ludzi Kościoła i ludzi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Brak reakcji na pierwsze słowa obrażające arcybiskupa Józefa Życińskiego - ten mały człowieczek bełkotał o kłamstwie i łajdactwie (sic!) w odniesieniu do arcybiskupa - reakcji, która winna być tylko jedna - przerwanie spotkania i wyrzucenie - tak, wyrzucenie, a nie wyproszenie - potwarcy z murów uczelni jest dla mnie niezrozumiała.

Oburza mnie jeszcze bardziej milczenie przez tak długi czas rektora, rzecznika prasowego, opiekuna koła naukowego i innych osób odpowiedzialnych za wizerunek Uniwersytetu.

Odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie KUL-u, bo nie wierzę, że wszyscy, nie przejęli się listem o. Ludwika Wiśniewskiego. Przejrzyjcie wreszcie na oczy! Jestem człowiekiem prawie pięćdziesięcioletnim, to co wyczynia dyrektor jednej radiostacji cieszącej się zaufaniem sporej części duchowieństwa mnie od Kościoła nie odrzuci.

Wiedzcie jednak, że - jestem o tym głęboko przekonany - to właśnie "dzięki" Wam, Wam, którzy dopuszczacie do szargania imienia osób inaczej myślących; którzy pozwalacie na to, aby krzyż stał się przedmiotem walki politycznej; którzy nie reagujecie na jawnie antysemickie wypowiedzi niektórych kapłanów; którzy mając usta pełne uwielbienia dla błogosławionego Jana Pawła II wypaczacie Jego naukę - mój syn odszedł z Kościoła. Myślę, że gdybym był osobą młodszą, dla której ideały są ważne a spojrzenie na świat pełen bezkompromisowości mógłbym zrobić podobnie.

Opamiętajcie się wreszcie, bo Kościół w Polsce traci ludzi młodych. Traci tych ludzi przede wszystkim ze względu na postępowanie samych ludzi Kościoła. To jest smutne.
Ireneusz D., Bytom.

  • 3
  • 1
  • 4
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    44 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':