http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jestem drogową piratką czy nie? - list

Małgorzata Tybora
2011-05-11, ostatnia aktualizacja 2011-05-11 15:32

Ulica we Wrocławiu
Ulica we Wrocławiu
Fot. Maciej Swierczynski / AG

Zostałam ukarana podczas majówkowej akcji policji przeciw kierowcom. I to dwukrotnie. Ale czy słusznie?

Kontrola prędkości
Fot. Tomasz Niesłuchowski / AG
Kontrola prędkości
Po dwóch kilometrach jazdy 180 km/h obwodnicą Trójmiasta, który to odcinek przejechałam wyłącznie chcąc sprawdzić pracę samochodu, a potem po prostu zjechałam na prawy pas, redukując dość energicznie prędkość. Panowie z radiowozu w ostatniej chwili wrzucili koguta na dach, bo nie doczekali się większego przekroczenia, gdyż nie taki był mój zamiar. Nieco ponad 150 km/h, 6 punktów i 300 złotych.

Pół godziny później, w miejscowości niczym ser szwajcarski, bogatej w dziury i koleiny, skupiona na zdewastowanej drodze, troszcząc się o podwozie samochodu, przeoczyłam znak informujący, że jestem w obszarze zabudowanym. Co więcej, zawodowy instruktor nauki jazdy siedzący obok mnie, również znaku nie widział. Ale jak widzieć cokolwiek poza dziurami. I znowu nieco ponad 80 km/h, 6 punktów i 200 złotych.

Tuż przed Warszawą, za kolejnym znakiem informującym o początku drogi ekspresowej, kiedy każdy kierowca dociska gaz, bo zbliża się do rzeczonej drogi ekspresowej, a zgodnie z przepisami, nie może być zawalidrogą, bo za to też jest mandat, stoi radiowóz i łowi biedaków za przekroczenia 20 km/h.

Panowie policjanci, gdzie byliście, kiedy pewien złośliwy kierowca tira najeżdżał na oś jezdni uniemożliwiając wyprzedzenie go? Gdzie byliście, kiedy pijak wyjechał na drogę krajową z jednej wsi i wprawdzie skręcił w lewo do drugiej wsi, ale kosztem mojego hamowania na poboczu? I gdzie jesteście, kiedy ludzie chodzą poboczem, nieoświetleni, niewidoczni, skazani na niechybną śmierć? Gdzie ten wasz trójmiejski radiowóz zatrzymujący kobietę jadącą przeciętnym japońskim wozem, podczas gdy w czasie kontrolowania mnie, ową obwodnica co najmniej 220 km/h pognało dobre niemieckie auto. I zapewniam was, że nie planowało jechać z taką prędkością, tak krótko jak ja.

Mam nieco ponad 30 lat. Zjechałam kawał europejskich dróg, autostrad, wielkich miast i malutkich miejscowości. Tylko we własnych kraju, infrastrukturalnie na poziomie afrykańskiej wsi (nie ubliżam Czarnemu Lądowi) dostałam mandaty dwa i stałam się statystycznie drogowym piratem. To jest piractwo?

Nigdy nie miałam do policji szczególnie dużo sympatii. Nigdy nie oczekiwałam, że będzie to formacja na miarę europejskiej, której celem nadrzędnym jest ochrona obywateli i rozsądne egzekwowanie praw i obowiązków. Ale wobec ostatnich wydarzeń, trudno jest mi pozbyć się myśli, iż nie dość, że stałam się numerkiem w statystyce, to jeszcze zarobił na mnie Pomorski Urząd Wojewódzki, który ani tych cholernych dziur nie zalepi ani nie sprawi, że policja pogna za długodystansowcem, a nie złowi głupią babę, której kiedyś własny ojciec powiedział, że dopóki nie pozna auta, nie będzie się w nim czuła pewnie. Mam jechać 50 km/h całe życie i twierdzić, że na tym polega bycie dobrym kierowcą? Chyba nie ja jestem w błędzie.

Polecam mojej "Gazecie" przyjrzenie się akcjom policji. Nie dlatego, że jestem niewinna. Ale są gorsi ode mnie. Są bardziej bezmyślni i bardziej zadufani w sobie właściciele szybkich aut, w których giną na niemieckiej autostradzie. Poza stosownymi przepisami, kierowców obowiązuje jeszcze zdrowy rozsądek, obowiązek utrzymania samochodu w stanie absolutnej sprawności i bezwzględna odpowiedzialność za własne działania.

Poszalałam na obwodnicy a nie na zwykłej krajowej drodze. Bo na tej zwykłej skupiałam się na dziurach, które były dla mnie większym zagrożeniem niż dla innych moja prędkość.

Napisz co sądzisz? Czy czytelniczka ma rację, że wszyscy inni na drodze są winni ("ludzie, co chodzą poboczem, nieoświetleni, niewidoczni, skazani na niechybną śmierć" albo "dobre niemieckie auto co gnało 220 km/h" lub "droga jak ser szwajcarski"), a ona tylko niesprawiedliwie ukarana? Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 61 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':