Właśnie dostałam z urzędu Śródmieścia decyzję o wysokości opłaty z tytułu użytkowania wieczystego gruntu za rok 2010. W stosunku do roku ubiegłego, kiedy to zapłaciłam 315 zł 75 gr, jest to opłata przeszło sześciokrotnie większa. Przecież to skandal w biały dzień! Wartość gruntu, na którym stoi dom, a w nim moja kawalerka (28 m kw.), wzrosła w ciągu jednego roku ponad 600 proc. wedle wyceny "rzeczoznawcy majątkowego". Cóż to za wycena? Mówimy o Muranowie, a nie o Dzikim Zachodzie, gdzie działki ziemi były na wagę złota. To jest dzielnica starych ludzi, którzy tak jak ja wykupili te klitki w czasach aktywności zawodowej, by dożyć w nich spokojnie swoich dni, a nie w celach spekulacyjnych. By uzbierać żądaną sumę, musiałabym co miesiąc odkładać z emerytury (1440 zł netto) ok. 200 zł, co jest po prostu niemożliwe przy obecnych kosztach utrzymania i leczenia. Nie mam też dzieci ani wnuków, które mogłabym prosić o pomoc.
Dodatkowym obrzydlistwem urzędu jest termin doręczenia decyzji z 17 listopada już po drugiej turze wyborów samorządowych.