Prosimy o listy dorosłych dzieci alkoholików, ich bliskich, znajomych. Jaką cenę płacicie? Strach przed bliskością, odrzuceniem, samotnością, okazywaniem uczuć? Życie w kłamstwie, perfekcjonizm, bieg bez namysłu, manipulowanie ludźmi? E-mail: listydogazety@gazeta.pl
Trzeźwego ojca miałam trzy miesiące. Wyniszczony wylądował w szpitalu. Nasza znajoma pielęgniarka to zorganizowała. Nie pracował, więc nie miał ubezpieczenia. Przekonała go, że trzeba zarejestrować się w urzędzie pracy. Przyjęli go na oddział pulmunologiczny z podejrzeniem nowotworu, ważył niespełna 40 kg przy 186 cm wzrostu! Okazało się, że to gruźlica. Do domu już nie wrócił.
Czas jego pobytu w szpitalu był czymś niezwykłym. Przyjeżdżałam do niego kilka razy w tygodniu. Mój syn miał wtedy pięć lat. Czasem go ze sobą zabierałam, ale zostawał na dworze i bawił się, a my z tatą patrzyliśmy na niego przez okno. Byliśmy chyba szczęśliwi - ja, że go mam, on, że ma nas. Nie byliśmy z ojcem przyzwyczajeni do okazywania sobie czułości. Zawstydzał się, gdy przytulałam go i cmokałam w policzek, a na twarzy dostrzegałam grymas błogości. Czuł chyba ulgę, że potrafię mu to okazać tak bezceremonialnie. Sam nie dał mi ciepła, poczucia bezpieczeństwa na co dzień, ale sprawdzał się w chwilach nadzwyczajnych.
Jego picie było uciążliwe, bo czasem upijał się na wesoło, czasem wpadł w furię i robił awanturę o nic, czasem po prostu zasypiał w poprzek łóżka. Mieszkał ze swoją matką, ona zapewniała mu byt i komfort picia. Ojca picie było koszmarem, ale nie tak dotkliwym, jak picie matki. Może dlatego, że to z nią mieszkałam w dzieciństwie. To do niej byłam przywiązana jak szczenię. To jej się wstydziłam, to nią gardziłam, jednocześnie ochraniałam ją kłamstwami, że dba o mnie, że wraca do domu na noc, że nie ma kochanków, że mnie nie bije, że mam co jeść
Od kilku lat matka nie pije, nie pali, jest sama i słucha Radia Maryja. Nigdy mnie nie przeprosiła, nigdy mi nie zadośćuczyniła. A ja zrobiłam sobie pranie mózgu i duszy. Wyprasowałam poczucie krzywdy. Wszystko mam złożone w kostkę i poukładane, bo lubię porządek. I tylko czasem puszczają mi nerwy, gdy się mądrzy i mnie poucza. Bo krytyki z jej ust znieść nie potrafię. Nigdy nie chciałam jeszcze raz przechodzić tego lęku, osamotnienia, płukania żołądka. I najtrudniej mi się pogodzić z tym, że tak bezwiednie powieliłam wzorzec. Mój syn wychował się bez ojca, bo jego ojciec jest... alkoholikiem. Mój syn nie chce go widzieć. Mimo młodocianego wieku teraz sam zaczyna sięgać po alkohol. A ja drżę. Czy to tylko eksperymenty nastolatka, czy też ujawniają się dziedziczne skłonności.
Uczę się normalności nieporadnie. Buduję ją po omacku, bo nie znam jej z autopsji.