Za wąsko w Raszynie Artykuł "Gazety" porusza istotny temat i proszę drążyć dalej, bo dobre samopoczucie policji i miejskiego inżyniera ruchu powinno odejść do przeszłości. We Włoszech upały jakoś nie przeszkadzają setkom Carabinieri sprawnie kierować ruchem na wielu skrzyżowaniach, tylko u nas policja drogowa ma ważniejsze sprawy.
Opisane przez was zjawisko (sygnalizacje blokujące bez sensu wjazd do Warszawy) występuje na szosie gdańskiej w Łomiankach - korki są tylko z powodu świateł dla przecznic, na których nikogo nie ma.
Podobnie w Raszynie. Tam poweekendowe korki zmniejszyłaby bardzo prosta i mała inwestycja. Mianowicie na światłach przy skrzyżowaniu al. Krakowskiej z ul. Na Skraju są teoretycznie trzy pasy w stronę Warszawy. Teoretycznie, bo prawy ma może ze cztery metry, więc kierowcy, ruszając, nie są w stanie efektywnie go wykorzystać. Byłoby inaczej, gdyby przedłużyć ten pas o ok. 100 m np. do ul. Granicznej lub Mokrej. Na poboczu nie ma żadnych budynków, trzeba by tylko przesunąć kilka starych i krzywych latarni.
Andrzej Tajchert Koszmarne rondo Tragedia jest na trasie lubelskiej na rondzie w Kołbieli. Tą trasą jeżdżą nie tylko turyści z Warszawy, ale też mieszkańcy Lubelszczyzny, którzy pracują w stolicy. W niedziele po południu do późnych godzin wieczornych spędza się przed tym rondem co najmniej pół godziny. To samo jest od strony Warszawy w piątki po południu. Pisałem niedawno do GDDKiA, czy mają pomysł na rozwiązanie problemu, ale dotąd, pomimo ponaglenia, nie dostałem żadnej odpowiedzi. Miała być tam trasa ekspresowa S-17, ale na razie doczekaliśmy się tylko obwodnicy Garwolina.
Krzysztof Dorywalski Teraz jeszcze remont Od niedawna na siedemnastce w stronę Lublina trwa remont mostu na Świdrze w Wólce Mlądzkiej. Podczas wyjazdu z Warszawy w ostatni piątek ok. godz. 21 korek (ok. 5 km) zaczynał się już w Wiązownie i traciło się w nim ok. 50 min. Na moście jest zwężenie do jednego pasa, automatyczna sygnalizacja świetlna przepuszczająca auta przez kilkanaście sekund raz w jedną raz w drugą stronę. Efekt za mostem w stronę Lublina korka w piątek już nie było. Jak było z powrotem w niedzielę, nie wiem, bo jechałem już inną trasą - przez Pilawę i Górę Kalwarię oraz Piaseczno.
Rozwiązanie: pozew zbiorowy w przypadku remontu za złą organizację prac (wykonawca albo powinien przeprogramować sygnalizację, albo postawić tam ludzi do sterowania ruchem i problem byłby mniejszy). Tyle że inwestor powinien tego wymagać.
Andrzej Kozak Policjo, do roboty! Moje okrutne doświadczenia wjazdowe do Warszawy dotyczą trasy z Mazur, czyli głównie odcinka od Ostrowi Maz. do Marek. Jeszcze rok temu do tej listy dołączyłabym dojazd do Wyszkowa, ale po otwarciu obwodnicy korki tam zniknęły!
Policjanta z komendy wołomińskiej, który przekonuje w tekście, że z korkami w Markach nic się nie da zrobić, posłałabym na dodatkowe przeszkolenie w dziedzinie: kto jest dla kogo. Czy policja dla społeczeństwa, czy my - społeczeństwo - dla niej?! Zgroza, jak się czyta takie wypowiedzi! Co tam weekendowicze, chcecie siedzieć przy grillu do późna w niedzielę, to sobie stójcie w korkach - powiada pan policjant. To jest chore! Jednym z ważniejszych obowiązków tego pana jest stać na straży prawa, ale też pomagać społeczeństwu w takich przypadkach jak rozładowywanie korków. Niestety, panowie policjanci wolą stać w krzakach i kasować "klientów" za np. 57 km na godz. po terenie zabudowanym (sama zapłaciłam mandat za takie wykroczenie w Kolnie na wspomnianej trasie Mazury-Warszawa).
Wracając do Marek, to korki są tam spowodowane wyłącznie brakiem tzw. zielonej fali na tej trasie tranzytowej. Próbowałam jechać 50 km na godz. od świateł do świateł i nic. Czerwone zapala się na parę sekund przed dojazdem do kolejnego skrzyżowania. A to by było przecież takie proste rozwiązanie - zsynchronizować światła na całej trasie tranzytowej w tej miejscowości. Jakaś estakada, objazd, cokolwiek, co by rozwiązało ten upiorny problem wyjeżdżania i wjeżdżania z Warszawy w kierunku na Mazury - piszmy, postulujmy, może razem coś uda nam się przepchnąć?
Agnieszka Glinkowska