Drogi Rodaku, Staniesz dziś pod krakowską kurią z transparentem "Powązki, nie Wawel"? Podpisałeś jeden z internetowych protestów przeciw miejscu pochówku Pierwszej Pary? Nie lubisz Kaczyńskich, nie lubisz
PiS, i choć zapaliłeś znicz pod Pałacem Prezydenckim, wywiesiłeś flagę z kirem, i z serca współczujesz rodzinie zmarłego tragicznie Lecha Kaczyńskiego, mówisz wprost: - Nie zasłużył na Wawel?
A może przeciwnie. Staniesz dziś w Warszawie i będziesz krzyczeć: "Powązki TAK, Wawel NIE!", bo chcesz, by
Lech Kaczyński i Jego Żona spoczęli blisko ludzi, którzy ich znali i szanowali. Z serca warszawianin, nie możesz znieść myśli, że chcą zamknąć prezydencką parę w zimnej krypcie, gdzie wchodzi się za biletami wstępu. W muzeum, nie na cmentarzu.
Za protestami stoi wiele ludzkich racji. Za Wawelem - tylko jeden argument.
Pomyśl. Świat nie chciał pamiętać o zbrodni katyńskiej przez dziesiątki lat. "Wolny świat" poświęcił prawdę o losie tysięcy polskich oficerów. Zgodził się na kłamstwo katyńskie w 1943 roku - i godził się na nie po wielokroć później. Ostatni raz - gdy film Andrzeja Wajdy nie otrzymał Oskara, mimo że praktycznie nie miał konkurencji. Pamiętasz argumenty? Że to polski problem. Że film nie niesie z sobą wartości uniwersalnych. I - wypowiadany półgębkiem - że nie można drażnić Rosji, ważnego sojusznika w walce z terroryzmem. Tak, "wolny świat" nie chciał pamiętać o Katyniu.
Aż do 10 kwietnia 2010 roku, kiedy wszystkie serwisy informacyjne, największe stacje telewizyjne, portale internetowe wypełniły się wiadomościami o rozbiciu samolotu z prezydentem RP i blisko stuosobową delegacją na pokładzie w pobliżu Smoleńska. I zaraz potem - Katyń, bo przecież tam miał się udać prezydent Lech Kaczyński. Świat chce prawdy o Katyniu. Wolny świat, którego jesteśmy teraz częścią, prosi o pokazy filmu "Katyń", o materiały informacyjne o Katyniu.
Do Polski na pogrzeb prezydenta i jego żony przylecą prezydenci
USA i Rosji. Przyleci premier Wielkiej Brytanii. "Wielka Trójka" w czasach, gdy zawiązywała się - ponad grobami polskich oficerów - zmowa milczenia wokół Katynia. Staną nie tylko przed trumnami Lecha i Marii Kaczyńskich. Staną w obliczu wydobytej z nicości pamięci o 20 tysiącach zamordowanych strzałem w tył głowy polskich oficerów. Ich śmierć miała zadać ostatni cios polskiej państwowości. Tego chciał Stalin.
Polacy kilkadziesiąt lat walczyli o zachowanie pamięci. Ale dopiero 10 kwietnia 2010 roku tamten Katyń, sprzed 70 lat, zyskał nieśmiertelność. Razem z trumnami Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu zostanie zdeponowana pamięć o tysiącach polskich oficerów, pomordowanych w Katyniu. Pozwólmy sobie na patos. Na patetyczny hołd dla tych, o których kaźni najpierw nie można było mówić wcale, a potem - najwyżej - półgębkiem.
Donald Tusk mówił 7 kwietnia 2010 roku, stojąc nad grobami polskich oficerów: - Katyń stał się mitem założycielskim niepodległej Polski.
Niech ten mit uczci cały świat - w miejscu, które jak żadne inne, jest depozytariuszem polskiej historii, polskiej chwały, wielkości i niepodległości.
środa godz. 12.58