http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Internet - użyteczny, ale i niebezpieczny - listy

Listy czytelników
2010-02-19, ostatnia aktualizacja 2010-02-26 19:18

fot. BSA

Jak internet zmienił życie naszych Czytelników? Co zyskali? Co stracili?


fot. AG Halina Bieżuńska to najstarsza (87 lat) polska blogerka.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Halina Bieżuńska to najstarsza (87 lat) polska blogerka.
SERWISY
Mam 80 lat. I co ja bym dzisiaj robił bez komputera i internetu?

Gdzieś, kiedyś przeczytałem, że skrót "www" można przetłumaczyć jako "wszechnica wiedzy wszelakiej". Już same te słowa precyzują, ile wiadomości i korzyści możemy uzyskać z internetu.

Mam 80 lat. Od roku 1995, kiedy córka kupiła komputer (byłem już na emeryturze), kiedy pozwoliła mi surfować, stopniowo połykałem tego bakcyla i jakoś sobie z tą maszyną radzę. W razie większych kłopotów przychodzi wnuk i sprawy nie ma.

Córka od wielu lat przebywa zagranicą. Czasem żona z niego korzysta, głównie podczas rozmowy z córką za pośrednictwem Skype'a. A widzę, że powoli zaczyna też surfować, szczególnie w pliku zdjęć rodzinnych, które mam zapisane na twardym dysku.

Kiedy żona gotuje obiad albo ogląda seriale, to ja siadam do komputera i: piszę wspomnienia, zaglądam do Wikipedii, słucham starych melodii z YouTube, wchodzę na strony Klub Seniora i Nasza-klasa, w którym to portalu nie znalazłem nikogo z mojego Wydziału, na jakim studiowałem w latach 1951-1955 na Politechnice Warszawskiej.

Z córką, synem i wnukiem wymieniamy sobie informacje za pośrednictwem maila, przesyłamy kartki okazjonalne. I co ja bym dzisiaj robił bez komputera i internetu? Marian Leciejewski

Zobaczyłam ciemną stronę

Do niedawna myślałam, że internet ułatwił mi życie. Mieszkam na wsi, więc wszędzie mam daleko. Teraz wiele spraw załatwiam przez internet, przelewy, płatności. Łatwiejsza jest komunikacja ze znajomymi, również tymi z zagranicy. Przesyłamy sobie zdjęcia, możemy porozmawiać. Instytucje kultury informują mnie o koncertach, przez internet rezerwuję miejsca. To wszystko są pozytywne strony. Niestety, ostatnio poznałam też negatywną stronę internetu.

Pracuję od 20 lat na wsi w małej szkole. Od listopada radni zastanawiają się, czy zamknąć ją ze względów ekonomicznych. Redaktor lokalnej gazety przeprowadził ze mną wywiad (jestem mamą, ale też dyrektorem tej szkoły), po którym internauci mogli wypowiadać się na ten temat.

Padły oszczerstwa, obrażano mnie, nie zostawiając przysłowiowej "suchej nitki". Anonimowo. Jednak ludzie wypowiadający się na forach nie zdają sobie sprawy, że tak do końca nie są anonimowi. Wystąpiłam do gazety o ujawnienie IP ich komputerów i sprawę skierowałam do policji. Powtarza się kilka numerów, czyli zrobiło to kilka osób. Najgorsze jest to, że sprawa będzie trwać kilka miesięcy. Jak to odbiło się na moim życiu emocjonalnym, wiem tylko ja. Moim zdaniem jednak nie można dawać przyzwolenia na bezkarne poniżanie człowieka. E.Cz.

Lepiej poznałem uczniów

Komputer kupiłem jesienią ubiegłego roku - raptem cztery miesiące temu, ale zmiany są gwałtowne, głębokie i chyba trwałe. Przede wszystkim wstaję wcześniej o całą godzinę, żeby przejrzeć wiadomości z kraju, regionu i ze świata i zdążyć przed wyjściem do pracy o godzinie 7.30 kropnąć felietonik o politycznych hemoroidach.

Jestem nauczycielem, więc szperanie po księgarniach, bibliotekach, katalogach itd. dzięki internetowi oszczędza mi czas - więcej czytam, zamawiam książki, ale i więcej wydaję.

Dawniej zużywałem tony papieru - nauczyciel musi prowadzić dokumentację różnych swoich działań - teraz dokumenty mam w laptopie, uporządkowane, szybciej do nich trafiam, choć nadal sporo papierów muszę przechowywać w zwykłych kartonach pod stołem. Papierologia w polskiej oświacie kwitnie!

Informacje z mojej branży docierają do mnie błyskawicznie. Kolejne kroki reform oświatowych są mi dobrze znane, mogę je komentować i dać głos, podzielić się uwagami z innymi - to nieco pomaga w tym frustrującym zawodzie.

Dzięki internetowi mogę - bez pośredników - przejrzeć prasę niemiecko- i rosyjskojęzyczną. Wiem, co dzieje się tu i teraz, za ścianą wschodnią i zachodnią, ale mniej słucham radia!

Największym jednak dobrodziejstwem jest to, że dzięki komputerowi mam lepszy niż dawniej kontakt z uczniami; czytają moje felietony, oceniają i komentują - w ten sposób ćwiczą pisanie w ojczystym języku. Idzie im to o wiele lepiej niż smarowanie w kajetach. Przy okazji poznają lepiej mnie, a ja ich - to często gorące wypowiedzi.

Od stycznia rozpocząłem naukę na odległość, choć jestem już 50+; może wytrwam i zdobędę dodatkowe umiejętności, może trochę zabezpieczę się na wypadek gwałtownej redukcji zatrudnienia w szkole? Marek Chełminiak

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':