Było to w roku 1997, pracowałem w szkole jako nauczyciel wf., zarabiałem mniej od mojej żony, więc dla mnie sytuacja była jasna. Szybko podjąłem decyzję i, proszę mi wierzyć, nie miałem z tym żadnych problemów. Moja żona również - ona najlepiej wiedziała, po doświadczeniach ze starszą córka, że spokojnie sobie poradzę. Gorzej z otoczeniem. Naszą decyzję przyjęto ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Kobiety mówiły: "Jak to? Zostawisz dziecko pod opieka faceta?", a mężczyźni: "Będziesz babrał się w pieluchach?".
Na urlopie byłem całe trzy lata, piękny okres w moim życiu, spokojny, uregulowany. Ojciec z małym dzieckiem wszędzie budził zdziwienie, ale jednocześnie ludzie chcieli mi pomagać, w urzędzie skarbowym mogłem wtedy załatwić wszystko.
To, czy mężczyzna może skorzystać z urlopu "tatowego", czy wychowawczego, zależy od wielu czynników, m.in. od charakteru ojca, sytuacji finansowej, tego, czy może sobie pozwolić na tak długą przerwę w pracy, od podejścia najbliższego otoczenia itd. Ważne jest to, że istnieje taka możliwość, bo jak wiemy, sytuacje w życiu zdarzają się różne. Dzięki waszym artykułom ludzie może sobie uświadomią, że to nie jest nic poniżającego dla mężczyzny, wręcz przeciwnie, że sobie świetnie poradzą, a z kobiety zdejmą piętno wyrodnej matki, która dla własnej kariery zostawia dziecko. Czasy się zmieniają, dorasta następne pokolenie, dla którego takie sytuacje są już całkowicie normalne.
A poza tym - co tu się przejmować otoczeniem, trzeba podejmować takie decyzje, które wam pomogą ułożyć sobie życie w sposób jak najbardziej korzystny dla waszego dziecka i dla was.
Pozdrawiam,