http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

To nie koty płacą za piwnice

Piotr Kowalczyk
2010-02-10, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 18:53

List czytelnika w sprawie bezdomnych kotów.

Kot
FOT. JACEK LAGOWSKI / AG
Kot
Koty wygrzewają się na schodach i mruczą z zadowolenia, na klatkach mają eleganckie miseczki z whiskasem. To obrazek zaprezentowany w "Stołecznej" przez Magdalenę Dubrowską. Ja proponuję inny, który znam z piwnic domu rodzinnego, przedwojenna kamienica na Pradze-Północ: stada kotów niewyglądających ani zdrowo, ani przyjacielsko. Wszechobecny i nieusuwalny zapach kocich siuśków. Korytarz zaminowany kupami. W kącie rozkładają się resztki gołębia. Nie byłoby to może takie straszne, gdyby nie jeszcze jedna atrakcja - roje pcheł. Każde zejście do piwnicy oznaczało dziesiątki ukąszeń.

Wielbiciele kotów czasem zostawią jakiś plastikowy pojemniczek z mlekiem. Ale ich aktywność ogranicza się do tego i do wybijania szyb/dykt z okien piwnicznych. Bo oni nic w piwnicy nie trzymają, więc nic ich nie obchodzi, że dzięki powybijanym szybom w nieogrzewanych piwnicach wszystko rdzewieje znacznie szybciej. Bo oni nie mieszkają na parterze, więc to nie w ich mieszkaniach od podłóg ciągnie przeraźliwe zimno, które podwaja koszty i tak drogiego elektrycznego ogrzewania.

Administracje budynków (na ogół miejskie Zakłady Gospodarowania Nieruchomościami) mają wszystko w nosie. Kamienica ma kilkadziesiąt tysięcy długu, więc nie będzie ani odpchlenia, ani naprawy choćby części okien

Wielbiciele kotów powiedzą, że brak kotów równa się szczury. Ja szczura nigdy u nas nie widziałem. A przez pchły cały pogryziony byłem. I to do mnie przemawia. A wielbiciele kotów niech będą nimi nie tylko, gdy trzeba dopisać komentarz na wywieszonym przez spółdzielnię ogłoszeniu, ale również wtedy, gdy trzeba przedmiot (przepraszam: podmiot) uwielbienia zabrać do weterynarza, zapłacić za wizytę, szczepionkę, poświęcić mu czas. O to znacznie trudniej. Nie twierdzę, że takich prawdziwych wielbicieli nie ma - twierdzę, że są oni w mniejszości. I że piwnice są dla mieszkańców. Albo mieszkańców i kotów. Nie może być jednak tak, że mieszkańcy muszą z piwnic rezygnować, żeby kotki miały gdzie spać. Bo to nie kotki płacą za piwnicę czy komórkę lokatorską.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
  • 150 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    60 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':