Jestem w20. tygodniu ciąży. Oboje z mężem bardzo ucieszyliśmy się, kiedy dowiedzieliśmy się o urlopach tacierzyńskich, a ponieważ nasz dzidziuś urodzi się w 2010 r., więc teoretycznie z jednego tygodnia urlopu mąż mógłby skorzystać. Mógłby, ale prawdopodobnie nie skorzysta. Dlaczego?
Mąż pracuje w wielkim koncernie motoryzacyjnym i już na początku tego roku ogłoszono (nieoficjalnie oczywiście), że skorzystanie z takiego urlopu będzie skutkowało obniżeniem pracowniczej oceny rocznej (taki wymysł wielkich koncernów). Oczywiście taka ocena przekłada się na wysokość premii rocznej - im niższa ocena, tym mniejsza premia. Np. za ponad 5 dni zwolnienia lekarskiego w ciągu roku premia już leci na łeb na szyję.
Wobec powyższego z pewnością zastanowimy się jeszcze nieraz, czy faktycznie skorzystać z tego urlopu, ponieważ premia jest wyczekiwanym co roku przez nas zastrzykiem finansowym dla domowego budżetu. A ponieważ jak spora część społeczeństwa jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kredytu mieszkaniowego, tym bardziej musimy myśleć o finansach i o utrzymaniu stanowiska pracy. W sumie nie wiadomo, czy tatusiowie, którzy skorzystają z takiego urlopu, w przyszłości nie będą pretendentami do zwolnień.
Dlatego uważam, że jest to kolejny martwy przepis, który będzie tylko zapisem, a skorzystać z niego będą mogli nieliczni, tacy, którzy nie martwią się o dochody i o utrzymanie stanowiska pracy.