http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Za i przeciw filmowi o generale Jaruzelskim - listy

Listy czytelników
2010-02-03, ostatnia aktualizacja 2010-02-03 15:35
Wojciech Jaruzelski w sądzie
Wojciech Jaruzelski w sądzie
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Wstyd za polską telewizję za wyprodukowanie i wyemitowanie "bolszewickiego" dokumentu o generale Wojciechu Jaruzelskim, ale też głosy zachwytu nad wreszcie prawdziwym portretem tego człowieka - dyktatora, który uszedł sprawiedliwości i oportunistycznego karierowicza, który nic dla Polski nie zrobił (chyba, że musiał) - czytelnicy opisują swoje odczucia po projekcji filmu "Towarzysz generał" w programie 1 TVP

Jaruzelski jak Sołżenicyn?

Oglądając film o Jaruzelskim czułem się, jakbym znalazł się 40 lat temu w Wilnie i oglądam film w telewizji moskiewskiej o jakimś tam wrogu narodu - Sacharowie, Bukowskim, Sołżenicynie, czy kimś podobnym.

Pamiętam te filmy, oglądałem również komentarze "ludzi pracy", typu "ja Sołżenicyna nie czytałem, ale tego gada zadusiłbym swymi rękoma"). Nie myślałem, że dożyję czasów, kiedy takie filmy będą w polskiej telewizji. Z filmu wynika, że Jaruzelski wywiózł się na Syberię, żeby naciągnąć ducha rosyjskości, co mu się udało i już od tego czasu pracował bez wytchnienia z jedną myślą - jak naszkodzić Polsce. Żadnych cech dodatnich, żadnych wątpliwości w jego głowie nie było. Ot, karierowicz, lokaj Moskwy, sprzedawczyk, sługus idei komunizmu. A i żyje dzisiaj dlatego, że tacy różni okrągłostołowcy i Michnik podawali mu rękę i siadali do rozmów. Zresztą jak mogło być inaczej, jeżeli komentatorami w filmie byli wierni słudzy IPN. Nie należę do zwolenników generała, ale to co zobaczyłem - przeszło moje oczekiwania. Ohyda i wstyd jednocześnie za Polską telewizję. I tylko czekać, jak TVP wyemituje film o kolejnych zdrajcach postsolidarnościowych, a później o tym jedynym, prawdziwym przywódcy, za którym musi naród iść. Czesław Dawidowicz, Wilno

Nie dyskredytujmy tego filmu

Debata o generale sprowadza się od lat do alternatywy: bohater tragiczny (w kontekście stanu wojennego) lub bohater narodowy (rola w roku 1989).

Film przedstawia jeszcze jedną możliwość: marksista wierzący w nieuchronność logiki dziejów, w związku z tym oportunistyczny karierowicz zyskujący coraz większy wpływ na owych dziejów kształtowanie. Z tej perspektywy dylemat związany ze stanem wojennym jest bezprzedmiotowy: była to tylko rozpaczliwa próba uniknięcia wypicia piwa, do którego uwarzenia samemu przyłożyło się rękę. A rok 1989? Kadź z piwem się przelała i wyszło na to, że trzeba je będzie jednak wypić. Do spicia pianki zaprosiło się dawnych przeciwników, żeby się przestali gniewać, a mętny, gorzki wywar rozleje się na kraj i naród go zliże, bo innego wyjścia nie ma.

W każdym razie film jest cennym "poszerzeniem", zobiektywizowaniem i zniuansowaniem wizerunku generała. Przynajmniej z obecnego wachlarza możliwości każdy będzie mógł sobie wybrać opcję najbardziej mu odpowiadającą, pamiętając o możliwości odmiennej interpretacji. I chyba na tym polega pluralizm w debacie publicznej, a nie na tym, że dyskredytuje się przeciwnika sporu, z góry zakładając, że jego poglądy nie są obiektywne. Antoni Buchała, Libiąż

Nie budujmy murów!

Ten film to obłęd. Ta propaganda jest gorsza od propagandy prowadzonej przez komunę w dawnych czasach. Dlaczego tak wielu ludzi w Polsce używa naszej trudnej historii to tworzenia dalszych podziałów, szerzą nienawiść... Czy tamte czasy nas niczego nie nauczyły?

Jestem młodym człowiekiem, który ledwie pamięta stan wojenny i bardzo krytycznie oceniam okres PRL, ale 'szowinizm' płynący z tak wielu ust osób publicznych, z mediów, na temat tamtego okresu jest gorszy.

Wiem, że nie da się z tym nic zrobić, ale sygnały budowania murów i tworzenia społecznych podziałów to zmora tych czasów, i mam nadzieję, że historia bardzo źle oceni osoby, które taką politykę prowadzą. P.

Prawdziwa twarz- karierowicza

Film może i przejaskrawił postać generała, zdemonizował ją. Ale można go potraktować jako swoistą antytezę mitu o generale, który jest lansowany od 20 lat przez wpływowe kręgi opiniotwórcze. Ten mit lansowany w naszym kraju o generale, który był z jednej strony wiernym komunistą i towarzyszem, ale z drugiej uczciwym człowiekiem i gorącym polskim patriotą można skrótowo zobrazować słynnymi słowami redaktora Michnika: "Generał to człowiek honoru". Otóż film jest tych słów antytezą: generał to przede wszystkim człowiek kariery.

W motywie "odżydzania LWP", który zajął sporą część dyskusji po filmie, kluczem wcale nie jest kwestia, czy Jaruzelski był antysemitą, czy też nie. Kluczem jest kwestia, że w swoim karierowiczostwie generał był gotów nawet ohydną nagonkę antysemicką za późnego Gomułki wykorzystać, byle tylko usunąć ludzi mu niewygodnych i na ich miejsce wstawić swoich zaufanych. I na bazie tych awansowanych "wiernych" oficerów, w miejsce zdegradowanych, budować swoje wpływy w partii i państwie, czynić kadrę oficerską LWP swoją klientelą.

Inaczej mówiąc, nie jest ważne, czy na prezentowanej w migawkach w filmie liście 1300 oficerów zdegradowanych, wszyscy, połowa, 100 czy tylko 10 było pochodzenia żydowskiego. Ważne, że towarzysz Jaruzelski wykorzystał tę nagonkę do realizacji swoich planów, dalszego wspinania się na szczyty władzy i robienia kariery. Świadczy o tym fakt, że te niby czystki rasowe w armii trwały do połowy roku 1980. A więc długo po tym, jak Gomułka odszedł z kierownictwa partii i w "nowej Polsce" Gierka, nikt motywów antysemickich już od dawna nie poruszał. Tomasz Nowakowski

Prawda o Jaruzelskim kiedyś zobiektywizuje się

Nadejdą czasy, gdy na to wszystko, co się teraz dzieje, Polacy będą patrzeć tak jak my dziś patrzymy na kombatantów Powstania Styczniowego. W II Rzeczypospolitej jeszcze słychać było spory o tamten czas.

Dziś nawet prezydent Lech Kaczyński kwiatów w pamiętną rocznicę stycznia 1864 nie złoży w jakimś miejscu uświęconym bohaterstwem. Wolał spotkanie z drużyną szczypiorniaka.

Zatem gdy przyjdzie czas, gdy któryś kolejny prezydent RP - jeśli ten urząd jeszcze przetrwa - pojedzie na mecz piłki nożnej Polska-Niemcy w rocznicę stanu wojennego, prawda o Jaruzelskim zobiektywizuje się.

I Polacy będą stawiać generałowi pomniki. Twierdzę tak, mając w pamięci niektóre zdarzenia z życia aktualnej gwiazdy historycznej polskich placów i ulic, wiecznego lokatora krypty wawelskiej, Józefa Klemensa Piłsudskiego - pierwszego i jedynego naczelnika Państwa Polskiego, Marszałka II Rzeczypospolitej.

  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':