http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Plan Balcerowicza 2009 - dobry czy zły

red.
2009-12-18, ostatnia aktualizacja 2009-12-19 16:39

Leszek Balcerowicz
Leszek Balcerowicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Przyspieszmy prywatyzację, zlikwidujmy przywileje emerytalne, nie próbujmy na siłę tworzyć miejsc pracy w Polsce B - zaapelował w czwartek w "Gazecie" Leszek Balcerowicz, autor reform, które 20 lat temu zmieniły Polskę. Co na to czytelnicy?

Przez Balcerowicza straciłem pracę!

Ale dzięki Balcerowiczowi otworzyłem maleńką firmę - w piwnicy. Dzisiaj jedną z większych w mojej branży. Nie muszę dodawać, że pracowałem niemal non stop przez wiele lat. Dzisiaj już nie muszę pracować - nie muszę też martwić się o emeryturę.

Och, jak ja nie cierpiałem tego Balcerowicza... (a mając naście lat nawet biegałem z nim w tych samych zawodach). Był lepszy, ale mu nie zazdroszczę. Ile ten człowiek musi się nasłuchać bzdur - ilu to znawców ekonomii się wypowiada, geniuszy... Co zrobiliście, żeby wam było lepiej? Przedstawcie sobie rachunek. Oloros

Żeby mieć, trzeba zapracować

Od lat 20 jestem wdzięczny prof. Balcerowiczowi, bo żyję jak normalny człowiek. Choć nie mam takiego poziomu życia jak emeryt krajów zachodnich, rozumiem, że oni budowali sprawną gospodarkę od wojny przez 50 lat, a my straciliśmy przez "komuchów" te lata.

Gdy dziś widzę w telewizji "demonstracje" (po prawdzie burdy) organizowane przez bossów związkowych, to mnie szlag trafia, zakład upada, a oni chcą podwyżki płac - samobójcy.

Mam niewiele, ale mogę kupić, co chcę (stosownie do mojej emerytury po 45 latach pracy), lub gdy oszczędzę, mogę pojechać na wycieczkę zagraniczną, i dziwię się tym, którzy po 15 latach pracy chcą emerytury, która zapewni im "godne życie" - nieroby!

Potrzeba nam nowego Balcerowicza, który pozbawi święte krowy socjalizmu przywilejów i postawi na ludzi, którzy wiedzą, że żeby mieć, to trzeba zapracować. A.J.

Pozostał zimnym liberałem, niestety

Według pana Balcerowicza wystarczy dać ludziom wolność gospodarczą i świat będzie szczęśliwy: wszyscy będą się kochać i dużo zarabiać. Oto esencja wywiadu z Balcerowiczem po 20 latach od jego słynnego przemówienia sejmowego wprowadzającego XIX-wieczny kapitalizm w Polsce. Pan Balcerowicz nic się nie zmienił, to świadczy, że jest zimnym, cynicznym liberałem i takim zostanie. Żadnej samokrytyki!

Dla Balcerowicza na zasypanie dziury budżetowej wystarczy podnieść wiek emerytalny. Czyżby? Prywatyzować? - Tak, ale co z bezrobotnymi - krewni pomogą? Można z każdą odpowiedzią Balcerowicza polemizować, jedno jest pewne - w XXI wieku nie można ciągle być zimnym liberałem, nieczułym na człowieka i jego egzystencję!

Żeby zarządzać gospodarką, najpierw trzeba zaczynać od kierowania przedsiębiorstwami, w teorii wszystko jest możliwe, szczególnie jeśli się jest elokwentnym profesorem. Władysław Kurczyński

Działać, nie brać

Ma Balcerowicz rację, mówiąc o niesprawiedliwych przywilejach emerytalnych, pomocy, która nie zawsze trafia do prawdziwie potrzebujących. Należy tu dodać jeszcze największą armię rencistów w całej Europie. A wszystko to pod sloganem: "Bo mi się należy".

Nic się nikomu nie należy, lecz nie ma się co dziwić ludziom, że mają takie podejście. Latami słyszeli o "złodziejskiej prywatyzacji". A skoro coś było państwowe, czyli wspólne, i ktoś to "ukradł", to czemu tylko ten ktoś ma mieć dobrze? Im też się należy.

Ale przez te 20 lat politycy nawet nie starali się zmienić takiego sposobu myślenia wśród obywateli. Aby przestawić ich z brania na działanie. Niestety, duże przywileje socjalne są dobre tylko w społeczeństwach bogatych, a już na pewno nie w społeczeństwie, którego duża część myślowo tkwi jeszcze w PRL.

Dlatego marzenia o systemie szwedzkim powinniśmy odłożyć przynajmniej o dekadę, jeśli nie dwie, bo czy ktoś wyobraża sobie u nas tylko kilka procent bezrobocia przy tak "złotym socjalu"? Ale to nie znaczy, że państwo ma działać jak supermarket, gdzie wszystko jest procesem kupno-sprzedaż.Michał Wawerek

Spotykamy się w Szwajcarii

W latach 80. jako młody inżynier wyjechałem na Zachód. Mój przyjaciel z takim samym dyplomem został w Polsce. Nasze kariery przebiegały podobnie, moja poza Polską, jego tu. Dzisiaj zajmujemy podobne stanowiska w podobnych firmach (specyfika zawodu). Od ponad dziesięciu lat spotykamy się raz w roku na nartach w Szwajcarii. Obaj mamy dzieci i nasze żony nie pracują, i obu nas na te spotkania stać.

Nie wiem, czy to zasługa Balcerowicza, ale wiem, że w PRL-u mój ojciec inżynier sam pracował na rodzinę i ledwie wiązaliśmy koniec z końcem. Bywam w Polsce regularnie i widzę, że zmienia się na lepsze, konsekwentnie. Nie wiem, kto i za ile sprzedał polską gospodarkę i banki, ale myślę, że więcej nie było to wszystko warte i w zamian otwarto w Polsce nowoczesne miejsca pracy, może nie tyle, ile kraj potrzebuje, ale jednak.das

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':