http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Becikowe to nagroda, ale gdzie jest polityka prorodzinna? - listy

Listy czytelników
2009-11-24, ostatnia aktualizacja 2009-11-24 13:03

Fot. Krzysztof Koch / AG

Super fajnie, że się dostanie becikowe, ale co dalej? Mam troje dzieci, ale nie mamy mieszkania, nie mogę liczyć na pomoc nikogo, tylko na swoje siły i na miłość Pana Boga i wierzyć, że to wszystko ma sens, że taka jego wola - napisał czytelnik, któremu gmina w ostatniej chwili ''odebrała'' przyznane już maleńkie mieszkanie komunalne.

ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ministerstwo Pracy szykuje zmiany w wypłacie becikowego: mniej za pierwsze dziecko, ale za szóste nawet kilka tysięcy zł... Czytelnicy są skrajnie krytyczni!

Ten rząd to porażka

Jestem osobą, która raczej nie pisze na forach czy do gazet, ale po przeczytaniu artykułu podniosło mi się ciśnienie. Becikowe wyższe za kolejne dziecko, na pewno nie zwiększy liczby ludzi, bo rodzić będą najbiedniejsi tylko dla pieniędzy, a tacy ludzie nie myślą co będzie później. Dostaną becikowe, zaszaleją, a dziecko wychowają na takie, że szkoda słów. Będzie gorzej niż jest, wzrośnie liczba ludności, ale już dziś 13-latki zabijają za 20 zł.

Jestem osobą pracującą i wykształconą, mam magistra, 26 lat i od trzech miesięcy jestem żoną i nie mogę sobie pozwolić na dziecko, bo nie mam gdzie zamieszkać, zarabiam 1500 zł, mój mąż 1700, mamy wziąść kredyt na 30 lat, żeby bać się codziennie czy będę miała za miesiąc na ratę, bo pracodawca np. dowie się że jestem w ciąży i mnie zwolni?

Zabierzcie się lepiej za pomoc, typu mieszkania, lepsze zarobki, a wtedy na pewno wielu ludzi pomyśli o dziecku lub o drugim czy też trzecim. Dlaczego nie ma mieszkań spółdzielczych, nasi rodzice bez problemu dostali mieszkanie z zakładu pracy, ze spółdzielni, lub byli wstanie pomału się budować, mieli warunki dla dzieci i nie potrzebowali becikowego, żeby o nich pomyśleć.

Nasz rząd to zwykła porażka. Cały świat się z nas śmieje. Nie potraficie nic wymyślić sami, skorzystajcie z pomysłów sąsiadów. Dominika Drywa

Pracuj, pracuj, a na dzieci nikt ci nic nie da...

Super fajnie, że się dostanie becikowe, za które można kupić podstawowe i niezbędne dla dziecka rzeczy. To tylko początek życia; a co dalej? Jaką pomoc może dalej zaoferować rodzinie państwo? Mam troje, i nie mogę liczyć na pomoc nikogo, tylko na swoje siły i na miłość Pana Boga i wierzyć, że to wszystko ma sens, że taka jego wola; czasem to bardzo trudne.

Napiszę, jak to jest z nami. Mam już prawie dziesięcioletni staż w małżeństwie; oboje pracujemy: żona jest nauczycielką wspomagającą (pracuje w przedszkolu integracyjnym i zajmuje się niepełnosprawnymi dziećmi), ja zaś w firmie elektronicznej, jako operator produkcji; mamy troje dzieci. Siedmioletnią dziewczynkę i dwóch chłopaków (6 i 3 lata). Mieszkamy w wynajętym mieszkanku, bo nikt nie da wielodzietnej rodzinie (bo w myśl prawa taką jesteśmy) kredytu na mieszkanie, więc staramy się o mieszkanie socjalne (od czterech lat jesteśmy na liście), gdyż nie stać nas na własne (żona dostaje około 1600 zł netto, ja 1250 zł netto), ale musimy to mieszkanie opuścić, gdyż jest w nim grzyb, który jest przyczyną chorób dzieci (są pod stałą opieką pulmonologa, jak i innych specjalistów).

W tym roku dostaliśmy propozycję mieszkania 37 mkw. do remontu (bez łazienki itp.) Cieszyliśmy się jak bąki, bo może małe mieszkanko, ale zawsze własne i zawsze można je zamienić na większe, po odnowieniu, mieliśmy już plan jak wygospodarować łazienkę, firmę, która by to wykonała bezpłatnie.

Wszystko super i wtedy dostaliśmy cios w plecy. Urząd poprosił nas o okazanie im dochodu za rok 2008, w którym wiedzieliśmy, że przekroczyliśmy dochód, a to z takiego powodu, że żona za swoją ciężką pracę (absorbującą wiele czasu - ciągle doskonalenie i poznawanie nowych technik pracy z dziećmi niepełnosprawnymi) dostała nagrodę dyrektora.

Oprócz tego tak żona, jak i ja staraliśmy się o pomoc do ZFŚS; musieliśmy kupić węgiel na zimę, inhalator, szczepionki, które podnosiły odporność naszych często chorujących dzieci, jak i różne inne artykuły potrzebne do życia, ja brałem też nadgodziny, by móc wiązać koniec z końcem.

Nasza uczciwa i rzetelna praca przyczyniła się do tego, że nie otrzymaliśmy tego mieszkania. Jest nam smutno z tego powodu; nic nie pomogły zaświadczenia, że dzieci często chorują i, że dochód został podwyższony nieznacznie od jednorazowych pomocy zakładów pracy czy jednorazowej nagrody żony; ale widać jak pisał poeta "taka wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba".

Dzięki życzliwości pewnej pani nie spadliśmy z listy i dalej jesteśmy oczekującymi. Może w przyszłym roku się uda? A jak nie; bo w tym roku też korzystaliśmy z pomocy ZFŚS; po ty by można było prawie normalnie żyć, to może za dwa lata? Bo nie jest łatwo odłożyć kwotę około 700 zł na węgiel przy takich dochodach. I co mi da becikowe? Nic. Trzeba więcej poświęcić uwagi sytuacji rodziny, jak jej pomóc, gdy się znajdzie w takiej sytuacji jak nasza, bo becikowe jest OK., ale co dalej z tą rodziną?

Jest takie przysłowie "uczciwą pracą ludzie się bogacą". Ja nie mam żalu do nikogo o to, że tak jest, tylko mi smutno i bardzo przykro, że człowiek swoją pracą ciężką i uczciwą pracą nie ma możliwości do normalnego i godnego życia. Adam L.

Becikowe, na ''b'' jak bez sensu

Mam głęboko gdzieś czy jest becikowe i w jakiej wysokości. Czy ktoś pomyśli w końcu o systemie umożliwiającym normalną opiekę i wychowanie dziecka?

Mamy dwoje dzieci, jedno 4,5 roku, drugie 6 miesięcy. Starsza córka chodzi do przedszkola (miejsce "załatwiane"); pomijam system opłat, który w tym roku się zmienił. Razem z mężem pracujemy przynajmniej do 16, przedszkole jest czynne do 16.30, więc któreś z nas musi gnać po dziecko. Młodsza jest z nianią - instytucja dziadków u nas nie występuje - która kosztuje nas pół mojej pensji. Czy ktoś zainteresuje się takimi rodzinami jak nasza - średni dochód, brak dziadków, a w konsekwencji brak czasu na codzienne obowiązki, nie mówiąc o przyjemnościach. Będzie lepiej, jak córka pójdzie do szkoły, a druga do przedszkola - miejsce na świetlicy również trzeba "załatwić", a do tego świetlica działa do 16. Wniosek wynikający z moich doświadczeń - kobito, masz rodzić i siedzieć w domu z dziećmi, bez ambicji zawodowych i oczywiście bez pieniędzy Agata Dorosławska

Nie stać mnie na liczniejsze potomstwo

Droga redakcjo, urodziłam dwójkę dzieci, pragniemy z mężem mieć przynajmniej pięcioro pociech, ale... jest problem w naszym polskim państwie! I wcale nie chodzi o tzw. "becikowe". Do niedawna pracowałam zawodowo, lecz jak młodsze dziecko zachorowało, moje stanowisko pracy zajęła inna osoba i nie miałam do czego wracać... Wiem teraz, że nie stać nas na liczniejsze potomstwo.

Posłowie niech się zastanowią czy daliby radę utrzymać przynajmniej dwójkę dzieci, małżonkę i mieszkanie z dojazdem do pracy za 1276 zł brutto!? Nie ma przedszkoli dla dzieci! Nie ma godnej płacy za wykonywaną pracę! Jak dziwić się młodym parom, że wybierają wygodniejszy styl życia - bez dzieci, bez ślubów, bez obowiązku!? Jak im się dziwić, że wybierają za dom obczyznę niż Polskę!? Jeśli tak dalej będzie w naszej ojczyźnie, stracimy wielu Polaków, zdolnych polskich obywateli, którzy wolą pracować chociażby fizycznie, ale za granicą, niż w Polsce... i to jest ważny problem elity rządzącej! Edyta

Zamiast kolejnych dzieci

Wiadomo o co chodzi z zachętą do rodzenia większej liczby dzieci. Chodzi o to, by społeczeństwo było biedne i niedoinformowane, bo takim społeczeństwem łatwiej się steruje.

Jestem mamą od 3 miesięcy wspaniałego synka i na razie nie planujemy z mężem więcej dzieci. Za 7 lat mamy z mężem zaplanowaną Chorwację, aby syn zobaczył, gdzie byliśmy w podróży poślubnej i żeby miał jakiekolwiek wspomnienia z tej wyprawy - a planujemy zwiedzić jeszcze raz Plitvice i chcemy by z nami zasuwał po kładkach.

Wychowałam się jako jedynaczka i muszę przyznać, że nie było aż tak tragicznie. Miałam swoją przestrzeń, dużo koleżanek i kolegów, a brat czy siostra? Zawsze można prosić najlepszą koleżankę o przysposobienie rodzinne. Monika

Zwolnili na macierzyńskim, sąd nie pomógł

Becikowe po porodzie nie jest tak ważne, jak późniejsza opieka i świadczenia dla rodziców. W Norwegii matki siedzące w domu, opiekujące się dziećmi dostają za to ładny grosz i korzystają z tego i one i dzieci.

U nas nie ma przedszkoli, jeżeli już to są drogie [moja wnuczka chodzi do prywatnego, bo nie ma w pobliżu innego, i córka musi płacić ponad 500 złotych czesnego, co stanowi niemal jej pół pensji!]. Zakłady pracy zwalniają albo nie chcą przyjmować kobiet w ciąży czy matek. A wy o becikowym.

Rodzić, rodzić, a później niech się dzieje co chce, żałosne! Jak córka urodziła pierwsze dziecko szpital zwolnił ją na macierzyńskim i wygrał sprawę w sądzie, bo zwolnienie zostało podciągnięte pod zwolnienie grupowe, a pani sędzina zamiast bronić pokrzywdzonej matki, podpowiadała prawniczce ze szpitala co ma mówić, żeby szpital wygrał.

Nigdy u nas kobiety nie będą chciały rodzić, bo wbrew pozorom PIENIĄDZE TO NIE WSZYSTKO. Krystyna M.

Polacy, miejcie ''koncepcję''

Nie wiem czy 1000 zł to niewiele, a tym bardziej grosze, ale kilka tysięcy złotych za powiększenie i tak już licznej rodziny to niezła nagroda. I jako nagrodę należy to rozpatrywać. Moim zdaniem nie rozwiąże to problemów ani rodzin z niskimi dochodami, ani z wysokimi, ale będzie wyraźnym sygnałem popierania rozrodczości przez państwo.

Polityka prorodzinna powinna jednak w głównej mierze koncentrować się na działaniach, które na rodzinę będą miały wpływ długofalowy. Żłobki, przedszkola, ulgi podatkowe to jest to, co woleliby rodzice.

Nagrodę można by wtedy zmienić na order. Dwójka na każdą rodzinę nie zapewnia odtwarzalności populacji, a nam nawet do tej dwójki daleko. Dlatego też Polacy nie bądźcie na nie, odrzućcie "anty" i miejcie koncepcję! Wacław R.

Państwo jest nieprzyjazne rodzinom

Jestem przeciętnie zarabiającą mamą 2-letniej Ali. Decyzja o posiadaniu dziecka była podjęta przeze mnie i męża w pełni świadomie. 1000 zł becikowego, które proponowało państwo nie miało dla nas żadnego znaczenia. Po prostu poczuliśmy, że chcemy być rodzicami, że to jest ten moment.

Można powiedzieć, że ten 1000 zł zdążyliśmy wydać zanim go dostaliśmy. Moim zdaniem becikowe jest totalnym nieporozumieniem. Te pieniądze są po prostu niepotrzebne. Jeśli ktoś chce mieć jedno dziecko, to żadna kwota nie spowoduje zmiany jego decyzji o posiadaniu kolejnego.

Pieniądze przeznaczone na ten cel można by spożytkować w znacznie lepszy sposób. Np. jako inwestycję w przedszkola, żłobki, miejsca do karmienia piersią, udogodnienia dla mam z wózkami. Można wymieniać i wymieniać.

Z moich doświadczeń wynika, że nasze państwo nie jest przyjazne rodzicom. Wiele mówi się o polityce prorodzinnej, ale co z tego... Jest wiele przeszkód (włącznie z powrotem do pracy i dalszą karierą zawodową), na które napotykają mamy.

Dlaczego chociażby nie zainwestować tych pieniędzy w uświadamianie pracodawców, że mama jest równie dobrym pracownikiem, co "nie mama" albo mężczyzna? W ogóle, to zastanawiam się, jak kobiety zasiadające w rządzie (oczywiście o ile posiadają dzieci) wpadają na tak "genialne" pomysły? Jakby same nie wiedziały jak to wszystko wygląda... Mati

Becikowe nie dla prezesa banku - to niemoralne

Gdyby mi się rodziły dzieci dzisiaj, dostawałbym becikowe. Ale nie dostawałem i mimo to trójka moich dzieci ma się dobrze. Becikowe w dotychczasowym kształcie - dla wielu ludzi, zwłaszcza dla tych najbardziej potrzebujących, załatwia sprawę imprezki z okazji urodzin. Będzie państwo zamiast gotówki rozdawać wózki, łóżeczka, pampersy? - też przepiją.

Ale jak czytam, że również prezesowi banku trud posiadania dzieci trzeba rekompensować, to nóż się w kieszeni otwiera. Ja tam nikomu dochodów nie żałuję, ale wspomaganie z moich podatków kogoś, kto zarabia miesięcznie tyle, co moja rodzina przez parę lat, przekazywanie mu kwoty, której może nawet nie zauważy na wyciągu z bankowego rachunku - to jest po prostu niemoralne. allensteiner

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów