http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sytuacja na Oczki jest chorą normą - list

Robert Lisiecki, Warszawa
2009-11-21, ostatnia aktualizacja 2009-11-21 15:06

W latach 1989-90 odbywałem służbę wojskową w kompanii transportowej WSW, która to jednostka mieściła się w sąsiedztwie Zakładu Medycyny Sądowej. Pełniąc służbę, nie raz mieliśmy okazję zaglądać przez płot, gdy docierający stamtąd słodko-mdlący odór zaczynał dawać się nam we znaki

Wielokrotnie widzieliśmy ciała na wózkach stojące na powietrzu, niezabezpieczone przed rozkładem i wzrokiem osób postronnych. Najgorsze było to, że ciała te leżały przed chłodniami zakrwawione (po wypadkach?) i z rojami krążących nad nimi much.

Gdy po pewnym czasie smród dokuczył komuś z dowództwa, Zakład Medycyny Sądowej postawił coś w rodzaju ekranów zasłaniających ten makabryczny widok. Zapach pozostał.

Od tego czasu minęło wiele lat, a ja mam przed oczami widok młodej kobiety, chyba po wypadku samochodowym, ze zdeformowaną twarzą. Zdecydowałem się napisać o tym, bo chciałbym, aby został z tym zrobiony porządek. Przecież po śmierci nie jesteśmy tylko kawałkiem mięsa i powinniśmy być w odpowiedni sposób traktowani - zwłaszcza w takim miejscu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':