Wielokrotnie widzieliśmy ciała na wózkach stojące na powietrzu, niezabezpieczone przed rozkładem i wzrokiem osób postronnych. Najgorsze było to, że ciała te leżały przed chłodniami zakrwawione (po wypadkach?) i z rojami krążących nad nimi much.
Gdy po pewnym czasie smród dokuczył komuś z dowództwa, Zakład Medycyny Sądowej postawił coś w rodzaju ekranów zasłaniających ten makabryczny widok. Zapach pozostał.
Od tego czasu minęło wiele lat, a ja mam przed oczami widok młodej kobiety, chyba po wypadku samochodowym, ze zdeformowaną twarzą. Zdecydowałem się napisać o tym, bo chciałbym, aby został z tym zrobiony porządek. Przecież po śmierci nie jesteśmy tylko kawałkiem mięsa i powinniśmy być w odpowiedni sposób traktowani - zwłaszcza w takim miejscu.
Źródło: Gazeta Wyborcza