http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stosunek do zmarłych to egzamin z życia

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-11-14, ostatnia aktualizacja 2009-11-13 19:24

W tym, jak podchodzimy do zmarłych, chorych, starych, sprawdza się nasze człowieczeństwo. Dla każdego, kto ma stały kontakt ze śmiercią, ważne jest, by nie wpadał w stępienie - mówi ks. Oszajca.

ks. Wacław Oszajca - jezuita, poeta, były redaktor naczelny miesięcznika ''Przegląd Powszechny''
Fot. Tomasz Kamiński / AG
ks. Wacław Oszajca - jezuita, poeta, były redaktor naczelny miesięcznika...
Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Czy ludzie pracujący w szpitalach, zakładach medycyny sądowej, prosektoriach, tracą wrażliwość na ludzkie cierpienie, na ból rodziny zmarłego, tracą szacunek dla ludzkich zwłok? A może to dotyczy nas wszystkich, bo żyjemy w takich czasach?

Ks. Wacław Oszajca, jezuita, etyk: Powiem więcej: to dotyka także duchownych, którzy pracują na cmentarzach. To specyficzna praca, można powiedzieć, na taśmie, pogrzeb za pogrzebem. Sądzę, że psychika takich ludzi się buntuje. Powstają mechanizmy obronne - wychłodzenie emocji związanych z tą pracą i tą posługą. I wtedy zaczyna się dramat. I dla kapelana, i dla ludzi, z którymi się styka. Nie jest w stanie pocieszyć, wesprzeć rodziny przeżywającej śmierć bliskiego. A taka jest rola duchownego.

Może potrzebne są jakieś procedury, które chroniłyby osoby przeżywające śmierć bliskich przed tak traumatycznymi przeżyciami?

- Konieczna jest zmiana sposobu myślenia o innych. Nie powinno mieć miejsca niedostrzeganie bólu innej osoby, niechęć do poświęcenia jej trochę czasu. Myślę, że wystarczyłoby pracowników takich instytucji odpowiednio dobierać, bo nie wszyscy się do tego nadają, i uczyć, jak się mają zachowywać. A poza tym należałoby stworzyć właściwe warunki lokalowe.

W zeszłym roku było wiele skarg na warunki, w jakich działa Zakład Medycyny Sądowej opisany przez czytelniczkę - na brud, bezczeszczenie zwłok. I... zrobiono remont, wymalowano ściany, kupiono nowe wózki do przewożenia zwłok, ale nie zmienił się stosunek pracowników do bliskich osób zmarłych. Wprawdzie czytelniczka opisuje sytuację z początku tego roku. Może teraz jest lepiej.

- Widać prosektoria jako instytucje państwowe, to enklawy, w których niewiele się zmienia. Natomiast wiele zmieniło się na cmentarzach. Pamiętam pogrzeby w latach 70., 80., a nawet na początku lat 90. - nietrzeźwych, utytłanych ziemią grabarzy czekających na łapówki. Dziś jest inaczej, powstały zakłady pogrzebowe, które na tym zarabiają i nie mogą sobie na to pozwolić.

Pamiętam, jak rzeczy mojego zmarłego ojca szpital oddał mi w worku na śmieci, takim z napisem reklamowym, że to torba na odpadki.

- Ma pani rację, to nie kwestia stępienia uczuć, ale braku wrażliwości. Ksiądz, pracownik kancelarii parafialnej czy prosektorium powinien mieć świadomość, że w takiej sytuacji może niezwykle dużo dać drugiej osobie.

Lub jak mocno może zranić.

- Tak.

Mówimy, że jesteśmy społeczeństwem katolickim, że mamy szacunek dla człowieka, wyznajemy określony system wartości?

- Deklaracje zawsze weryfikuje życie. W tym, jak podchodzimy do zmarłych, chorych, starych, sprawdza się nasze człowieczeństwo.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':