http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Okruchy od Boga - list

Adam Paszkowski, katolik
2012-02-13, ostatnia aktualizacja 2012-02-13 20:01

Bóg z pewnością istnieje. Nie ma brody, nie ma armat, nie skazuje. Jest ideą, tym wszystkim czego brakuje człowiekowi do szczęścia.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ciekawa dyskusja się zawiązała w czasach zdominowanych przez ludzi zdewociałych i manipulujących nimi zimnych politykierów. Powiało realizmem.

Najciekawsze zdanie Vargi: człowiek wymyślił Boga na swoje podobieństwo. Tak w istocie jest, jeśli prześledzić ewolucję kultur, których filozofie zdominowało poszukiwanie brakującego "piątego elementu".

Tym elementem są też odpowiedzi na pytania: jak być szczęśliwym, po co jesteśmy i dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Co powoduje, że szukamy byle pretekstu, by zamordować jednego bliźniego, a innemu pomóc narażając życie?

A przede wszystkim, jak być prawdziwie szczęśliwym.

Jednym z odpowiadających był Jezus, dla jednych syn Boga, dla wszystkich poważny filozof, którego spadkobiercą jest m.in. Kościół katolicki. Spadkobierca-drogowskaz przemawia teraz do nas językiem niezrozumiałym, o sprawach przebrzmiałych i jest teraz pomijany z uśmiechem politowania. Działalność polskiego Kościoła nie przystaje do obecnych realiów skróconego i chaotycznego obiegu informacji.

Kościół z tego obiegu wypadł, co więcej, ten obieg jest dla Kościoła zabójczy. Łatwość dostępu do skrywanych dotąd niewygodnych tajemnic, potęguje świadomość, że Kościół ignoruje własną naukę m.in. krzywdzeniem maluczkich np. gwałtami pedofilskimi, do tej pory nie rozliczonymi.

Tę niewiarygodność nasila przekonanie, iż Kościół w Polsce stał się uczestnikiem rynków finansowych i gry politycznej, przy czym porzucił swoje ewangeliczne powinności. Zapomniał o szczęściu człowieka - głównym przesłaniu Jezusa, a swoją obecność w dyskusji ogranicza do propagacji idei nakazu, zakazu i kary.

W szczególności nie potrafi skutecznie odnieść się do przemian demograficznych: emancypacji kobiet i spadku dzietności, czego połączenie ze starzeniem się społeczeństwa zapowiada dalsze przemiany, z których nie do końca będziemy zadowoleni. Zakazuje aborcji, nie szukając innych dróg dla zagubionych matek. Zakazuje in vitro, nie szukając rozwiązań dla bezdzietnych.

Raz do roku szydzi z Owsiaka, który skutecznie i z uśmiechem łamie monopol na jałmużnę, dotąd związaną z Kościołem, i do tego mało przejrzystą i bardzo smutną.

I na koniec paradoks: pewien ojciec dyrektor katolickiego radia szuka kasy na kolejne nieduchowe przedsięwzięcia, w tym aquapark (może być nierentowny), a co czwartek inny ojciec, Mateusz, w świeckiej TV, pokazuje jak szanować wiarę, nację i wybory innych, daje nadzieję na poprawę przestępcom, propaguje segregację śmieci.

Bóg z pewnością istnieje. Nie ma brody, nie ma armat, nie skazuje. Jest ideą, tym wszystkim czego brakuje człowiekowi do szeroko pojętego szczęścia. Bo najbardziej twardzi z twardych realistów szukają szczęścia. Wszyscy potrzebujemy tego, kto by w jego odnalezieniu pomógł. Kto w obecnych czasach wskaże właściwe drogi do szczęścia? Bo obecne instytucje nie wystarczają.

PS. Urny z prochami Wisławy Szymborskiej nie pokropiono. Czy była przez to mniej szczęśliwa? Albo ci, którzy Ją odprowadzali? Jej wiersze za to czynią nas odrobinę szczęśliwszymi. Może to właśnie okruchy od Boga?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':