Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Z niekłamaną radością przeczytałam
Pański artykuł "My, ateiści", nieśmiało prezentujący punkt widzenia nas, ateistów, w naszym kraju brzmiący prawie jak akt samobójczy.
Dziękuję.
Od siebie dodam, że mnie krzyż w Sejmie drażni i przeszkadza. Gdyby zawieszony został po dyskusji merytorycznej, nie histerycznej, i byłby to krzyż, a nie krucyfiks, no, może byłoby łatwiej go zaakceptować. Ale on został nielegalnie, w nocy wciśnięty nam na siłę do gardeł, bo ci, którzy to zrobili, mają monopol na prawdę.
To jeden aspekt. Drugi: w miejscu, w którym ustanawiamy prawo obowiązujące wszystkich, ten krzyż jest silnie symbolicznie grożącym mieczem, który spadnie na głowy posłów, o ile nie zagłosują zgodnie z jedyną Prawdą.
Msza h-moll J.S. Bacha jest jedną z trzech rzeczy, jaką wzięłabym ze sobą na bezludną wyspę.
Trudno byłoby znaleźć kontrargumenty na tyle mądrych konkluzji, jakie czytam w pana artykule. Jako ilustrację , dorzucę historię z życia mojego taty.
Jako nastolatek został więźniem Auchwitz, był sprytnym majsterkowiczem, dlatego poruszał się po całym obozie, dokonując napraw. I dlatego też widział na własne oczy dokonujący się Holokaust, niekończące się transporty Żydów, selekcję, likwidację całego bloku Cyganów itd. itd.
Przeżył, powrócił do Końskich, swojego miasta i spotkał na ulicy proboszcza, lubianego skądinąd i miłego człowieka.
Ksiądz Granat ucieszył się na jego widok bardzo, ponieważ tata był ministrantem przed wojną, ale spytał z wyrzutem: - Antosiu! Dlaczego nie byłeś jeszcze w kościele pomodlić się, podziękować Panu Bogu za ocalenie?! Na to mój młodziutki, ale mądry tata odpowiedział pytaniem: proszę księdza, ja mam dziękować za to, że mnie Pan Bóg ocalił, a mojego kolegę Jasia Kowalskiego (nazwiska nie pamiętam) pozwolił zabić? Ja mam się cieszyć, chociaż
rodzice Jasia rozpaczają?
Na to ksiądz odpowiedzi nie znalazł, a mój tata wrócił z obozu koncentracyjnego ateistą.
Idę dziś do księgarni po książkę, a Panu jeszcze raz dziękuję. Miło by było częściej czytywać nasz punkt widzenia. Trochę się kryjemy z poglądami, jak ongiś pierwsi chrześcijanie w katakumbach.