http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Środa przesadza jak kiedyś Giertych

Dominika Ogrodnik
2012-02-02, ostatnia aktualizacja 2012-02-02 12:30

Może jestem staroświecka, ale uważam, że kobieta, która regularnie wykrawa sobie dzieci nie zasługuje na miano człowieka. Jestem przeciwniczką traktowania aborcji jak środka antykoncepcyjnego ponieważ uważam, że jest to szafowanie najcenniejszą umiejętnością, jaką wykształciły żywe organizmy na Ziemi

List
.
List
Piszę w sprawie artykułu Magdaleny Środy, Prawda o Marii Czubaszek a sprawa polska.

Będę polemizować.

Artykuł Magdaleny Środy totalnie mnie zszokował i lekko zniesmaczył. Zaskakuje mnie już sam początek: Maria Czubaszek w programie "TVN Uwaga!" zrobiła coś szokującego. Powiedziała mianowicie, że nigdy nie chciała mieć dzieci, że przerażała ją sama myśl o ciąży, że w związku z tym, gdy w nią zaszła, zrobiła aborcję (i to dwukrotnie) oraz że nigdy tego nie żałowała. Nie śledzę zbyt uważnie wypowiedzi pani Czubaszek, ale z tych kilku, które miałam okazję słyszeć, łatwo wywnioskowałam, że szokująca w jej ustach byłaby wypowiedź dla Radia Maryja, o tym, że czuje się kobietą niespełnioną, i że całe życie marzyła o gromadce pociech. Natomiast przytoczona wypowiedź publicystki doskonale wpisuje się w jej publiczny, od lat kreowany image, który w konsekwencji już chyba dla nikogo szokujący być nie może.

W zasadzie nie tyle chodzi mi tu o treść artykułu pani Środy, co o jego formę, którą określiłabym jako mało wyrafinowaną demagogię. Nic, z tego, co autorka wylicza w swoim tekście, prawdą nie jest: jest to co najwyżej zbiór jej subiektywnych ocen. Może poza stwierdzeniem, że wiele kobiet dokonywało i ciągle dokonuje aborcji. Można tu wręcz spokojnie dodać, że nadal wiele kobiet będzie do aborcji się uciekać... W tym miejscu rolą Magdaleny Środy, filozofa, etyka (jak podpisała się pod artykułem), powinna być głębsza refleksja nad tym, dlaczego w naszym przyciemnym, pseudokatolickim, zaściankowym społeczeństwie tyle kobiet potrzebuje z aborcji korzystać i dlaczego ich napiętnowanie jest, z moralnego punktu widzenia, dla społeczeństwa niekorzystne. Niestety, artykuł jasno dowodzi, że Magdalena Środa od dawna już nie jest filozofem, ani tym bardziej etykiem. Stała się politykiem: używa słów nic nie mówiąc, nie popychając refleksji na nowe tory (jak zwykli to czynić ludzie, których ja nazywam filozofami). Pod osłoną naukowych tytułów sprzedaje ona czytelnikowi taką samą papkę na temat praw kobiet, jaką jeszcze kilka lat temu serwował Giertych (tylko ten ostatni przesadzał w drugą stronę, przykrywając się świętą rodziną).

Jestem przekonana, że pani Środa dobrze wie, że już w starożytnej Grecji PRAWO było przede wszystkim OBOWIĄZKIEM i wiązało się ze świadomym podejmowaniem decyzji, która nie była wiążąca tylko i wyłącznie dla jednostki, ale również, a może przede wszystkim, dla społeczeństwa, w którym ta jednostka, chcąc nie chcąc, funkcjonowała. Dla utrudnienia trzeba patrzeć na to społeczeństwo nie tylko w perspektywie synchronicznej: jako na grupę ludzi, z którymi współżyjemy, ale również, a może przede wszystkim, w perspektywie diachronicznej: mamy obowiązki moralne również wobec minionych i przyszłych pokoleń. Tylko tak rozpatrywane prawo prowadzi do podejmowania decyzji nie będących chwilowym kaprysem, a za tym, w dłuższej perspektywie, nie niosącym frustracji.

Chciałabym zaznaczyć, że nie jestem przeciwniczką aborcji. Do momentu mojego wyjazdu do Rumunii (czyli mniej więcej do 25 roku życia) byłam wręcz jej zagorzałą fanką. Sytuacja w Rumunii wywarła jednak bardzo negatywne wrażenie na moim ukutym w tradycji katolickiej światopoglądzie. Tam rzeczy się mają zupełnie odwrotnie niż w Polsce. Za komuny aborcja była zakazana ponieważ Ceausescu pragnął mieć wielu obywateli. Kobiety miały rodzić, a jak nie chciały wychowywać potomstwa, to mogły je oddać do domów dziecka, gdzie miała wychowywać je partia. Sytuacja ta doprowadzała Rumunki do o wiele bardziej desperackich aktów niż ma to miejsce dzisiaj w Polsce. Doskonale pokazuje to nagrodzony w Cannes obraz Cristiana Mungiu 4 luni, 3 saptamani si 2 zile [4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni]. Po '89 aborcja stała się towarem dostępnym praktycznie bez ograniczeń. Doprowadziło to do sytuacji, w której jest ona traktowana jak najtańsza i 100 proc. skuteczna metoda antykoncepcji (w 2007 roku, aborcja na ostrym dyżurze w wszpitalu kosztowała równowartość 10 euro, tabletki w tym samym czasie kosztowały 5 euro i, jak wiadomo, trzeba je kupować co miesiąc). Może jestem staroświecka, ale uważam, że kobieta, która regularnie wykrawa sobie dzieci nie zasługuje na miano człowieka. Jestem przeciwniczką traktowania aborcji jak środka antykoncepcyjnego ponieważ uważam, że jest to szafowanie najcenniejszą umiejętnością, jaką wykształciły żywe organizmy na Ziemi. Pierwszorzędnym celem przyświecającym aborcji powinno być ratowanie ludzkich istot, a nie ich destrukcja. Aborcja musi być legalna nie dlatego, że kobiety mają do niej prawo, ale przede wszystkim dlatego by te kobiety (a przynajmniej ich część) przed nią uchronić. Tylko kobieta, która trafia do mądrego specjalisty, będącego w stanie wytłumaczyć w sposób obiektywny i kompetentny ewentualne konsekwencje tego czynu może z aborcji zrezygnować. Na pewno, tu zgadzam się panią Środą, nie zrobi tego zaszczuta, osamotniona, przerażona desperatka.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • 1
  • 2
  • 2
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':