Dlaczego telewizyjnych wiadomości nie może prowadzić w Polsce stara kobieta? Siwowłosi mogą, a siwowłose znikają. Starość oznacza naturalną śmierć w mediach. Eliminację. Rubikon, za którym zostają już sami mężczyźni. Bo jeśli chodzi o kobiety, liczy się wygląd, nie kompetencje, a na wizji terror piękności szczególnie się rozpanoszył. Jego pierwsza zasada głosi: piękne jest to, co młode.
Niektórzy mówią: jak to, a
Monika Olejnik? Jest, ale niemal jedna. Jest, ale w image'u młodej dziennikarki. I ciągle słyszę, że zbyt agresywna. To, co mężczyznom uchodzi - nieustępliwość, natarczywość - u niej jest postrzegane jak chamstwo. Bo kobiety mają być miłe, zwłaszcza dla oka. Dziewczynki od maleńkości przekonuje się, że odpowiadają za opiekę nad rodziną, domem i dobrymi relacjami między ludźmi. Polityka to nieprzeznaczona im sfera brutalności i
gry, której nie podołają i która im ich kobiecość ukradnie. Bo kobiecość polega na byciu grzeczną.
Kiedy pytam twórców telewizyjnych, dlaczego w telewizji nie ma starszych prezenterek, odpowiadają: widzowie nie chcą ich oglądać. Są cyniczni, bo sami przyznają, że media w równym stopniu zaspokajają gusta, co je tworzą.
Telewizją przecież zarządzają menedżerowie, PR-owcy - tłumaczy mi jedna z producentek. Jak przeczytają, że starość się źle sprzedaje, to z obawy przed odpowiedzialnością za straty finansowe nie zatrudnią starych.
Nie ma przyzwolenia na wizerunek starej kobiety w mediach, bo kobieta ma swoim wyglądem przede wszystkim sprawiać przyjemność. Jej aparycja to podstawowy kapitał, w który powinna inwestować. Tak tłumaczy to dr Edyta Zierkiewicz, redaktorka książki "Starsze kobiety w kulturze i społeczeństwie". Nasze gusta tresowane są do zachwytu nad młodością, dlatego starość kobiety kojarzona jest z porażką.
Owszem, w "Tańcu z gwiazdami" Beata Tyszkiewicz występuje w charakterze "starej damy". Ta rola to wąski telewizyjny margines rozrywki. Zgodnie z nią aktorka stara się nie powiedzieć ani jednego poważnego zdania.
Obowiązek młodości ściśle łączy się z obowiązkiem tzw. dobrego wyglądu. Prezenterki od pogody, które pojawiają się w telewizji, ważąc 55 kilo, za kilka tygodni są już o 10 kilo lżejsze. Nikt im wprost nie mówi: "schudnij", ale presja idealnego wizerunku sprawia, że to "dzieje się samo" - mówi mi dziennikarka telewizyjna z wieloletnim stażem. Mówi też, że wraz z "pampersami" prezesa Wiesława Walendziaka do telewizji przyszli nowi szefowie i je pozwalniali, bo młodemu trudno opieprzyć starszą kobietę.
- Dziś też zwalniają za wiek? - spytałam.
- A skąd, dziś nikt już nikogo nie zwalnia, bo w telewizji się nie zatrudnia, a jedynie wynajmuje do konkretnych projektów. Jeśli jesteś kobietą i zaczynasz mieć zmarszczki, po prostu więcej do ciebie nie dzwonią.
Półtora roku temu kilka zwalnianych z
radia kobiet usłyszało od Jerzego Targalskiego, członka zarządu Polskiego Radia, że "takich starych bab" on w
radiu nie potrzebuje. To, co wielu robi skrycie, Targalski przeprowadził z rozbrajającą szczerością.
Młodzi wiekiem ponoć przynoszą nowe idee, odświeżają miejsca pracy swoimi pomysłami, inwencją, znajomością technologii i trendów. Wielu docenia młodość dla samej młodości.
Dlaczego nie robimy tak ze starością?
Dlaczego młoda pracownica może być dobra dzięki młodości, a stara kobieta może być dobrą pracownicą jedynie MIMO swojego wieku?
W naszej kulturze starość to worek stereotypów. Kojarzy się z chorobą, brzydotą, brakiem pełni władz umysłowych. Z bezużytecznością, izolacją, biedą, depresją, niemocą seksualną i polityczną.
Kobiety te stereotypy dotykają szczególnie. Magiera, frustratka, jędza, baba, teściowa. Najbardziej pozytywny to "babcia". Nie ma kobiecej starszyzny, żeńskiego odpowiednika słowa "starzec" - mówi Zierkiewicz.
Wstukałam w
Google "stare kobiety". Pierwsze 20 proponowanych stron to pornografia. Stara kobieta - tak, ale jako perwersja. Znów sprowadzona do cielesności. Dla mężczyzn płeć ciągle oznacza wolność od ograniczeń, dla kobiet - dokładnie odwrotnie.