Mijają trzy lata od kiedy komornik na zlecenie PiS-owskich władz miasta eksmitował w asyście policji jeden z najlepszych klubów kulturalnych w Warszawie - Le Madame. Klub założony w 2003 roku przez Krystiana Legierskiego i Elę Solanowską był ośrodkiem alternatywnego, pozainstytucjonalnego życia artystycznego i intelektualnego. Jego zamknięcie pod pretekstem długów zostało odebrane jednoznacznie jako próba stłumienia niezależnej kultury i atak na środowiska lewicowe i homoseksualne, które identyfikowały się z tym miejscem gwarantującym swobodę obyczajową i wolność przekonań.
Myślę, że przyszedł czas, aby nowa ekipa rządząca Warszawą naprawiła błąd swoich poprzedników. Miejsce po Le Madame jest już martwe, życia artystycznego nie udało się tam wskrzesić. W ostatnich tygodniach pojawiła się jednak alternatywa. To kawiarnia Nowy Świat, która od roku stoi pusta. Z inicjatywy Instytutu Teatralnego powstało tam Centrum Festiwalowe Warszawskich Spotkań Teatralnych. Jego program realizowany we współpracy z klubokawiarnią Chłodna 25, Instytutem Adama Mickiewicza i "Krytyką Polityczną" wykracza daleko poza obszar teatru. Oprócz dyskusji po spektaklach odbywają się tam koncerty, pokazy filmów holenderskich, warsztaty fotograficzne, a nawet spektakle dla dzieci. W piątek kawiarnia pękała w szwach na spotkaniu ze Slavojem Žižkiem i ojcem Maciejem Ziębą, którzy dyskutowali o chrześcijaństwie i współczesnym kapitalizmie. Arcyciekawie zapowiada się najbliższy tydzień, w programie są spotkania z Krystianem Lupą i Arturem Żmijewskim. A to nie koniec atrakcji.
Wiele mówi się i pisze o tym, że odnowiony Trakt Królewski to salon stolicy. Problem w tym, że do tej pory ów salon polegał głównie na kupowaniu i konsumpcji. Naprawdę dobrze mogli się poczuć tu tylko ludzie, którzy mają pieniądze, i to spore. Tymczasem salon to nie tylko drogie restauracje i sklepy, ale również miejsce, gdzie toczy się żywa dyskusja o sztuce, polityce i społeczeństwie. Takim miejscem stała się w ostatnich dniach kawiarnia Nowy Świat. Wydaje się logiczne, aby samorząd oddał ją w zarządzanie ludziom, którzy w ciągu zaledwie kilku tygodni stworzyli tu centrum wymiany myśli, jakiego nie było dotąd w Warszawie. Byłoby wielkim błędem, gdyby powstała tu jeszcze jedna knajpa dla nielicznych. Salon czy saloon, wybór należy do ratusza.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna