Zarzuty postawiono ks. Mirosławowi Piesiurowi i warszawskiemu adwokatowi Krzysztofowi Wąsowskiemu. Jednego z nich
ABW doprowadziła na przesłuchanie, podczas którego przedstawiono mu zarzuty.
Chodzi o kontrowersyjną sprawę przyznania poznańskim Elżbietankom 47 hektarów w warszawskiej dzielnicy Białołęka. Zakon dostał je jako rekompensatę za majątek zagrabiony w PRL.
Kościół wycenił ziemię jako rolną na 30 mln zł (65 zł za m kw.), a Komisja to zaakceptowała. Tymczasem na tym terenie miały powstać szkoły, przedszkola i boiska. Władze Białołęki stwierdziły, że grunt jest wart 240 mln zł. Decyzję Komisji uznały za rażącą niegospodarność i zawiadomiły prokuraturę. "Gazeta" pisała o tym w 2008 r.
Dwa miesiące po otrzymaniu gruntu Elżbietanki sprzedały go za 30 mln zł biznesmenowi z Pomorza Stanisławowi M., w przeszłości znajomemu gangsterów ps. Nikosia i ps. Pershinga. Do dziś jednak zakonnice dostały tylko ok. 5 mln zł. Elżbietanki zawiadomiły komornika. Stanisław M. sprzedał ziemię dwóm swoim synom za 80 mln zł.
Dwa tygodnie w siedzibie Agencji Nieruchomości Rolnych, do której wcześniej należała ziemia, pojawili się synowie Stanisława M. - Radosław i Przemysław. Przedstawili się jako nowi właściciele i podpisali protokół przejęcia gruntu. - Zadziwiający jest wzrost ceny gruntu, tym bardziej, że to transkacja wewnątrzrodzinna - mówi Jacek Malicki, wiceszef warszawskiej ANR.
Rzeczoznawcy wynajęci przez Kościół za tę wycenę stanęli przed komisją odpowiedzialności zawodowej przy Ministerstwie Infrastruktury, która przyznała, że wycena jest nierzetelna.
Ks. Mirosław Piesiur w listopadzie 2008 r. po tekstach "Gazety" poczuł się zniesławiony wypowiedziami władz Białołęki i złożył doniesienie do prokuratury, która odmówiła wszczęcia postępowania.
Ks. Piesiur przez wiele lat był wiceszefem Komisji, odszedł w listopadzie 2009 r. Na stanowisku wiceszefa zastąpił go Wąsowski.