Zobacz:
Zakonnice sprzedały ziemie milionerowi, który miał kontakty z gangsterami O ziemie gospodarstwa w podżywieckim Wieprzu występuje zakon elżbietanek z Poznania. To nie pierwsze grunty, które siostry chcą dostać od kościelno-rządowej Komisji Majątkowej jako rekompensatę za ziemie utracone w czasach PRL.
Temu samemu zakonowi Komisja Majątkowa przyznała w czerwcu 47 hektarów na warszawskiej Białołęce (za grunty utracone w Poznaniu). W tym miejscu władze Białołęki chciały budować przychodnie, szkoły, przedszkola i boiska. Zakonnice wyceniły ziemię na 30,7 mln zł. Władze dzielnicy uznały to za skandal - ich zdaniem taka ziemia w stolicy warta jest 240 mln zł. Decyzję Komisji uznały za "rażącą niegospodarność" i zawiadomiły prokuraturę. A zakonnice dwa miesiące po zdobyciu ziemi sprzedały ją za 30,7 mln Stanisławowi M., milionerowi z Pomorza, który w przeszłości miał kontakty z gangsterami, w tym "Nikosiem" i "Pershingiem".
Ustaliliśmy, że w lipcu elżbietanki poprosiły Komisję o kolejne grunty. Tym razem - jako rekompensatę za mienie utracone w Małopolsce - chcą 20 hektarów we wsi Wieprz koło Żywca. Wniosek o nie złożył - jak w przypadku Białołęki - pełnomocnik sióstr Marek Piotrowski (b. funkcjonariusz
SB, który od lat reprezentuje
Kościół przed Komisją Majątkową). Siostry wyceniły ziemię w Wieprzu na 11,9 mln zł.
Gruntem w Wieprzu w imieniu skarbu państwa zarządza Agencja Nieruchomości Rolnych. Ten teren przekazała ona w dzierżawę gospodarstwu z hodowlą krów mlecznych (zajmuje się nią od lat 60.).
Gospodarstwo zatrudnia 22 osoby, zajmują się stadem ponad 500 krów. Produkuje się tu rocznie 9 tys. litrów mleka, są dwie obory wyposażone w podgrzewane poidła i tzw. czochradła (ocierają się o nie krowy, gdy coś je swędzi). Jest tu hala udojowa na 14 stanowisk, chłodzące zbiorniki na mleko i porodówka. W zeszłym roku farma przyniosła 500 tys. zł zysku.
Ziemia, o którą starają się zakonnice, jest co roku obsiewana zbożem, które służy jako pasza dla krów. - Zabranie nam tych gruntów to wyrok śmierci. Nie damy rady wykarmić zwierząt. Pewnie zmniejszymy stado i zwolnimy część ludzi - mówi Tadeusz Krzemień, szef Ośrodka Hodowli Zarodowej w Osieku, do którego należy gospodarstwo w Wieprzu.
- Jesteśmy zwykłymi rolnikami. Pracujemy ciężko i uczciwie. Radzimy sobie. Nie rozumiem, dlaczego ktoś chce zniszczyć to, co osiągnęliśmy - mówi Sylwester Żebro, kierownik gospodarstwa.
- Wyjęcie tej działki jest jednoznaczne z likwidacją gospodarstwa - przyznaje Jacek Malicki z ANR. - Komisja zapytała nas o opinię w sprawie przekazania gruntu elżbietankom. Odpowiedzieliśmy, że jesteśmy temu przeciwni - dodaje.
Komisja nie podjęła jeszcze decyzji w tej sprawie, nie wiadomo, kiedy wyda ostateczne orzeczenie. Siostry odmówiły rozmowy z "Gazetą". Mimo wielu prób nie udało nam się porozmawiać z Markiem Piotrowskim.
A farma w Wieprzu jest na liście Ministra Rolnictwa jako gospodarstwo o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej - ma najcenniejszy materiał genetyczny zwierzęcy.
20-hektarowy teren jest też znakomicie usytuowany. Przylega do zbudowanej niedawno drogi ekspresowej Żywiec - Zwardoń. Doprowadzone są tu media: woda, prąd i gaz. - To jedna z najlepszych działek w okolicy. W tak górzystym terenie jak u nas płaski grunt to rzadkość. Prawie co tydzień mam telefon od jakiegoś inwestora, który chciałby ją kupić. Jej wartość będzie rosła z każdym rokiem - tłumaczy Grzegorz Figura, wójt gminy Radziechowy-Wieprz.
O grunt od lat zabiega też Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. KSSE chciałaby stworzyć tu zagłębie przemysłu lekkiego. - Nieprawdopodobne! My od tak dawna nie możemy dostać tej ziemi. Nic nie rozumiem - denerwuje się Andrzej Zabiegliński, wiceszef KSSE.