http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zakonnice odzyskują w Wieprzu

Dominika Olszewska
2008-12-19, ostatnia aktualizacja 2008-12-19 00:25

Ziemia, o którą starają
się zakonnice, jest
co roku obsiewana
zbożem, które służy
jako pasza dla krów.
- Zabranie nam tych
gruntów to wyrok
śmierci - mówi
Tadeusz Krzemień
Ziemia, o którą starają się zakonnice, jest co roku obsiewana zbożem, które służy jako pasza dla krów. - Zabranie nam tych gruntów to wyrok śmierci - mówi Tadeusz Krzemień
Fot. Paweł Sowa / AG

Poznańskie elżbietanki chcą odzyskać od państwa kolejne grunty. Tym razem teren hodowli krów mlecznych pod Żywcem. - To dla nas wyrok śmierci - mówią pracownicy farmy

Zobacz: Zakonnice sprzedały ziemie milionerowi, który miał kontakty z gangsterami

O ziemie gospodarstwa w podżywieckim Wieprzu występuje zakon elżbietanek z Poznania. To nie pierwsze grunty, które siostry chcą dostać od kościelno-rządowej Komisji Majątkowej jako rekompensatę za ziemie utracone w czasach PRL.

Temu samemu zakonowi Komisja Majątkowa przyznała w czerwcu 47 hektarów na warszawskiej Białołęce (za grunty utracone w Poznaniu). W tym miejscu władze Białołęki chciały budować przychodnie, szkoły, przedszkola i boiska. Zakonnice wyceniły ziemię na 30,7 mln zł. Władze dzielnicy uznały to za skandal - ich zdaniem taka ziemia w stolicy warta jest 240 mln zł. Decyzję Komisji uznały za "rażącą niegospodarność" i zawiadomiły prokuraturę. A zakonnice dwa miesiące po zdobyciu ziemi sprzedały ją za 30,7 mln Stanisławowi M., milionerowi z Pomorza, który w przeszłości miał kontakty z gangsterami, w tym "Nikosiem" i "Pershingiem".

Ustaliliśmy, że w lipcu elżbietanki poprosiły Komisję o kolejne grunty. Tym razem - jako rekompensatę za mienie utracone w Małopolsce - chcą 20 hektarów we wsi Wieprz koło Żywca. Wniosek o nie złożył - jak w przypadku Białołęki - pełnomocnik sióstr Marek Piotrowski (b. funkcjonariusz SB, który od lat reprezentuje Kościół przed Komisją Majątkową). Siostry wyceniły ziemię w Wieprzu na 11,9 mln zł.

Gruntem w Wieprzu w imieniu skarbu państwa zarządza Agencja Nieruchomości Rolnych. Ten teren przekazała ona w dzierżawę gospodarstwu z hodowlą krów mlecznych (zajmuje się nią od lat 60.).

Gospodarstwo zatrudnia 22 osoby, zajmują się stadem ponad 500 krów. Produkuje się tu rocznie 9 tys. litrów mleka, są dwie obory wyposażone w podgrzewane poidła i tzw. czochradła (ocierają się o nie krowy, gdy coś je swędzi). Jest tu hala udojowa na 14 stanowisk, chłodzące zbiorniki na mleko i porodówka. W zeszłym roku farma przyniosła 500 tys. zł zysku.

Ziemia, o którą starają się zakonnice, jest co roku obsiewana zbożem, które służy jako pasza dla krów. - Zabranie nam tych gruntów to wyrok śmierci. Nie damy rady wykarmić zwierząt. Pewnie zmniejszymy stado i zwolnimy część ludzi - mówi Tadeusz Krzemień, szef Ośrodka Hodowli Zarodowej w Osieku, do którego należy gospodarstwo w Wieprzu.

- Jesteśmy zwykłymi rolnikami. Pracujemy ciężko i uczciwie. Radzimy sobie. Nie rozumiem, dlaczego ktoś chce zniszczyć to, co osiągnęliśmy - mówi Sylwester Żebro, kierownik gospodarstwa.

- Wyjęcie tej działki jest jednoznaczne z likwidacją gospodarstwa - przyznaje Jacek Malicki z ANR. - Komisja zapytała nas o opinię w sprawie przekazania gruntu elżbietankom. Odpowiedzieliśmy, że jesteśmy temu przeciwni - dodaje.

Komisja nie podjęła jeszcze decyzji w tej sprawie, nie wiadomo, kiedy wyda ostateczne orzeczenie. Siostry odmówiły rozmowy z "Gazetą". Mimo wielu prób nie udało nam się porozmawiać z Markiem Piotrowskim.

A farma w Wieprzu jest na liście Ministra Rolnictwa jako gospodarstwo o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej - ma najcenniejszy materiał genetyczny zwierzęcy.

20-hektarowy teren jest też znakomicie usytuowany. Przylega do zbudowanej niedawno drogi ekspresowej Żywiec - Zwardoń. Doprowadzone są tu media: woda, prąd i gaz. - To jedna z najlepszych działek w okolicy. W tak górzystym terenie jak u nas płaski grunt to rzadkość. Prawie co tydzień mam telefon od jakiegoś inwestora, który chciałby ją kupić. Jej wartość będzie rosła z każdym rokiem - tłumaczy Grzegorz Figura, wójt gminy Radziechowy-Wieprz.

O grunt od lat zabiega też Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. KSSE chciałaby stworzyć tu zagłębie przemysłu lekkiego. - Nieprawdopodobne! My od tak dawna nie możemy dostać tej ziemi. Nic nie rozumiem - denerwuje się Andrzej Zabiegliński, wiceszef KSSE.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':