"Polska gospodarka pokonała holenderską. Przeszliśmy przez kryzys i awansowaliśmy na szóste miejsce w UE" - cieszy się "Dziennik Gazeta Prawna". "Poziom życia w Polsce przekroczył połowę tego, jaki ma Francja".
Gazety w wigilię są zupełnie inne niż zwykle. Zamiast zwyczajnych doniesień o strasznych wypadkach, wojnach, katastrofach i kryzysach, zamiast politycznych pyskówek, ostrzeżeń przed dziurą w budżecie, gazociągiem północnym, globalnym ociepleniem i Bóg wie czym jeszcze - ma być optymistycznie, miło, ciepło i rodzinnie. Takie pisanie jest trudne - wiadomo, że łatwiej pisze się o sprawach oburzających i strasznych - więc też optymizm sprawia czasem wrażenie dość niemądre.
Bo co to znaczy właściwie, że "poziom życia w Polsce przekroczył połowę tego, jaki ma Francja"? Mamy połowę prowansalskiego słońca albo połowę francuskich autostrad? A może połowę gotyckich katedr? Oczywiście chodzi tylko o to, że przeciętny Polak za swoją pensję w Polsce może kupić mniej więcej połowę tego, przeciętny Francuz za swoją. Jest to, oczywiście, jakiś sukces. Ale poziom życia to nie tylko PKB i pieniądze w portfelu (których, oczywiście, życzę każdemu tyle, ile sam sobie życzy!).
"Wróżą Polsce szybki wzrost. W 2010 r. PKB może wzrosnąć nawet o 4,5 proc." - ekscytuje się "Polska The Times" na pierwszej stronie. Proszę, mamy święta, a tu wszyscy tylko o pieniądzach. "Prawdziwym szokiem okazały się właśnie opublikowane przez GUS dane o sprzedaży detalicznej. Okazało się, że w listopadzie wzrosła ona aż o 6,3 proc." Radujmy się! Są święta, a poziom sprzedaży detalicznej wzrósł o 2 proc. więcej niż spodziewali się "najbardziej optymistycznie nastawieni analitycy"!
Nastawiony optymistycznie, będę o tym myślał śpiewając kolędy.
W "Gazecie" na pierwszej stronie o artykule ministra finansów Jacka Rostowskiego (który możemy znaleźć wewnątrz numeru) pisze Agata Nowakowska: "Polska po kryzysie ma być jednym z najmniej zadłużonych krajów Europy". To świetnie, chociaż nie jestem pewien, czy moja koleżanka dostrzega dwuznaczność takiego komplementu. ("Jak na garbatego, całkiem przystojny".)
I dalej: "Minister Rostowski przyznaje, że dług zbliża się do groźnej granicy 55 proc. PKB. Ale to nie powód - pisze - do szerzenia katastroficznych wizji." Oczywiście. Pamiętajmy, że PKB rośnie, zaskakując analityków. Będzie lepiej.
Każdego, oczywiście, interesuje to, ile pieniędzy zarobi w przyszłym roku i czy będzie miał pracę - dlatego to wszystko są wiadomości ważne (i optymistyczne). Są jednak chyba w życiu sprawy ważniejsze? W święta moglibyśmy na chwilę przestać rozmawiać o pieniądzach!
Przejdźmy zatem do spraw ważniejszych. Prawie wszystkie gazety dodają dziś grube dodatki świąteczne ("Gazeta" - znakomity, prawie 50-stronicowy "Duży Format"). Ze wszystkich tekstów najbardziej poruszyła mnie osobista historia filozofa prof. Tadeusza Gadacza, opowiedziana w "DF" w postaci... komiksu (napisanego, rzecz jasna, z udziałem bohatera). Nosi tytuł "Hiob" (autorzy: Tomek Kwaśniewski i Alex Kłoś).
"Zastanawiałem się nad tym, kto to jest prawdziwy mężczyzna i odpowiedź mi się przyśniła. Mężczyzna to jest ktoś, kto sobie mężnie radzi z tragizmem życia" - mówi autorom filozof, były zakonnik.
"Pan już jest mężczyzną?" - pytają.
"O tak. Miałem dwójkę dzieci. Zmarły" - słyszą.
Jest w historii prof. Gadacza - jego osobistego nieszczęścia i sporu z Bogiem - tragizm i wzniosłość, które skłaniają do zadumy. I przywracają proporcje sprawom PKB, długu oraz analityków zaskoczonych wynikami sprzedaży detalicznej. Wesołych Świąt!