W "Gazecie Wyborczej" horror. Na porodówkę szpitala w Bydgoszczy trafiła rodząca kobieta. Wybrała tę lecznice, bo oferuje znieczulenie zewnątrzoponowe, ale lekarz znieczulenia nie dał. "Żona cierpiała, nawet położna go prosiła, by podał leki przeciwbólowe. Odmówił. A po porodzie nie wyłyżeczkował macicy. Pielęgniarki musiały ściągnąć innego lekarza" - relacjonuje mąż. Doktor odpiera zarzuty. Twierdzi, że poród musi boleć. "Bolał i w średniowieczu, i teraz, i trzeba się z tym pogodzić". Mąż jakoś nie chciał przyjąć tych argumentów, dlatego dzisiaj w lokalnej gazecie zamieścił ogłoszenie: "Serdeczne podziękowania dla dr. Romualda R. Dzięki niemu moja żona doświadczyła porodu w sposób świadomy i bolesny oraz poznała metody średniowiecznej medycyny".
Przerażające wieści z Chin. "Jak szacuje chińskie ministerstwo bezpieczeństwa publicznego, co roku w Chinach porywanych jest od 30 do 60 tys. dzieci. Większość z nich nigdy nie zostaje odnaleziona " -
czytam w "Gazecie Wyborczej". - Porwanie dziecka jest zbrodnią o wiele okrutniejszą niż morderstwo - mówi Peng Gaofeng, który dwa lata temu stracił czteroletniego synka Lele. - Gdyby mój chłopiec zginął w trzęsieniu ziemi, jakoś pewnie bym to przeżył. Cóż miałbym robić? Ale myśl, że żyje gdzieś indziej, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak traktowany... To każdego dnia zabija moją duszę.
Dziecko płci męskiej kosztuje w Chinach około 5 tys. dolarów. Dziewczynka wielokrotnie mniej. Ludzie często kupują dziewczynki, by wychować je na dobre, posłuszne żony dla swoich biologicznych synów.
W "Dzienniku. Gazecie Prawnej" o tym, kto zginie pierwszy. Adam Lipiński, wiceprezes PiS-u udziela gazecie obszernego wywiadu. Nie zgadza się z opinią, że jego partia się rozpadnie, jeśli Lechowi Kaczyńskiemu nie uda się wygrać przyszłorocznych wyborów prezydenckich. "Nie dostrzegam czynników dezintegracji w PiS. Często rozmawiam z moimi kolegami, także z działaczami na niższym szczeblu i nie widzę, by działo się coś niepokojącego (...). To raczej w Platformie Obywatelskiej dostrzegam zjawisko pełzającej dekonstrukcji".
Jak pogodzić się z faktem, że kiedyś trzeba będzie odejść? Odpowiedzi udziela w "Dzienniku. Gazecie Prawnej" znakomity filozof Zygmunt Bauman: "Człowiek z reguły zwleka z odchodzeniem. Sprzeciw wobec okrutności swego losu mógłby owocnie okazać tylko w jeden sposób: skracając losowi jego wyczekiwanie".
O tym, jak wysłać wiadomość zza grobu instruuje "Polska. Dziennik Zachodni". Wystarczy, że masz 20 zł, a dostaniesz 100 kilobajtów na zamieszczenie w sieci ostatniego pożegnania. Po twojej śmierci w internecie zobaczą je bliscy, albo dostaną e-mail spowity kirem. To absolutna nowość w branży funeralnej. Wcześniej trzeba jednak przejść weryfikację. Przyszły nieboszczyk podpisuje dokumenty wskazujące osobę, która poinformuje firmę o śmierci klienta. Wtedy przygotowany list zostanie wysłany na podane adresy bliskich, przyjaciół lub... wrogów.
"Rzeczpospolita" o
pieniądzach płynących z cmentarzy. W Krakowie do walki o 200 stanowisk dla sprzedawców zniczy, wieńców i słodyczy stanęło ponad 500 osób. Byłoby ich o wiele więcej, ale władze Krakowa zażądały od sprzedawców zaświadczeń o niezaleganiu z płatnościami wobec ZUS.
O tym kto gdzie będzie stał rozstrzygnęła sierotka, czyli pracownica Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, która losowała miejsca. Władze przypomniały sprzedawcom, że przy cmentarzach można handlować jedynie zniczami, wieńcami, kwiatami i popularnym w Krakowie miodkiem tureckim. Kiełbaski nie wchodzą w grę.
Wieczorem uczta dla wielbicieli horrorów. "Rzeczpospolita"
zaprasza do obejrzenia dokumentu Henryka Dederki pt. "Witajcie w mroku". Bohaterami filmu są młodzi ludzie zafascynowani subkulturą mroku. Spotykają się co roku na Castle Party na Zamku w Bolkowie. Z tłumu rówieśników wyróżniają ich ekscentryczne czarne stroje, często przerysowane makijaże. Mają różnorodne zainteresowania - od noży po energetyczny wampiryzm czy ulepszanie ciała. Wiele scen pokazanych w filmie jest przerażających, m.in. happening, w czasie którego ciała występujących w nim dziewczyn są wielokrotnie przekłuwane igłami, a krew leje się naprawdę. Premiera dzisiaj w HBO o godz. 23.
Na koniec informacja najstraszniejsza ze strasznych. Znalazłem ją w "Gazecie Wyborczej".
CBOS zapytał Polaków o kandydatów na prezydenta, nie sugerując żadnych nazwisk. Bezapelacyjnie wygrał Donald Tusk - 28 proc. wskazań. Drugi był Włodzimierz Cimoszewicz (18 proc.), a trzeci Andrzej Olechowski (15 proc.). Dopiero czwarte miejsce - z 11 proc. - przypadło Lechowi Kaczyńskiemu. Prezydent jest tuż przed Jolantą Kwaśniewską. Nie tylko nie przyciąga wyborców PO, SLD i PSL, ale okazuje się słabym kandydatem także dla wielu zwolenników PiS-u. Wskazuje go zaledwie 55 proc. z nich.
Z Pałacu Prezydenckiego wieje chłodem. Sztabowcom obozu prezydenckiego śnią się koszmary. Prezes PiS-u przemawia z puszki i zmusza ludzi do pracy w nocy.
Boo!