Przewodniczący: - Świadek zaczyna, proszę
Ja (z pewną nieśmiałością): - No więc
"Gazeta Wyborcza" napisała, że NFZ szuka oszczędności. W przyszłym roku dłużej będziemy czekać w kolejkach na operacje kręgosłupa czy na rozruszniki serca. Lekarze nie będą nas kierować na tomografię i rezonans. Utrapieniem będzie zdobycie skierowania. NFZ tnie wydatki, bo kryzys już w tym roku zmniejszył wpływy ze składki zdrowotnej. A ma być gorzej. W 2010 r. wpływy ze składki będą o 1,2 mld zł niższe.
Poseł PiS-u: - Dobrze, bardzo dobrze.
Ja (ośmielony): - "Rzeczpospolita"
przepytuje prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który mówi tak: "Premier sam jest w kręgu podejrzeń, co nie oznacza, że jest podejrzany. Każdy złapany za rękę złodziej może mówić: to nie moja ręka. Jeśli się wykryje korupcję na szczytach władzy, to władza zawsze może powiedzieć, że to jest walka polityczna. Wszystko się działo w kręgu najbliższych współpracowników premiera, więc przyjęcie założenia, że premier nie miał o tym zielonego pojęcia, nie jest takie łatwe. Dobry prokurator takiego założenia na pewno by nie przyjął. Gdyby premier Tusk był uczciwym politykiem, to po wykryciu tych afer przez Kamińskiego poprosiłby prezydenta o danie mu orderu, pozbyłby się ludzi w te afery zamieszanych".
Poseł PO: - Dosyć tego!
Przewodniczący: - Uchylam, proszę dalej
Ja: - Prezes Kaczyński uważa, że z punktu widzenia prawa Mariusz Kamiński jest nadal szefem CBA i że premier przerwał jego kadencję bez powodu. "Bajeczki o dobrych, "bezpartyjnych fachowcach" są jednymi z najgłupszych, jakie są w Polsce głoszone. Bo żaden taki człowiek, nawet jak jest porządny, nie zaryzykuje starcia z politykami. Tam, gdzie trzeba czyścić, szczególnie "na górze", muszą być tacy ludzie jak Kamiński".
To jaka oferta dla Kamińskiego? - pyta dziennikarka.
Szef CBA - odpowiada prezes.
Szef CBA na wygnaniu? - dopytuje autorka wywiadu.
I słyszy odpowiedź: - Może pani to tak określać. Polityk w przeciwieństwie do dziennikarzy, którzy się muszą spieszyć, może poczekać. Nawet na wygnaniu; albo lepiej powiedzieć, że to przerwa w wykonywaniu funkcji. Ja też mam teraz przerwę.
Poseł PO (do mnie): - Świadek jest tendencyjny, wybiera wyłącznie teksty szkalujące Platformę.
Poseł PiS -u: - Proszę nie dręczyć świadka!
Przewodniczący: - Może by świadek przedstawił komisji jakąś neutralną politycznie informację?
Ja : - To może coś o zwierzętach? "Gazeta Wyborcza" na Śląsku
opisuje psa, który złapał złodzieja samochodów. Obudził swojego pana w środku nocy. Dzięki temu Pan zauważył, że ktoś włamuje się do jego samochodu. Złodziej ucieka, pies podejmuje trop i doprowadza Pana pod drzwi złoczyńcy. Policja aresztuje oprycha, który - jak się okazuje - ma na sumieniu włamania do 15 innych samochodów.
Poseł PiS-u: - Proszę zaprotokołować, że pod rządami Platformy obywatele muszą korzystać z własnych psów do łapania przestępców. Za naszych rządów nie do pomyślenia.
Poseł PO: - Panie przewodniczący, panom z PiS-u wszystko się kojarzy. Proszę zmusić świadka, żeby było coś wreszcie na naszą korzyść.
Ja (jąkając się): - Marek Migalski na łamach "Polski. Dziennika Zachodniego"
przyznaje, że w PiS-ie czuć wypalenie.
Poseł PO: - Chętnie posłuchamy
Ja: - "Z ludzi PiS-u coś wyparowało. Trzeba mieć wiarę w to, że będzie dobrze. Nie mamy tej wiary, którą było widać w PiS w 2005 roku, a w PO w 2007. Nazywam to momentem rewolucyjnym, to było coś magicznego. Zarówno PiS jak i PO zmarnowały ten moment. Trzeba odzyskać energię i zarazić nią wyborców. () Mając głowę w piasku trudno szybko biec do mety. Musimy ją wystawić, popatrzeć na to, co się dzieje, zatrzepotać piórami, pokazać co mamy najlepszego później szybko biec no mety".