http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rok urlopu na razie tylko dla wybranych

Miłada Jędrysik
2009-10-23, ostatnia aktualizacja 2009-10-23 10:26

Przegląd piątkowej prasy

Miłada Jędrysik
fot. AG
Miłada Jędrysik
Ma i "Gazeta Wyborcza" swoją prowokację. W wirze walki o jakość szkolnictwa wyższego nasz poznański oddział wykreował "lipną" Akademię Komunikacji Społecznej, na której można zdobyć tytuł magistra w dwa lata. Dziennikarki "Gazety" z poświęceniem, w dzień i w nocy odbierały telefony jako "panie z dziekanatu", informując o ofercie, bo oczywiście zgłosiły się tłumy chętnych. Wstępne zainteresowanie ofertą pracy wyraziło też kilku wykładowców.

- Do "dziekanatu" dzwoni Jarosław, 30-latek z Zamościa: - Prowadzę firmę, mam mało czasu. Politologię chcę. Wiem, że nie gwarantujecie rzetelnego wykształcenia. Ale ja jestem dorosły, chcę mieć tytuł. A można zrobić wasze studia w rok? Tak? Świetnie.
- Warszawiak, zmartwiony, że syn nie awansuje w policji: - Musi mieć magistra, by startować do szkoły oficerskiej w Szczytnie.
- Babcia z Krakowa zatroskana o dorosłego wnuka: - Studiował, ale nie zaliczył. A to zdolny chłopiec, dobrze, by jakieś studia miał.



Tylko 50 z zainteresowanych ofertą tysięcy osób podejrzewało, że coś jest nie w porządku - studia magisterskie w Polsce zgodnie z prawem muszą trwać co najmniej dziewięć semestrów.

Na szczęście taka akademia nie miałaby szansy powstać naprawdę. Do minister szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej wpadli, wymachując "Gazetą" z ogłoszeniem Akademii profesorowie z Rady Szkolnictwa Wyższego, domagając się kontroli.

Prowokacja właściwie się nie udała, i bardzo dobrze. Bo to, że Polacy - generalizując - nie są legalistami, nie mają w poważaniu prawa i dobra publicznego, wiemy już od dawna, choćby z powszechnej praktyki niepłacenia mandatów drogowych. Że gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na tytuł magistra, i że prawdopodobnie wiele z osób, które o nim marzy nie byłoby w stanie go zdobyć na regularnych studiach, też nie sposób nie zauważyć. A że obecnie na studia pcha się wyż demograficzny, też wiadomo. Dla mnie szokujące byłoby, gdyby naszą Akademię zlekceważono.

Jeśli o uczelniach mowa, to zawsze zazdrościłam pracownikom naukowym sabbatical, czyli rocznego urlopu, który mogą przeznaczyć na osobisty rozwój, badania, na które nigdy nie ma czasu podczas pracy dydaktycznej. By walczyć z wypaleniem zawodowym, podobne rozwiązania stosują wielkie korporacje, także w Polsce. Pisze o tym "Dziennik Gazeta Prawna".

W Polsce z takich nietypowych urlopów można skorzystać m.in. w Ernst & Young, IBM czy Pricewaterhouse-Coopers. Także w polskim McDonalds wystarczy 10 lat stażu, by wyjechać na sabbatical, czyli urlop, który ma służyć zregenerowaniu sił.



A minister Michał Boni proponuje takie roczne płatne urlopy dla wszystkich pracowników w swoim raporcie „Polska 2030”. Oczywiście nic takiego nigdy nie wprowadzą, bo któżby za to zapłacił? Ale pomarzyć miło

W "Polsce" zafrapował mnie wywiad na temat in vitro z Markiem Jurkiem, który najwyraźniej też lubi sobie pomarzyć. Poglądy Jurka w tej kwestii są znane - tym razem upomina się o zamrożone zarodki. Apeluje, by matki je urodziły, albo by znaleźli się rodzice zastępczy. Bo

in vitro jest najlepszym dowodem na to, kiedy zaczyna się życie, ponieważ gdy człowiek poczęty "w szkle", jak jest szanowany, to żyje. I ludzie myślący powinni z tego wyciągnąć w sumieniu wnioski.



Szkoda, że poseł Jurek nie jest kobietą i sam nie może urodzić takiego zamrożonego zarodka. Bo coś mi mówi, że chętnych do takiego poświęcenia - gdyby było prawnie dopuszczalne - będzie niewielu. I gdyby poseł świecił przykładem, może poszliby za nim inni. Tak, to nieznośny banał, kiedy utyskuje się, że mężczyźni decydują o sprawach, które przede wszystkim dotyczą kobiet. Ale to naprawdę irytuje.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':