http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto polega na Zawiszy?

Miłada Jędrysik
2009-09-16, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 10:48

Środowy przegląd prasy

Miłada Jędrysik
fot. AG
Miłada Jędrysik
Nowy "Dziennik Gazeta Prawna" chce mieć mocne wejście na rynek. I jego dzisiejsza czołówka brzmi w tym względzie bardzo obiecująco: dziennikarze "DGP" wyśledzili, że przy kontrowersyjnym kontrakcie, jaki prezes TVP Piotr Farfał podpisał z luksemburskim koncernem SES Astra, tym od satelity, Luksemburczykom doradzał prawicowy polityk Artur Zawisza.

Po czyjej stronie stołu siedział Artur Zawisza?

Zapewne obaj panowie mieli okazję dobrze się poznać przy okazji niedawnych wyborów do Parlamentu Europejskiego, gdy Zawisza startował z jej listy, a Farfał zażarcie promował w telewizji publicznej eurosceptyczną Libertas. Zawisza, którego znam od jakichś 5-6 miesięcy, był doradcą Astry. Siedział po ich stronie. Był, z tego co pamiętam, na dwóch spotkaniach - opowiada prezes TVP. Ale szef polskiego oddziału Astry, Krzysztof Surgowt, nie chce się przyznać do Zawiszy: - Był raz na negocjacjach, ale nie po naszej stronie. Siedział po stronie prezesa Farfała, bo to są chyba koledzy. Sam główny bohater tekstu nie chciał wyjaśnić tej zagadki dziennikarzom. W telewizji publicznej zapachniało polityczną korupcją - pisze w komentarzu redakcyjnym "DGP". Ale czy prezes Farfał, były neonazista, otwarcie załatwiający w TVP swoje polityczne interesy, jest nas jeszcze w stanie czymś zadziwić? Otóż tak.

Kto zapłaci za dekodery?

"Polska" dla odmiany widzi w kontrakcie z Astrą, umożliwiającym nadawanie w standardzie cyfrowym, pozytywy: TVP nie wyda ponad 300 mln złotych na dekodery dla miliona gospodarstw domowych, co planowali poprzednicy Farfała. Tak, tylko że teraz za dekodery będą musieli płacić sami widzowie, co biorąc pod uwagę, że problem dotyczy tych najmniej zarabiających (bo inni już i tak oglądają cyfrową telewizję za pieniądze, albo przynajmniej mają telewizory przystosowane do standardu HD), jest jednak dyskusyjne. Z drugiej jednak strony, pisze "Polska", inni operatorzy cyfrowi już zastanawiają się nad obniżeniem stawek abonamentu, bo TVP z Astry będzie za darmo.

Cóż, historia Farfała osądzi, bo robi się z niego bohater prawie szekspirowski - tu robi brudną robotę, chociażby zwalniając z niewydolnego koncernu telewizyjnego setki ludzi, na co nie odważył się żaden jego poprzednik, a tam - być może - daje zarobić koledze.

Róża wraca do rodziców

Dzisiaj mała Róża trafi z powrotem do rodziców. Decyzja sądu w Szamotułach była naprawieniem tak oczywistego błędu, że nie mogło być inaczej. Ale dlaczego w ogóle ją zabrano? Bardzo mądrze pisze o tym Ewa Siedlecka w "Gazecie Wyborczej": Teoretycznie mamy wszystko, co trzeba. Przepisy, które na pierwszym miejscu stawiają prawo do wychowania w rodzinie; powiatowe i gminne ośrodki pomocy, których zadaniem jest pomagać materialnie, wychowawczo i psychologicznie, aby rodziny "dysfunkcyjne" mogły być razem i radzić sobie z kłopotami. Ale praktyka jest taka, że ośrodki zajmują się głównie wypłacaniem zasiłków i szkoleniem rodzin zastępczych. A sądy zabierają dzieci za biedę, brud i nieporządek, za chorobę rodziców, a nawet za wegetariańską dietę. Bo tak łatwiej.

Ten rozziew pomiędzy literą prawa a praktyką to chyba jeden z najwyraźniejszych symptomów choroby - a może jeszcze raczej, pocieszam się, niedojrzałości polskiej demokracji. Prawa są, kultura polityczna i społeczna szwankuje. Czy nie tak samo jest z telewizją? Czy w rękach, na przykład, brytyjskich polityków również zmieniłaby się w kloakę?

"Tygodnik Powszechny": lekarze wiedzą jak sterylizować

Jeszcze bardziej drastycznie ten problem ujawnił się w skandalu, jakim była samowolnie dokonana przez lekarzy sterylizacja matki małej Róży przy okazji cesarki. Wstrząsający artykuł na ten temat publikuje "Tygodnik Powszechny". Sterylizacja jest w Polsce zakazana, ale lekarze wiedzą lepiej, co zrobić z mniej sprawną intelektualnie pacjentką, która nie jest w stanie stosować antykoncepcji: W Szamotułach odstawili partactwo i kretyństwo, bo wpisali to w kartę pacjentki - mówi dziennikarzom pragnący zachować anonimowość ginekolog z dużej kliniki. Jego kolega, właściciel jednej z najstarszych prywatnych klinik położniczych na południu Polski, mówi: Lekarze nie zrobili jej na złość. Moim zdaniem ta pani wraz z prawnikiem chcą wyłudzić pieniądze od szpitala. A trzeci, ordynator państwowej kliniki: Widziałem migawki z domu tej pani spod Szamotuł. Jaki tam był brud! Jak w takich warunkach wychowywać dzieci, jak żyć po ludzku? Dlaczego nikt nie zastanawia się, że przy kolejnej ciąży ta kobieta mogłaby umrzeć? Lekarze jej pomogli, powinna być im wdzięczna.

Otóż nie. Obywatel ma prawa, zapisane w konstytucji, i może sam decydować o sobie, dopóki sąd nie zdecyduje inaczej. A że i sąd ulega pokusie paternalizmu, patrz powyżej. A że często decyduje źle, patrz poniżej. Ale to jego, obywatela wybór.

Epitafium dla gwiazdy

Na koniec wszystkim palaczom dedykuję epitafium dla gwiazdy "Dirty Dancing" Patricka Swayze zamieszczone przez "Polskę". To krótki tekst na temat raka trzustki. Wiadomo na pewno, że czynnikiem, który wpływa na rozwój choroby i uprawdopodabnia jej wystąpienie, jest palenie papierosów. Swayze sam przyznawał wielokrotnie, że jest mocno uzależniony od tytoniu. Naukowcy podejrzewają, że raka trzustki powodują nitrozaminy. To rakotwórcze substancje chemiczne znajdujące się w dymie tytoniowym. Nie bez znaczenia jest również styl życia. Nadmierne spożycie alkoholu, do tego zła dieta oparta głównie na fast foodach, brak ruchu i nadwaga. Zaledwie jeden na dziesięć przypadków raka trzustki spowodowany jest tak zwanymi obciążeniami genetycznymi.

  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':