http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Między nami" to nie tylko knajpa. To zjawisko

Roman Pawłowski
2010-03-14, ostatnia aktualizacja 2010-03-14 19:09

Kawiarnia
Kawiarnia "Między nami"
Fot. Albert Zawada / AG Fot.

Felieton Romana Pawłowskiego z cyklu "Kronika wypadków kulturalnych"

Roman Pawłowski
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Roman Pawłowski

Przeczytaj także: Podnoszą czynsz "Między Nami". Klienci bronią lokalu



Nie jestem bywalcem Między Nami Café, byłem tam może ze dwa razy, i to tylko dlatego, że zażądali tego moi rozmówcy. Sam nie odważyłbym się przekroczyć drzwi, na których od lat wisi ta sama, wyblakła kartka z napisem: "Wstęp tylko dla posiadaczy kart członkowskich", bo nie jestem członkiem tego "klubu". Kiedy jednak w ubiegłym tygodniu miasto obiegła wiadomość, że kawiarnia zostanie wkrótce zamknięta, ponieważ władze dzielnicy Śródmieście podniosły trzykrotnie czynsz (z 50 na 160 zł za m kw.), postanowiłem zareagować.

Miasto oczywiście ma prawo zmieniać stawki czynszu i prowadzić politykę lokalową, ale traktowanie kawiarni przy Brackiej wyłącznie w kategoriach merkantylnych jest fatalnym błędem i świadczy o ignorancji urzędników. Między Nami to nie jest tylko knajpa, ale zjawisko kulturowe, które od lat współtworzy klimat Warszawy. Założone w 1994 r. przez powracającą z emigracji Ewę Moisan było jedną z pierwszych w stolicy klubokawiarń, prowadzących działalność kulturalną. W czasach, kiedy jedyną rozrywką w warszawskich pubach było słuchanie Radia ZET nastawionego na cały regulator, Między Nami organizowało wystawy, promocje książek i czasopism literackich. Tu pokazywany był pierwszy film Tomasza Koneckiego i Andrzeja Saramonowicza "Pół serio", tu ukazywały się darmowe pocztówki projektowane przez młodych polskich artystów i fotografików, które weszły na stałe do klubowych rytuałów, tutaj wychodzi pismo o fotografii artystycznej. Snobistyczną publiczność Między Nami sportretował Mariusz Treliński w filmie "Egoiści" opowiadającym o artystach i japiszonach - dekadentach polskiej transformacji.

Czy warto zniszczyć takie barwne miejsce za parę tysięcy złotych zysku i zastąpić je bankiem, sieciową kawiarnią bez charakteru albo "salonem" z komórkami? Czy urzędników Śródmieścia nie nauczyła niczego sprawa zamknięcia galerii Le Madame? Czy naprawdę trzeba wbijać im do głowy, że wizerunek miasta tworzą nie tylko galerie handlowe, ale także małe, lokalne knajpki z tradycjami i stałą klientelą? Śródmieście umiera, Marszałkowska po godz. 16 to ulica widmo, plac Bankowy i plac Teatralny to parkingi, na Grzybowską strach się nocą zapuszczać, Krakowskie Przedmieście to scenografia dla turystów. Żyje jeszcze kilka ulic między Nowym Światem, Marszałkowską, Świętokrzyską i Alejami, ale ich dni są policzone: Między Nami to niejedyny lokal, któremu z powodu drastycznej podwyżki czynszu grozi likwidacja. W tym kontekście kandydowanie Warszawy do miana Europejskiej Stolicy Kultury to czysta kpina. Jeśli w tym tempie będziemy likwidować miejską tkankę, możemy zostać, ale Europejską Stolicą Banków, Szmateksów i Kebabów.

Przeczytaj także: Łabędzi śpiew piramidy CIECh-u



Zrób to w Warszawie

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
  • 58 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':