- Zawsze staraliśmy się grać muzykę w najbardziej autentyczny z możliwych sposobów. Wykorzystujemy więc nie tylko oryginalne instrumenty z epoki, ale trzymamy się typowych dla tamtych czasów aranżacji i interpretacji. Również nasze zachowanie sceniczne, wygląd są z tamtych czasów. Każdy szczegół jest niesłychanie istotn - mówi Ondrej Havelka, wokalista, kompozytor, lider The Melody Makers, absolwent praskiej PWST. Swoją grupę założył w latach 90. ubiegłego wieku, wcześniej wystawiał m.in. musicale. Za swing zabrał się z miłości słuchania tej muzyki nie tylko ze starych płyt gramofonowych, ale i silnej potrzeby grania jej tak, jak powinno się ją grać, na żywo, dla publiczności.
Każdy jego koncert jest więc jak podróż w przeszłość, do czasów, kiedy królował swing, kiedy muzycznymi bohaterami były orkiestry Benny'ego Goodmana, Duke'a Ellingtona, Glenna Millera. I choć w repertuarze Havelki są głównie kompozycje amerykańskie, to sięga on czasem po muzykę rodzimych twórców, jak choćby urodzonego na początku XX wieku Jaroslava Jezka.
- Czy kiedykolwiek czułem, że urodziłem się nie w tych czasach, kiedy powinienem? No cóż. To jest bardzo możliwe! Jakiś czas temu znajomy muzyk Pavel Klikar puścił mi nagranie kompletnie nieznanego wokalisty z lat 20. Jego głos, barwa, dykcja i styl śpiewania były identyczne jak moje. Byłem w szoku, naprawdę słyszałem samego siebie w tym nagraniu - mówił w wywiadzie dla czeskiego radia Havelka.
The Melody Makers wystąpią w poniedziałek w Teatrze Roma (ul. Nowogrodzka 49), godz.20. Bilety 80 -180 zł.
Przeczytaj także: Łabędzi śpiew piramidy CIECh-u