http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przedłużone życie Mani

Beata Kęczkowska
2010-01-06, ostatnia aktualizacja 2010-01-06 20:50

O co najmniej sto lat przedłuży się żywot przedwojennych filmów, jeśli poddamy je konserwacji i digitalizacji. W Filmotece Narodowej rozpoczęły się prace nad cyfryzacją 43 tytułów

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Pan Tadeusz" już po rekonstrukcji
ZOBACZ TAKŻE
Najważniejszą częścią najstarszych zbiorów Filmoteki Narodowej jest kolekcja 158 polskich filmów przedwojennych utrwalonych na taśmach filmowych. Te najbardziej wartościowe są kopie na taśmie łatwopalnej nitro. Niestety, taśma ta ulega degradacji, może przetrwać 100-150 lat. Kopie te często też są niekompletne, w złym stanie technicznym, z ubytkami, plamami, perforacjami. Ale mimo tych wad i tak to właśnie one są najlepszym, bo oryginalnym materiałem do digitalizacji, renowacji i rekonstrukcji. W ostatnich dniach grudnia Filmoteka Narodowa podpisała umowę z ministrem kultury w sprawie realizacji projektu "Konserwacja i digitalizacja przedwojennych filmów fabularnych w Filmotece Narodowej w Warszawie". Zaplanowano, że trzy nieme filmy ze zbiorów Filmoteki Narodowej - "Pan Tadeusz", "Mania" i "Zew morza" zostaną poddane pełnej rekonstrukcji cyfrowej, a 40 innych przedwojennych produkcji czeka konserwacja i digitalizacja.

- To bardzo nietypowy projekt, dzięki niemu przedłużymy życie najstarszych filmów z naszych zbiorów co najmniej o sto lat, będą mogły je oglądać nasze prawnuki. Nie podjęlibyśmy się tego, gdyby nie wsparcie ministerstwa. Projekt jest też współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - mówi prof. Tadeusz Kowalski, dyrektor Filmoteki Narodowej.

Ten projekt (potrwa do 2013 r., pochłonie ok. 20 mln zł) to pierwszy etap tworzenia w Filmotece Narodowej Repozytorium Filmu Polskiego - wieczystego cyfrowego zabezpieczenia klasyki polskiego kina.

- Wybór trzech tytułów, które poddamy pełnej rekonstrukcji był oczywisty - to niezwykle cenne filmy. "Pan Tadeusz" Ryszarda Ordyńskiego był jedną z największych produkcji polskiej kinematografii lat 20., niestety, zachowały się jedynie fragmenty. Po jednym, z naszych festiwali "Święta niemego kina" zgłosił się do nas prywatny kolekcjoner z 18 fragmentami filmu. To wyjątkowo rzadkie znalezisko. "Mania. Historia pracownicy fabryki papierosów" to film niemiecki, ale zagrała w nim nasza największa gwiazda - Pola Negri. Kopię - najprawdopodobniej jedyny zachowany egzemplarz, kupiliśmy kilka lat temu od kolekcjonera z Czech. Jego zachowanie i konserwacja mają olbrzymie znaczenie dla poznania i popularyzacji dorobku Poli Negri - podkreśla Renata Wąsowska, główny specjalista ds. przedwojennego zbioru filmowego.

Trzeci z filmów "Zew morza" to najwcześniejszy zachowany film Henryka Szaro, jednego z najważniejszych reżyserów polskiego kina przedwojennego, który specjalizował się w adaptacjach dzieł literackich. "Zew morza" zrealizowany według obyczajowo-sensacyjnej powieści Stefana Kiedrzyńskiego dziś nazwalibyśmy filmem komercyjnym - wątek miłosny splata się w nim z sensacyjną akcją, która rozgrywa się na morzu. W obsadzie gwiazdy - Maria Malicka, Jerzy Marr, Nora Ney. Rolę chłopca otrzymał Tadeusz Fijewski, był to filmowy debiut tego wybitnego aktora.

Kolejne etapy prac konserwatorskich prowadzone w pracowni Filmoteki na Chełmskiej będziemy mogli wszyscy śledzić na bieżąco - zostaną one opisywane na stronie internetowej, która ruszy już wkrótce. A finał prac nad "Panem Tadeuszem", "Manią" i filmem "Zew morza" uświetni uroczysta premiera kinowa z koncertem specjalnie na tę okazję skomponowanej muzyki.

- Nie przeprowadzamy tych prac po to, by mieć porządek na półkach. Bardzo zależy nam, aby filmy z naszych zbiorów funkcjonowały w domenie publicznej, żeby były jak najbardziej dostępne. Nie zawsze jest to możliwe ze względu na ograniczenia prawne. Mam jednak nadzieję, że i tu znajdziemy odpowiednie rozwiązania - zapowiada Tadeusz Kowalski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':