http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowe pismo Ruch

Rozmawiała: Izabela Szymańska
2009-11-25, ostatnia aktualizacja 2009-11-25 19:57

- Nie chcieliśmy robić "pisma o": o sztuce, o literaturze. Chcieliśmy robić pismo ze sztuką i z literaturą. Nie mamy ochoty wpisywać się w kult pięknego erotyzmu, być poprawni politycznie - mówi Wojtek Pustoła, jeden z założycieli kwartalnika Ruch dla kobiet i mężczyzn.

Wojtek Pustoła (w środku) - jeden z twórców pisma
Fot. Grazyna Jaworska / AG
Wojtek Pustoła (w środku) - jeden z twórców pisma "Ruch". Na zdjęciu z ...
Wojtek Pustoła - rzeźbiarz, Jaś Kapela - pisarz i Filip Zagórski - grafik założyli pismo Ruch dla kobiet i mężczyzn. Magazyn publikuje obrazy, zdjęcia, artykuły, które podejmują temat erotyki. Pierwszy numer kwartalnika można już kupić w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Nowym Teatrze. Od piątku będzie dostępny w Empikach Megastore w całej Polsce.



Izabela Szymańska: We wstępnym artykule piszecie, że nikt nie zapytał was po co robicie Ruch. Więc ja zapytam: po co?

Wojtek Pustoła: Nie podoba nam się sposób przedstawiania erotyki w Polsce. Pojawia się ona w pismach lifestylowych, ale zazwyczaj powiązana jest ze sponsorami, którzy reklamują się w tych magazynach. Poza tym wszyscy wiemy, że tematy seksualne są wciąż w Polsce tabu. Przez to albo wycofujemy się z mówienia o erotyce, albo traktujemy ją jako element gry rynkowej. Chcieliśmy spróbować podejść do tego tematu inaczej. Nie mamy ochoty wpisywać się w kult pięknego erotyzmu, być poprawni politycznie. Ruch ostrzej przedstawia erotykę.



Szata graficzna waszego pisma, bardziej niż z magazynami o błyszczących okładkach, skojarzyła mi się z blokiem rysunkowym. Nie ma takich gazet w Polsce. Co was zainspirowało?

- Kiedy byłem w Berlinie widziałem wiele pism, które skręcały w stronę erotyczno-libertyńską. Layout Ruchu jest zainspirowany jednym z nich. Staraliśmy się, by był prosty, dość elegancki w formie. Na początku myśleliśmy, żeby wykorzystać w nim elementy trashowe, odpryskiem tego jest komiks oraz materiał z wieczoru kawalerskiego.

Nie chcieliśmy robić "pisma o": o sztuce, o literaturze. Chcieliśmy robić pismo ze sztuką i z literaturą. Jeśli pojawiają się obrazy Oli Waliszewskiej, które zajmują dużą część pierwszego numeru, to wolimy pokazać je same niż skrócić ten materiał o połowę i dać tekst o tych pracach. Unikamy takich bezpośrednich komentarzy. Za to publikujemy artykuł Marii Poprzęckiej, który pośrednio koresponduje z tymi obrazami. Według nas, aby zrobić pismo perwersyjne, przekraczające jakieś granice, nie można wykładać kawy na ławę, bo to osłabia efekt. Trzeba dawkować emocje. Robimy takie pismo, jakiego nam brakuje. Jest ono nietypowe przez to, że nie jesteśmy dziennikarzami: Jaś Kapela jest pisarzem, Filip Zagórski grafikiem, ja rzeźbiarzem. Mamy inny sposób myślenia.



Pewnie dlatego w Ruchu nie ma elementów newsowych. Tekstem najbliższym reporterskiemu jest materiał o szkole uwodzenia.

- Chłopaki z WarsawLair nas zachwycili. Prowadzą kursy, piszą książki o uwodzeniu w tańcu. Tekst o nich zestawiamy z artykułem Jana Kamyczka, czyli Janiny Ipohorskiej - legendy Przekroju. Publikacja jest sprzed 30 lat, a dotyczy właściwie tego samego tematu. Zafascynował nas język, którym się posługują: Jan Kamyczek to staromodne podejście do języka i manier, a chłopcy z WarsawLair mówią językiem pełnym anglicyzmów, dziwnym gramatycznie.

Interesują nas starsze teksty, ale dbamy o to by publikować teksty i ilustracje przygotowane specjalnie dla nas. W pierwszym numerze znajdują się artykuły Wojciecha Orlińskiego, Andrzeja Szpindlera. Jaś Kapela pisze powieść w odcinkach "Warszawieyszon", polską odpowiedź na serial "Californication" o pisarzu-podrywaczu. Dbamy, żeby każdy tekst był dobrze zilustrowany, zamawiamy prace u młodych artystów grafików, plakacistów jak np. Łukasz Rayski.



Waszym wydawcą jest Fundacja Nowego Teatru.

- Chcieliśmy współpracować z jakąś instytucją, z Nowym jest nam po drodze. Dzięki współpracy z Piotrem Gruszczyńskim (dramaturg Nowego Teatru), mamy bardzo sensualny tekst Williamsa czy scenariusz spektaklu Rodrigo Garcii "Versus". Wspierali nas też w poszukiwaniu reklamodawców. Zamarzyło mi się, żeby nie mieć zwykłych reklam, ale by namówić firmy na przygotowanie specjalnych materiałów promocyjnych, tylko dla nas. Do pierwszego numeru zdjęcia reklamowe prezerwatyw, śledzia norweskiego i bluz przygotował Mikołaj Długosz.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Sufit nad PiS-em

PiS tuż po wyborach miał 24 proc. Po ponad pół roku pracy w opozycji ma 25 proc. I to mimo tego, że Platforma za swe błędy zapłaciła w tym czasie kilkunastoma punktami i ma dziś 28 proc.

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W czwartek z ''Gazetą'':