Na naszych łamach przyglądamy się warszawskim domom kultury. Z jakimi problemami się borykają i przed jakimi stoją wyzwaniami.
Skuszona ciekawym budynkiem jaki zobaczyłam na stronie Białołęckiego Ośrodka Kultury, wybrałam się w te rejony. I już jadąc zrozumiałam, dlaczego BOK tak rzadko organizuje w tygodniu koncerty czy spektakle teatralne. Po prostu publiczność z powodu tych gigantycznych korków nie byłaby w stanie na nie zdążyć. Jak na wybawienie wszyscy czekają tu na budowę mostu Północnego.
Nowoczesny budynek BOK-u z bliska nie robi już tak dobrego wrażenia. Sama ceglana bryła jest ciekawa, ale całość terenu przypomina trochę oblężoną twierdzę, z wysokim, monitorowanym ogrodzeniem i pasem zieleni z równo przystrzyżonym trawnikiem, na który nie wolno wchodzić. Coś w tym jest, że Białołęka kojarzy się głównie z więzieniem - pomyślałam. A witający mnie dyrektor BOK-u Tomasz Służewski, choć człowiek to dynamiczny i pozytywnie myślący, też nie manifestował wielkiego entuzjazmu na temat swojej siedziby: - Widzi pani tę betonową ścieżkę od bramy? Ja ją nazywam Aleją Gwiazd, bo tyle się trzeba nią naparadować z parkingu do wejścia. To szczególnie trudne dla osób starszych - przyznał dyrektor. I od razu uświadomił mi, że dom kultury zajmuje tylko mały fragment budynku, większością dysponuje zespół szkół: gimnazjum i liceum. O tym nowatorskim dość połączeniu zadecydowały władze dzielnicy. - Okazało się, że takie rozwiązanie nie spełnia ani potrzeb szkoły, ani instytucji kultury. Mamy inny tryb pracy, dzwonki szkolne słychać w naszej sali widowiskowej, nie możemy też zorganizować tu kafejki z prawdziwego zdarzenia - wylicza dyrektor. Przyznaje, że to był błąd, że nie wtrącił się w projektowanie budynku na odpowiednio wczesnym etapie. - Sama bryła jest piękna, zdobywała wiele nagród w konkursach, ale wewnątrz nie wszystkie rozwiązania są dobrze przemyślane. Na szczęście mogłem skonsultować jak będzie wyglądała sala widowiskowa, bo chciano z niej zrobić typową szkolną aulę, a tak mamy profesjonalną salę koncertowo-teatralną na 340 miejsc, z dobrą akustyką i garderobami - dyrektor pokazuje mi tę perełkę BOK-u z prawdziwą dumą. Z wykształcenia jest teatrologiem, sam prowadzi amatorski teatr, więc taka scena była dla niego szczególnie ważna. Występują tu podopieczni BOK-u, ale też profesjonalni artyści: z Piwnicy Pod Baranami, Edyta Geppert, Michał Bajor.
Dyrektor co prawda narzeka trochę na mankamenty współistnienia w jednym budynku ze szkołą, ale zdaje sobie sprawę, że pewnie inaczej ten dom kultury w ogóle by nie powstał. - Wcześniej, do 2005 r. gnieździliśmy się w sali konferencyjnej ratusza i to były dopiero złe warunki! - wspomina. Przyznaje, że jeden dom kultury na cały Tarchomin, czyli 74 km.kw., to zdecydowanie za mało. - Ale w sumie trudno, żeby dzielnica budowała kolejne domy kultury, gdy na zaprojektowanych przez deweloperów osiedlach brakuje szkół czy przedszkoli - mówi dyrektor.
Ruszamy na obchód BOK-u, który jak się okazuje poza salą widowiskową zajmuje dosłownie jeden korytarz i kilka małych salek. Dyrektor dumny jest ze swojego dynamicznego zespołu (średnia wieku 34 lata). Prowadzą tu aż 7 grup teatralnych, organizują ogólnopolskie konkursy artystyczne, wydają własną gazetę "Artbok", kolportowaną w całej dzielnicy. A okolica jest specyficzna, niemal całkowicie pozbawiona życia kulturalnego. - Białołęka jest jak Ursynów 20 lat temu. Tu mieszkają głównie ludzie młodzi, na dorobku, zadłużeni, zapracowani, często z małymi dziećmi. Wielu z nich pomieszka tu chwilę i ucieka gdzieś bliżej centrum. To na tym następnym pokoleniu, na tych dzieciach, szczególnie się skupiamy. Chcemy rozbudzić w nich kulturalne potrzeby - opowiada dyrektor. - Teraz za główny cel stawiamy sobie zbadanie potrzeb naszych mieszkańców, stąd ankiety jakie przeprowadzamy wspólnie z Szkołą Wyższą im. Bogdana Jańskiego oraz studentami Uniwersytetu Warszawskiego - wspomina dyrektor Służewski. - Bo o domach kultury nie możemy rozmawiać tylko w gronie pracowników i dziennikarzy. Mieszkańców też trzeba zapytać o zdanie.
*Więcej o Białołęckim Ośrodku Kultury na stronie www.bok.waw.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna