Jako pierwszy z Okęcia wzbił się wczoraj po godz. 7 rano samolot LOT-u do Hamburga. Wcześniej od piątku odbyły się tylko pojedyncze rejsy. Według szacunków w tym czasie odwołano w Warszawie blisko dwa i pół tysiąca startów i lądowań. Opustoszały w ostatnich dniach terminal wczoraj powoli zapełniał się pasażerami. Wbrew oczekiwań wielu osobom znowu nie udało się wylecieć. - Miałam wystartować do Londynu o godz. 7.50. Niestety, rejs został odwołany. Teraz mówią, że może polecę o godz. 15.10 - narzekała Alicja Sterdyń. Wielu rejsów - zwłaszcza porannych - znowu nie udało się zrealizować, bo samoloty nie zdążyły przylecieć przed 7 rano, czyli przed otwarciem nieba nad Polską. Problemów było jednak więcej. Nadal była częściowo zamknięta przestrzeń nad Niemcami. Samoloty nie poleciały m.in. do Frankfurtu i Düsseldorfu. Przed południem na Okęciu wylądowały za to trzy transatlantyki - z Chicago, Nowego Jorku i Toronto. Z kolei po południu wystartował ogromny Airbus A340 skandynawskich linii SAS, który na Okęciu był uziemiony od czwartkowego wieczoru. Leciał z Pekinu do Kopenhagi, nad którą już wtedy pojawiła się chmura pyłu. Pilot zdecydował o lądowaniu w Warszawie. Pojawił się jednak problem, bo nie wszyscy mieli polskie wizy. Straż graniczna musiała zastosować specjalne procedury.
Już pojawiły się skargi, że niektórzy przewoźnicy chcą na pasażerach odbić sobie straty spowodowane przestojami. Na stronie internetowej pasazer.com opisywane są przypadki, w których tania linia Wizzair odmawia darmowej zamiany biletów na inny lot. Jednemu z podróżnych powiedziano, że może kupić nowy, droższy bilet i musi pokryć różnicę cen. - Za darmo można zmienić rezerwacje tylko w sytuacji, gdy ktoś utknął za granicą i nie mógł wrócić do kraju. W przypadku nierozpoczętej podróży trzeba dopłacić różnicę w cenie biletu - przyznaje Karolina Bernaś z biura prasowego Wizzar.
- To niezgodne z prawem. Według przepisów unijnych w takim przypadku pasażer ma prawo do zwrotu pieniędzy za bilet albo do darmowej zmiany rezerwacji - mówi Karina Lisowska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Dodaje, że ULC zajmie się tym problemem, jeśli podróżni złożą oficjalną skargę. Urząd może nakazać zwrot pieniędzy pasażerom i nałożyć karę finansową na przewoźnika. Formularz skargi dostępny jest na stronie www.ulc.gov.pl.
Wczoraj podobnie jak w piątek, czyli tuż po zamknięciu nieba nad dużą częścią Europy, znowu ustawiały się na lotnisku kolejki do stanowisk przewoźników. Większość podróżnych próbowała jednak zmienić rezerwację z domu - telefonicznie lub przez internet. - Wielu pracowników, którzy na co dzień zajmują się innymi sprawami, teraz odpowiada na maile podróżnych. Mocno wzmocniliśmy obsługę call center - mówi Jacek Balcer, rzecznik LOT-u. Rozładowanie kolejki chętnych do lotu może potrwać od kilku do kilkunastu dni. Najdłużej poczekają pasażerowie rejsów transatlantyckich, na których praktycznie nie ma alternatywnych środków transportu.
Przeczytaj także: Kto jest patronem warszawskiego lotniska? Nie wiem