Ale przez trzy lata to pytanie stanie przed każdym rodzicem sześciolatka. Od 2004 r. sześciolatki obowiązkowo chodzą do zerówek, z których połowa (na wsi dużo więcej) mieści się w szkołach.
W miastach, zwłaszcza zamożniejszych, zerówki są zwykle w przedszkolach. Dzieci mają cieplarniane warunki: posiłki, place zabaw, małe grupy, liczna opieka, i to do popołudnia. Inaczej bywa w szkole: duże klasy, nauka na dwie zmiany, nastoletni uczniowie potrącają na przerwie maluchy.
Czy szkoły mają warunki, by przyjąć sześciolatki? Zapewnić im rozwój intelektualny, ale i dobrą opiekę? Nikt nie zna odpowiedzi. Również rząd.
Dlatego wprowadza zmiany asekuracyjnie. Decyzję, czy posłać sześcioletnie dziecko do szkoły, zostawia aż do 2012 r. rodzicom i samorządowcom. Do pierwszej klasy ma prawo każde dziecko, które kończy sześć lat w danym roku szkolnym.
We wrześniu 2009 r. - rocznik 2003. Ale szkoła może (choć nie musi) odmówić przyjęcia, jeśli dziecko nie chodziło wcześniej do przedszkola.
Straszny będzie bałagan.
Wybiera rodzic. Dziecko musi iść albo do zerówki, albo do pierwszej klasy. Obie możliwości - w przedszkolu lub w szkole. Czyli cztery warianty. Może się zdarzyć, że będzie można oddać dziecko do pierwszej klasy oraz do zerówki w tej samej szkole.
Co zrobić? - pytacie. Nie ma jednej odpowiedzi.
1. Sprawdźcie, co proponuje gmina czy dzielnica. Na internetowych stronach lub na miejscu - w urzędzie lub w szkole. Nie przegapcie terminu, każda miejscowość wyznacza swój własny. W niektórych nabór już trwa.
Jeśli macie wybór - odwiedźcie i szkołę, i przedszkole. Jeśli w grę wchodzi tylko szkoła - i tak sprawdźcie. Czy klasy będą liczne, czy jest świetlica dla maluchów i do której godziny, jaka jest stołówka? Jaka jest nauczycielka, bo to dla dziecka będzie najważniejsze.
Gdy coś jest nie tak, próbujcie rozmawiać z dyrektorem i gminą. A może są miejsca w lepszej szkole, poza rejonem?
2. MEN zmieniło też programy nauczania. To ważne. Nowa zerówka nie będzie już uczyć czytać i pisać, będzie raczej typowo opiekuńcza, przedszkolna. Za to pierwsza klasa jest bardziej ambitna niż dotąd. Czytanie, liczenie, pisanie.
Sami musicie rozważyć, co lepsze. Nie każde dziecko podoła wyższym wymaganiom. Zwłaszcza że w pierwszej klasie spotkałoby się z siedmiolatkami - wygami ze starych zerówek.
Ale dla wielu kolejny rok zabawy w przedszkolu byłby stratą czasu.
Trudny wybór przed wami.