Podczas uroczystości podpisania umowy, minister obrony
Bogdan Klich mówił, że dla Polski oznacza ona wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego, zaś dla Stanów Zjednoczonych - wzmocnienie więzi partnerskiej z Polską. Jak dodał, jest to ważny moment w bieżącej współpracy między Stanami Zjednoczonymi a Polską. W ocenie szefa
MON, współpraca polsko - amerykańska ma otwartą i jasną przyszłość.
Podpisanie umowy
przeciągało się z powodu zgłaszanych przez Amerykanów w ostatniej chwili wątpliwości co do zapisów porozumienia.
Wbrew zapowiedziom ministra Klicha nie udało się jej podpisać 10 grudnia. Problemy zaczęły się w środę. Wieczorem do MON przyjechał ambasador
USA Lee Feinstein. Rano z polskimi negocjatorami Stanisławem Komorowskim i Jackiem Najderem spotkała się Ellen Tauscher. Rozmowa, zaplanowana jako rutynowa, przerodziła się w dwugodzinną dyskusję.
Podsekretarz stanu ds. polityki obronnej Stanisław Komorowski przypomniał, że podpisanie porozumienia poprzedziły długie negocjacje. Podkreślił jednocześnie, że przez 15 miesięcy ciężkiej pracy był pewien, że po stronie amerykańskiej czyniono wszelkie wysiłki, aby osiągnąć satysfakcjonujące porozumienie.Minister spraw zagranicznych
Radosław Sikorski zaznaczył, że dzień podpisania dokumentu to dobry dzień dla stosunków polsko - amerykańskich. Podkreślił, że dzięki temu możliwe będzie wzmocnienie współpracy wojskowej między Stanami Zjednoczonymi a Polską.
Negocjacje w sprawie umowy toczyły się niemal równoległe z
rozmowami o tarczy antyrakietowej, czyli od 2006 r. Polscy negocjatorzy byli bardzo zadowoleni z zapisów wynegocjowanych w SOFA. Amerykanie są szczególnie czuli i twardzi w negocjacjach, gdy chodzi o kwestie podatkowe oraz odpowiedzialność prawną żołnierzy USA na terenie obcego państwa.