Sondaż ''Gazety''
>
Przed zamknięciem negocjacji większość była przeciw tarczy, teraz proporcje się odwróciły: aż 60 proc. badanych jest zadowolonych z tego, ze tarcza będzie, a tylko 32 proc. ocenia, że źle się stało.
A jednocześnie Polacy nie przestali dostrzegać, że tarcza oznacza dla Polski zagrożenie. Najwyraźniej usłyszeli gniewne słowa rosyjskich generałów i polityków, bo aż 62 proc. uważa, że teraz nasze zagrożenie ze strony Rosji wzrosło. Nieco mniej uznało (51 proc.), że wzrosło także zagrożenie atakiem terrorystycznym.
Skąd więc ten przypływ sympatii do tarczy? Zapewne zadziałał efekt oswojenia się - zwłaszcza że rzecz została przesądzona i zarówno prezydent, jak i premier wychwalają porozumienie z
USA pod niebiosa. Ale kluczowe znaczenie ma zmiana sytuacji międzynarodowej - wybuch wojny w Gruzji.
Ten sam sondaż "Gazety" wskazuje na ogromny w porównaniu z poprzednimi badaniami wzrost lęku przed Rosją (patrz s. 1). Odczuwa go 65 proc. Polaków wobec tylko 28 proc. obawiających się państw terrorystycznych (jak
Iran i
Korea Północna), 19 proc. lękających się Niemiec i 16 proc. - Chin. To ten strach zadecydował, że Polacy poczuli się z tarczą lepiej.
Zwłaszcza że wykazują się błogą niewiedzą o niej.
Dwie trzecie jest przekonanych, że będzie chronić terytorium Polski, a nawet całego NATO. Tylko niewiele więcej zna prawdziwą odpowiedź: tarcza broni wyłącznie Stanów Zjednoczonych.
Polacy idealizują też skutki polityczne. 85 proc. ma nadzieję - zapewne słusznie - na umocnienie stosunków z USA, ale niewiele mniej - 71 proc. - wierzy, że umocni się także nasza pozycja w Unii Europejskiej, co jest raczej wątpliwe.
Propagandową wojnę o tarczę wygrał premier
Donald Tusk: 52 proc. Polaków uznało, że to on ma większe zasługi w wynegocjowaniu tarczy w Polsce. Na prezydenta Lecha Kaczyńskiego wskazało jednak aż 30 proc. badanych. Można to uznać za sukces dyplomacji a la Kaczyńscy i Fotyga, bo notowania prezydenta są w innych kwestiach znacznie niższe.
Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl