Robert Gates przyjechał wczoraj do Warszawy po wizycie w Moskwie, gdzie przekonywał rosyjskich polityków i wojskowych, że zainstalowanie na terenie Polski elementów tarczy antyrakietowej nie zagraża Rosji.
- Nieporozumienia wynikają z niezrozumienia możliwości tego systemu - tłumaczył na konferencji prasowej w Warszawie.
Rosja obawia się, że zainstalowanie tarczy w Polsce i Czechach zagrozi jej bezpieczeństwu. Gates zadeklarował w poniedziałek w Moskwie, że "te obawy będą brane pod uwagę".
Inny jest punkt widzenia polskich polityków. Ich zdaniem instalacja tarczy może narazić nas na atak ze strony Rosji. Dlatego nieoficjalnym warunkiem jest wzmocnienie polskiej obrony przeciwlotniczej. B. szef MON Radosław Sikorski otwarcie mówił, że chodzi o umieszczenie w Polsce systemu Patriot 3 - rakiet, które mogą przechwytywać pociski krótkiego i średniego zasięgu oraz samoloty.
Zapytany o to wczoraj Gates powiedział: - Rosja nie zagraża Polsce ani teraz, ani w przyszłości. I dodał, że decyzja o zainstalowaniu Patriotów w Polsce zależy od NATO. Jego zdaniem "Sojusz stworzy kompleksowy i wielowarstwowy system obrony przeciwlotniczej przeciwko rakietom bliskiego i średniego zasięgu wystrzeliwanym z Bliskiego Wschodu". I że NATO określi, jakie kraje będą nim objęte. Wiadomo, że to zagrożenie nie dotyczy Polski, ale Grecji, Turcji i Bułgarii.
Deklaracja Gatesa oznacza więc, że USA wykluczają umieszczenie w Polsce systemu rakiet Patriot w związku z budową tarczy.
Jeden z wysokich oficerów Sztabu Generalnego powiedział nam: - W dyskusji z Amerykanami pojawił się argument, że jeśli chcemy coś bronić przed Rosją, to znaczy, że jest to coś, co może im zagrażać. Stąd stanowisko Waszyngtonu.
Sekretarz Gates powiedział też wczoraj, że zaprosił rosyjskich ekspertów do bazy na Alasce, gdzie umieszczono pierwsze rakiety przechwytujące, oraz w Kalifornii, gdzie znajdują się radary tarczy. Ma to rozproszyć obawy Rosji co do ofensywnych możliwości tarczy (zdaniem Amerykanów jest to broń wyłącznie obronna).
Dowódca wojsk rakietowych USA gen. Henry Obering tydzień temu w Warszawie twierdził, że USA nie będą miały nic przeciwko temu, gdyby Rosjanie chcieli wizytować bazę antyrakiet w Polsce, oczywiście za zgodą naszego rządu.
Minister obrony Aleksander Szczygło pytany o takie inspekcje odparł wymijająco, że "nie sposób mówić o czymś, co się dopiero może wydarzyć w przyszłości".
O konsultacjach amerykańsko-rosyjskich powiedział, że nie są dla niego zaskoczeniem, bo Stany Zjednoczone prowadzą już od trzech lat dialog z Rosją na ten temat.
Min. Szczygło potwierdził, że Polska pozytywnie odpowiedziała na ofertę rozmieszczenia elementów tarczy, ale warunkiem jest "zwiększenie bezpieczeństwa Europy, w tym Polski".
Wizyta Gatesa, co podkreślali nieoficjalnie uczestnicy rozmów, to nie były negocjacje o tarczy. Jednak deklaracja w sprawie Patriotów ogranicza pole manewru strony polskiej.
- Nie oznacza to, że nie uzyskamy czegoś w zamian - powiedział nam jeden z uczestników rozmów. - Współpraca wojskowa może być bardzo szeroka i nie musi się ograniczać do rakiet Patriot. Zresztą i tej sprawy nie uważam za przesądzoną.
Robert Gates rozmawiał wczoraj z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Dziś ma się spotkać z minister spraw zagranicznych oraz premierem.
Źródło: Gazeta Wyborcza