http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Tarcza antyrakietowa >  Komentarze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Życie po tarczy

Bartosz Węglarczyk
2009-09-18, ostatnia aktualizacja 2009-09-18 00:28

Prezydent Barack Obama podczas przemówienia, w którym poinformował o decyzji w sprawie tarczy
Prezydent Barack Obama podczas przemówienia, w którym poinformował o decyzji w sprawie tarczy
Fot. Charles Dharapak AP

Polska wciąż potrzebuje silnego sojuszu z USA. Tarcza mogła być jego podstawą, teraz trzeba po prostu poszukać czegoś w zamian

Po wczorajszej decyzji Białego Domu o rezygnacji z planów budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach stosunki Warszawy z Waszyngtonem będą się musiały zmienić. Rok 2009 okazuje się końcem bliskiego sojuszu trwającego dość długo, bo aż dziewięć lat.

Można i należy ten sojusz przedłużyć, ale na innych zasadach. Ameryka pozostaje słabnącym, lecz wciąż najważniejszym supermocarstwem na świecie, którego interesy i wartości fundamentalnie pokrywają się z naszymi. Ze względu na dysproporcję między oboma krajami sojusz ten nigdy nie będzie jednak równorzędny - to nam będzie na nim zależało bardziej niż Amerykanom. Tak było zawsze, tak jest i tak będzie.

Na przełomie lat 80. i 90. wydarzyła się rzecz wyjątkowa w naszej historii - wielkie mocarstwo i Polska miały idealnie zbieżne interesy. Obu krajom zależało na zakorzenieniu demokracji w Europie Środkowej oraz na wciągnięciu tej części Starego Kontynentu w zachodnioeuropejskie struktury polityczne i ekonomiczne. Na dodatek polska dyplomacja i polski wywiad okazały się ważnym i naprawdę skutecznym sojusznikiem USA na Bliskim Wschodzie i w krajach dawnego ZSRR.

Dziś padamy ofiarą własnego sukcesu. Europa Środkowa jest stabilna, należy do NATO i Unii Europejskiej, nie grozi jej nic strasznego, rozwija się i bogaci. Waszyngton nie musi się już nam przyglądać, ma dużo większe problemy w Afganistanie i Iranie, w Chinach i Izraelu. Czyli w miejscach, które znamy gorzej i w których mniej się, niestety, liczymy.

Tarcza antyrakietowa mogła być dobrą podstawą do nowej fazy sojuszu z USA, bo po raz pierwszy w historii mogliśmy się stać częścią systemu obronnego o wiele większego od nas sojusznika. Wiemy, że to się już nie zdarzy.

Bez tarczy musimy znaleźć inną płaszczyznę wspólnych interesów z USA. Powinniśmy odbudować osłabiony podczas zawieruchy politycznej czasów PiS sojusz naszych i amerykańskich służb specjalnych.

Nasza armia powinna pozostać w Afganistanie, bo wycofanie się stamtąd będzie odebrane w Waszyngtonie jako podstawienie nogi prezydentowi w jego najtrudniejszej i najważniejszej międzynarodowej rozgrywce.

Polska powinna promować reformę NATO, bo przyszłość Sojuszu jest dziś poważnie zagrożona kulejącą współpracą sojuszników w Afganistanie i niechęcią Europy do brania na siebie odpowiedzialności za rozwiązywanie światowych kryzysów.

Amerykanie od lat próbują zmusić Europę do większego zaangażowania i Barack Obama wkrótce powie zapatrzonym w niego zachodnioeuropejskim sojusznikom, że robią zdecydowanie za mało. Polska powinna to stanowisko USA wesprzeć.

Silne NATO leży i w naszym, i w amerykańskim interesie, bo w sprawach bezpieczeństwa narodowego każdy kraj powinien się przygotowywać na scenariusz zły, nawet jeśli dziś wydaje się on mało prawdopodobny. My i Amerykanie to świetnie rozumiemy, ale wielu naszych sojuszników z Europy Zachodniej - już nie.

Warszawa powinna wycisnąć, ile się da, z podpisanej w 2008 r. deklaracji strategicznej USA i Polski. Amerykanie mogą i powinni wziąć udział w reorganizacji polskiej armii. Polscy żołnierze powinni w większym niż dziś stopniu korzystać z amerykańskich uczelni wojskowych.

W zamian możemy zaoferować Amerykanom dalsze wsparcie w NATO i pomoc na doskonale nam znanej Ukrainie, która przez wielu amerykańskich ekspertów jest postrzegana jako potencjalne źródło poważnego międzynarodowego kryzysu w najbliższych latach.

Warszawa powinna także działać w UE na rzecz jak największego zbliżenia z Ameryką. W obliczu światowego kryzysu gospodarczego taka współpraca, głównie ekonomiczna, jest na wagę złota.

Polska nigdy nie miała problemu wyboru lojalności między sojusznikiem zza oceanu i sojusznikami z Brukseli. Stawianie tej sprawy jako konfliktu było i jest niewłaściwe. Polska powinna odgrywać rolę kraju, który oba kolosy popycha ku sobie. Takie zbliżenie leży w interesie i USA, i Europy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.8

36 głosów

Gazeta Wyborcza
Newsletter

Nie przegapisz żadnej wiadomości. Zamów codzienny newsletter z najnowszymi informacjami Gazety Wyborczej Zobacz przykład
W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne