Najnowsze:
Co nam dadzą USA w zamian za tarczę
27.02.2008
, aktualizacja: 26.02.2008 20:35
Redzikowo - w tym miejscu miała stanąć baza USA z tarczą antyrakietową (Fot. Jerzy Gumowski / AG)
Los negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej zależy od amerykańskich propozycji w sprawie modernizacji polskiej armii. - Jeśli Amerykanie nie zmienią stanowiska, rozmowy pozostaną w impasie - mówi nam jeden z dyplomatów
Jak ujawniliśmy w sobotniej "Gazecie", w piątek do Warszawy przyjeżdżają amerykańscy dyplomaci. Mają przedstawić odpowiedź USA na polskie propozycje dotyczące modernizacji naszej armii.
Premier Donald Tusk twierdzi, że zainstalowanie na terytorium Polski elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej - dziesięciu wyrzutni rakiet antybalistycznych - musi się wiązać z poprawą bezpieczeństwa kraju, choćby wzmocnieniem obrony przeciwlotniczej.
Polski rząd chce, by USA wzięły udział w programie modernizacji polskich sił zbrojnych wartym 20 mld dol. Waszyngton miałby udostępnić nam rakiety antybalistyczne i przeciwlotnicze Patriot lub THAAD, złożyć deklaracje gwarantujące nasze bezpieczeństwo - podobne do tych złożonych wobec Izraela lub Turcji. Ale rozmowy utknęły w martwym punkcie.
Propozycje na piśmie
USA chcą, by negocjacje w sprawie tarczy oraz ewentualnej modernizacji sił zbrojnych odbywały się rozdzielnie - jak powiedziała Condoleezza Rice, według "konceptualnego rusztowania". Jednak do tej pory USA pozostawały głuche na polskie postulaty.
Czy nowe propozycje Waszyngtonu mogą zmienić sytuację? Wczoraj w Radiu TOK FM minister obrony Radosław Sikorski potwierdził informacje "Dziennika", że w nocy z soboty na niedzielę telefonowała do niego sekretarz stanu USA Condoleezza Rice. Sikorski nie chciał zdradzić przebiegu rozmowy, ale dotyczyła ona tarczy. Oznacza to, że sekretarz stanu przywiązuje dużą wagę do przygotowywanych propozycji modernizacji polskiej armii.
- Istotne jest, że po raz pierwszy Amerykanie odniosą się do naszych próśb na piśmie. Do tej pory w ogóle nie podejmowali tematu - poinformował nas jeden z dyplomatów. - Oznacza to, że jest jakaś podstawa do dyskusji.
Na razie oferta USA nie jest znana, ale według strony amerykańskiej jest ona "godna zainteresowania". Także szef MON Bogdan Klich w radiowej "Trójce" powiedział, że ten tydzień może być decydujący dla porozumienia w sprawie tarczy.
Nasi rozmówcy z MSZ studzą jednak optymizm. - To dopiero pierwsza propozycja USA. Nie spodziewam się, by zaspokoiła nasze postulaty - powiedział nam jeden z nich.
Sam Sikorski na konferencji prasowej stwierdził, że w czasie jego wizyty w Waszyngtonie "została przyjęta zasada, że USA chcą wzmocnienia wojska polskiego jako inwestycji we wspólne operacje".
- Ja w zamian zgodziłem się na to, że uzgodniliśmy zasady negocjacji, ale nie uzgodniliśmy ich wyniku. Negocjacje toczą się dalej - powiedział szef MSZ.
Przed wizytą w Waszyngtonie nie zdążą
Gdyby jednak amerykańska oferta była satysfakcjonująca, do porozumienia byłoby blisko. Polski negocjator, wiceminister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski podkreślał wielokrotnie, że w sprawie umów dotyczących statusu bazy i obecności wojsk problemy są w zasadzie rozwiązane.
Polscy negocjatorzy nie spodziewają się, by do porozumienia doszło przed wizytą premiera Donalda Tuska w Waszyngtonie 10 marca. Pozostało na to zbyt mało czasu. Z kolei Amerykanom zależy na zamknięciu negocjacji w sprawie tarczy przed kwietniowym szczytem NATO. USA chcą, aby europejscy sojusznicy zaangażowali się budowę ochrony antybalistycznej, i takie porozumienia byłyby istotnym argumentem.
Na postawę Polski raczej nie wpłyną deklaracje premiera Czech Mirka Topolanka, który zapowiedział, że nie widzi przeszkód dla podpisania porozumienia w tym tygodniu podczas jego wizyty w USA. W Czechach ma powstać inny element tarczy antyrakietowej - radar. Sikorski podkreśla, że technika negocjacyjna Czechów jest inna, bo oni nie wiążą sprawy tarczy antyrakietowej ze wsparciem dla swojej armii.
Przedwczoraj b. premier Jarosław Kaczyński stwierdził, że "Czesi idą dobrą drogą i mamy szansę iść taką samą". Ta opinia wywołała ostrą reakcję szefa MSZ. - Co by powiedział Jarosław Kaczyński, gdyby on prowadził negocjacje i opozycja tak komentowała? Oskarżałby swoich oponentów o obcy lobbing i pewnie o zdradę stanu. My tego nie robimy, bo jesteśmy lepiej wychowani - powiedział wczoraj Sikorski.
Gazeta Wyborcza
Newsletter
Nie przegapisz żadnej wiadomości. Zamów codzienny newsletter z najnowszymi informacjami Gazety Wyborczej
Zobacz przykład
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
Spektakularny zjazd Tuska. Premier, który tak zręcznie uwodził Polaków, zaczął irytować? [ANALIZA]
- 2.
Adam Michnik: Czy zagraża nam faszyzm?
- 3.
Michnik pyta: Czy grozi nam faszyzm? Prawica oburzona: "To język nienawiści, wznieca agresję"
- 4.
Studenci ofiarami firmy kurierskiej: sklecony od nowa robot nie zadowolił NASA, ale upór warszawiaków zrobił wielkie wrażenie
- 5.
Nagrania z Broad Peaku. Wielicki: Bielecki i Małek poczuli się zagrożeni
- 1.











