http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Chińczycy komputerowo poprawili otwarcie igrzysk

mak, AFP
2008-08-13, ostatnia aktualizacja 2008-08-12 17:30

29 "kroków giganta" wyznaczonych przez ognie sztuczne zaparło w piątek dech w piersi czterem miliardom telewidzów, ale zostało zmiksowanych w komputerze. W dodatku dziewczynka, która zaśpiewała, wcale nie śpiewała

Lin Miaoke jest ładna, ale nie ma głosu. Chińską pieśń patriotyczną zaśpiewała zatem siedmioletniea Yang Peiyi
Fot. telegraph.co.uk /china.com.cn
Lin Miaoke jest ładna, ale nie ma głosu. Chińską pieśń patriotyczną zaśpiewała...
Pekin, 15 lipca. Przygotowania do pokazu ogni sztucznych przed głównym stadionem olimpijskim
Fot. Andy Wong AP
Pekin, 15 lipca. Przygotowania do pokazu ogni sztucznych przed głównym...
To był jeden z najbardziej efektownych punktów perfekcyjnej ceremonii otwarcia olimpiady. Telewidzowie w pewnym momencie zobaczyli, jak "niewidzialny olbrzym" biegnie z pekińskiego placu Tiananmen do Ptasiego Gniazda - na główny stadion olimpijski. Jego kolejne kroki wyznaczały wybuchy sztucznych ogni układających się w kształt stopy.

Ale tylko jeden z nich dział się w realnym czasie. Reszta wybuchów została wcześniej nagrana i zarejestrowana w komputerze. W piątek zmiksowany obraz zobaczyli ludzie na całym świecie przekonani, że dzieje się naprawdę.

W sobotę techniczny trik ujawniła chińska gazeta, potem podchwyciła zachodnia prasa. Wczoraj Wang Wei, wysoki przedstawiciel komitetu organizacyjnego igrzysk, potwierdził, że tak było. Wang nie widzi jednak w tym nic złego.

Okazało się, że o kulisach "ognistych kroków" opowiedział prasie przedstawiciel chińskiej firmy Crystal Fireworks, która przygotowała tę część widowiska. Nakręcił wybuchy sztucznych ogni z wyprzedzeniem, a za pomocą komputera stworzył wrażenie, że sfilmowano je z lecącego helikoptera lekko trzęsącą się kamerą. Trik był tak perfekcyjny, że pokazywał nawet smog, jaki panował w piątek w Pekinie.

- Widzowie uwierzyli, że oglądają spektakl na żywo. Uznaliśmy więc, że misja jest wykonana - pochwalił się chińskiej gazecie Gao Xiaolong, który odpowiadał za efekty wizualne w czasie otwarcia igrzysk.

Organizatorzy tłumaczą, że użyli nagrań, bo pogoda w piątek była niepewna i mogła wszystko popsuć. Zadecydowały też względy bezpieczeństwa - filmowanie tak dużej liczby wybuchających ogni z helikoptera mogłoby skończyć się katastrofą. A nakręcenie całości z jednego miejsca było z kolei niewykonalne technicznie.

To nie koniec niespodzianek. Wiadomo, że dziewczynka, która podczas otwarcia zaśpiewała chińską pieśń patriotyczną, tylko udawała, poruszając ustami. Powiedział o tym wczoraj autor muzycznej oprawy widowiska Chen Qigang.

Dziewięciolatka Lin Miaoke jest co prawda ładna, ale, niestety, nie ma głosu. W efekcie usłyszeliśmy głos innego dziecka, siedmioletniej Yang Peiyi. Ona z kolei śpiewa jak słowik, ale ma nierówne uzębienie i jest zbyt pyzata.

- Nie wybraliśmy małej Yang, bo chcieliśmy pokazać właściwy obraz, myśleliśmy o tym, co będzie najlepsze dla narodu - powiedział Chen. Tymczasem "China Daily" i reszta prasy chińskiej już okrzyknęły Lin Miaoke nadzieją chińskiej piosenki.

Po tych rewelacjach wrze w chińskim internecie. Padają pytania, czy tak zmontowany show jest prawdziwy, czy fałszywy? I jakie są granice stosowania trików komputerowych w transmisji na żywo?

Większość chińskich internautów broni decyzji władz. "Mimo że to nie to samo, co na żywo, naszym obowiązkiem jest wspierać olimpiadę. I przyjąć wyjaśnienia władz, a nie podważać je" - pisze Xin Shuibin w dużym portalu Baidu.com.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':