Zobacz także:20 przygód "Gazety" w Trzeciej i Czwartej Rzeczypospolitej Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata. Tym fragmentem wiersza Wisławy Szymborskiej chciałbym podsumować 20 lat istnienia "Gazety Wyborczej".
To się już nie powtórzy - tamte chwile nadziei i lęku, pasji i radości. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że Polska rozpoczyna swoją wielką przygodę z wolnością, a wraz z nią rozpoczyna swą niezwykłą przygodę "Gazeta Wyborcza". Ta "Gazeta", która skromnie zaczynała od ośmiu kolumn, a po 20 latach uchodzi za jeden z najważniejszych i najciekawszych dzienników europejskich. Czuliśmy jednak, intuicyjnie, że Polska staje w obliczu wielkiej szansy. To był moment jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny; coś jak wyprawa po
złote runo.
20 lat to tyle, ile trwała druga RP. To epoka w życiu człowieka, narodu i państwa. Dla wielu z nas to najważniejsze dwie dekady życia.
"Gazeta" powstała w biegu; była wielką improwizacją dwóch niezwykłych osób - Heleny Łuczywo i Julka Rawicza. Oni oboje odcisnęli na "Gazecie" nieusuwalną pieczęć: poświęcenia, odwagi, przyzwoitości. Oczywiście "Gazeta Wyborcza" jest dziełem wspólnym autorów, redaktorów, wszystkich pracowników i wszystkich czytelników. To także sukces kierownictwa Agory, zwłaszcza Wandy Rapaczyńskiej i Piotra Niemczyckiego. Wszystkim ludziom "Gazety" i Agory chcę w tym miejscu podziękować. To jest nasz wspólny sukces.
Helence i Julkowi należą się słowa szczególne: to wielkie szczęście zespołu, że pracowaliście z nami. I że nadal nas wspieracie.
Mieliśmy przez 20 lat chwile lepsze i gorsze, momenty pełne radości i pełne niepokoju, ale zawsze towarzyszyło nam poczucie, że jesteśmy nie tylko dziennikiem; chcieliśmy być składnikiem społeczeństwa obywatelskiego, trwałą instytucją polskiej demokracji.
Różne drogi wiodły nas do "Gazety", choć wspólna była nam tradycja Października 1956 i Marca 1968, tradycja Komitetu Obrony Robotników i opozycji demokratycznej, Sierpnia 1980 roku i "Solidarności". Chcieliśmy Polski demokratycznej i niepodległej, rynkowej i związanej z Unią Europejską, różnorodnej i tolerancyjnej, Polski sprzyjającej ludziom kreatywnym i Polski zatroskanej o skrzywdzonych i wykluczonych. Wizja takiej Polski dyktowała nam nasze decyzje redakcyjne. Powtarzaliśmy uparcie, że "nam nie jest wszystko jedno...".
Tak też powtarzamy sobie i teraz w trudnych czasach kryzysu. Wspominamy dziś nasze początki z dumą i sentymentem. Był to czas trudnych wyzwań, ryzykownych decyzji i wielkiego polskiego sukcesu. Wiemy wszakże, że nic dwa razy się nie zdarza... Przed nami kolejne egzaminy w polskiej szkole wolności.
Adam Michnik