1. "Ostatni dzień lata" (1958). Najlepszy polski film niskobudżetowy zrealizowany w pięcioosobowej ekipie na taśmie, którą Tadeusz Konwicki wywalczył od Jerzego Kawalerowicza. Przykład genialnego w swej prostocie kina nowofalowego, które powstało w czasie, gdy dopiero rodziła się francuska Nowa Fala.
2. "Cienie" (1959). Pierwszy film Johna Cassevetesa - ikony amerykańskiego kina niezależnego. Nakręcony na taśmie 16 mm i zrealizowany za grosze obraz był buntem wobec Hollywood, ale też ważnym (zamiast scenariusza improwizowano na planie) eksperymentem.
3. "Rysopis" (1964). Jerzy Skolimowski - wspierany przez Andrzeja Munka - swój debiut kręcił przez dwa lata w łódzkiej filmówce: zdobywał taśmę na krótkie etiudy, które połączył potem w jeden film. Tak narodził się Andrzej Leszczyc, alter ego Skolimowskiego, do którego do dziś próbują nawiązywać młodzi polscy reżyserzy.
4. "Dzieciorób" (1969). Rainer Werner Fassbinder, enfant terrible niemieckiego kina, pracował zawsze podobnie: scenografię ograniczał do minimum, fabułę redukował do jednego wątku i w ogóle nie stosował dubli. Dzięki temu mógł robić filmy tanio i szybko - w ciągu niespełna 12 lat nakręcił ich 39. Intensywny, bezkompromisowy "Dzieciorób" jest jednym z pierwszych.
5. "Różowe Flamingi" (1972). Z początku sprawiają wrażenie filmu amatorskiego: zdjęcia są nieostre i prześwietlone, pojawia się dużo przypadkowych ujęć i najazdów kamery. Drobne niedociągnięcia są jednak niczym wobec przegiętej wyobraźni Johna Watersa, który uwielbia przesyt i z klasą potrafi podać nawet rzeczy niesmaczne.
6. "Nieustające wakacje" (1980). Jim Jarmusch nigdy nie potrzebował wielkich pieniędzy: swój debiut zrealizował za 15 tysięcy dolarów. Jarmusch to Jarmusch, a "Nieustające wakacje", wyimek z biografii Aloysiusa Christophera Parkera, to po prostu wielkie kino.
7. "Clerks - Sprzedawcy" (1994). Gdy film Kevina Smitha wchodził na ekrany, pisano, że pojawił się Czechow amerykańskiego przedmieścia. Dziś widać, że była to ocena na wyrost, ale "Clerks" to wciąż świetne kino - najlepszy portret Generacji X, wybuchowa mieszanka archetypów amerykańskiej popkultury, seksualnej obsesji i programowego leserstwa.
8."Smak wiśni" (1997). Abbas Kiarostami, człowiek, który był m.in. malarzem i funkcjonariuszem policji drogowej, to dzisiaj symbol irańskiego kina. "Smak wiśni" to zuchwały i mądry film (Złota Palma w Cannes), któremu przyświeca znany aforyzm Ciorana: "gdyby nie myśl o samobójstwie, już dawno bym się zabił".
9. "Following" (1998). Swój debiut Christopher Nolan kręcił wyłącznie w weekendy - cały budżet wyniósł jedynie 8 tysięcy dolarów. Wystarczyło, by z klasą nawiązać do tradycji noir i zacząć błyskotliwą karierę - jej efektem jest m.in. zrealizowany za grube miliony "Mroczny rycerz".
10. "Śmierć pana Lazarescu" (2005). Ten obsypany nagrodami, skromny film Cristiego Puiu niejako zapoczątkował odrodzenie rumuńskiego kina - wstrząsająca historia o grozie śmierci, wobec której człowiek pozostaje zawsze sam.