Szanowny i drogi Panie Profesorze,
W niedzielę 13 lipca tym samym
samochodem, którym przyjeżdżał Pan do Kolegium Europejskiego w Natolinie, jechał Pan do Brukseli. Po raz ostatni.
Przez kilka lat było nam dane uczestniczyć w Pana wykładach o cywilizacji europejskiej, przygotowywać pod Pana kierunkiem pracę dyplomową, a nawet pracować z Panem jako asystenci akademiccy. Dziś pragniemy złożyć Panu Profesorowi hołd i podziękować za chwile, godziny, lata, gdy był Pan z nami.
Przybyliśmy do Kolegium z całej Europy, a czasem spoza niej, z naszymi planami na przyszłość, a Pan zapraszał nas do refleksji nad przeszłością. O sprawach najistotniejszych, a czasami jakże trudnych, mówił Pan Profesor spokojnie i pięknie. Słuchając, czuliśmy, że zarówno europejskie dziedzictwo, jak i dzisiejsze wyzwania dotyczą nas bezpośrednio i osobiście. Rozumieliśmy, że bez refleksji nad tym, co było, niemożliwe jest budowanie tego, co będzie. Przekazał nam Pan również, czym jest wielka osobowość, zaangażowanie i otwartość umysłu, pokazując, że dialogu i wzajemnego zrozumienia w Europie nie zastąpi nic.
Dla wielu z nas pozostanie Pan na zawsze Mistrzem i Mentorem, który wpłynął na nasze życie. Ponadto, każdy z nas ma w pamięci bardziej osobiste wspomnienia. Krótkie, lecz zawsze przyjazne i ciekawe rozmowy podczas przerw w zajęciach czy podczas obiadu; dłuższe spotkania poświęcone projektom prac dyplomowych; niekiedy bardziej osobiste rozmowy o naszych planach życiowych; trudne, ale i w przyjaznej atmosferze zdawane egzaminy; charakterystyczny zapach tytoniu w budynku Rektoratu wywołujący porozumiewawcze szepty: "Jest Profesor!"; uśmiech, ciepłe spojrzenie i żarty, którymi urozmaicał Pan wykłady... Lista jest długa, tak długa jak lista naszych promocji.
Po studiach w Kolegium naturalną koleją rzeczy rozbiegliśmy się po całej Polsce i Europie - Europie, o którą Pan Profesor walczył i którą budował. Ilu z nas obiecywało sobie, że jeszcze kiedyś na pewno się z Panem spotka? Ilu z nas miało tę możliwość? Odpowiedź na te pytania pada już, niestety, w czasie przeszłym. Niechaj więc ten list, który składamy na ręce Pana Synów, będzie naszym pożegnaniem i świadectwem. Pana ideały i przesłanie żyją w nas. Dziękujemy, pamiętamy i pracujemy dalej!
Studenci i absolwenci Kolegium Europejskiego *** Jestem winien pewne wyjaśnienie Czytelnikom tego listu, niekoniecznie znającym szczegóły pracy Profesora Bronisława Geremka w natolińskim kampusie College of Europe.
Wśród plejady wielkich i słynnych akademików kształcących naszych studentów w zakresie prawa, historii, ekonomii i administracji europejskiej Katedra Cywilizacji Europejskiej, kierowana od 2002 r. przez Profesora, odegrała rolę szczególną. Jej misją było nie tylko i nie tyle wpojenie studentom konkretnej wiedzy, ile przede wszystkim kształtowanie ich charakterów i osobistych postaw wobec naszej wspólnej Europy.
To zadanie było swoistym antidotum na technokratyczny z natury charakter instytucji i procedur unijnych. Któż inny mógł lepiej przemówić do wyobraźni, emocji i ambicji młodych Europejczyków niż Profesor Geremek - ze swoim życiorysem, erudycją, kulturą i urokiem? On, przez długie lata PRL-u pozbawiony prawa kontaktu ze studentami, dał im więcej, niż mógł dać ktokolwiek inny.
Wzruszająca jest dziś pamięć studentów o ich Profesorze i emocje, które towarzyszą im w tej dramatycznej chwili. Zbyt późno urodzeni, by znać Schumana, Moneta, Adenauera i innych, ci młodzi są żywym świadectwem pracy polskiego następcy europejskich ojców-założycieli: Profesora Bronisława Geremka.
Piotr Nowina-Konopka, były wicerektor College of Europe *** Tytuł listu od redakcji „Gazety”