http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Śmierć przyjaciela

Elie Barnavi, Krzysztof Pomian, Beno^t Remiche
2008-07-21, ostatnia aktualizacja 2008-07-20 18:05

Wspomnienie o Bronisławie Geremku

1989 rok.
Fot. Tomasz Wierzejski / AG
1989 rok.
Odeszła wielka postać europejska. Bronisław Geremek uosabiał tę drugą połowę europejskiego XX wieku, która ostatecznie skończyła się lepiej, niż się zaczęła. Nieliczni tylko mogą twierdzić, że przyczynili się do tego w równej mierze co On. Od getta warszawskiego do parlamentu w Strasburgu, od uniwersytetu do polityki, od PZPR do komunistycznego więzienia, od "Solidarności" do Ministerstwa Spraw Zagranicznych swego kraju - taką niezwykłą drogę przebył ten intelektualista, humanista i poliglota, polski patriota i Europejczyk z serca i rozumu, a zarazem obywatel świata. Był żywym dowodem absolutnej śmieszności sporów o tożsamość, które tak podniecają niektórych - nie tylko w Polsce.

Ostatnim razem widzieliśmy Bronisława Geremka 21 czerwca br., w Lyonie, podczas spotkania Stanów Generalnych Europy [ruchu skupiającego m.in. organizacje pozarządowe]. Mówił o Europie, jak umieją o niej mówić tylko nieliczni, z tym połączeniem żarliwości wizjonera i pragmatyzmu, które znamionuje prawdziwą wielkość. "Gdyby powiedziano mi w ciemnych dniach dyktatury, że dożyję czasów, gdy mój kraj stanie się pełnoprawnym członkiem rodziny europejskiej, uśmiechnąłbym się, jak uśmiechamy się, snując piękne mrzonki, które nie mają żadnej szansy na realizację. Ale trzeba było się o to bić, jak gdyby to było możliwe...". Było coś z Martina Luthera Kinga w tym profesorze z bródką i fajką, którego słodki głos i bezgraniczna uprzejmość przesłaniały żelazną wolę potwierdzoną całym życiem i zdecydowanie, z którego zdawali sobie sprawę chyba tylko najbliżsi współpracownicy.

Dla nas, którzy od dziesięciu lat dążymy do urzeczywistnienia Muzeum Europy w Brukseli, ta śmierć nagła i absurdalna jest szczególnie bolesna. Bronisław był przyjacielem Muzeum od pierwszych chwil. Orientował nas w arkanach Parlamentu Europejskiego, udzielał nam porad i politycznego poparcia, bywał naszym orędownikiem wobec instancji europejskich i ewentualnych sponsorów. Dzięki Jego moralnym i politycznym wpływom byliśmy silniejsi. Odtąd pozostaje nam odwoływać się do pamięci o Nim.

Elie Barnavi, Krzysztof Pomian, Beno^t Remiche





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':