http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Modzelewski: To był mistrz historii i polityki

Karol Modzelewski
2008-07-14, ostatnia aktualizacja 2008-07-14 10:08

Bronek był absolutnie uroczym człowiekiem w osobistych kontaktach - ciepły, iskrzący dowcipem, kameralny. Kiedy prowadził zlecone zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim, studenci go uwielbiali. Oczarowany nim był nie tylko Braudel, ale i Le Goff

W Parlamencie Europejskim 2004
Pierwsze posiedzenie nowego Parlamentu
Europejskiego, Strasburg, 20 lipca 2004 r.
Przemawia Bronisław Geremek, kandydat na przewodniczącego
Fot. PIOTR JANOWSKI/ AG Fot. PIOTR JANOWSKI/ AG
W Parlamencie Europejskim 2004 Pierwsze posiedzenie nowego...
Poznałem Bronka po wyjściu z więzienia, chyba w 1967 r. Nie mogłem znaleźć pracy ani żadnego zarobku. Wydawnictwo PWN zrobiło wtedy dobry uczynek i poprosiło mnie, żebym przetłumaczył jeden tekst z włoskiego na polski. Podpisali nawet ze mną umowę na tłumaczenie. Dyrektor naczelny PWN odesłał ją jednak do redakcji podartą na drobne kawałki, które włożył z powrotem do koperty.

Wtedy zgłosił się Bronek. Powiedział, że on to przetłumaczy - a naprawdę oddał mi i tłumaczenie, i pieniądze. Potem miałem w ten sam sposób tłumaczyć zbiór esejów Braudela "Historia i trwanie". Geremek podpisał umowę z ZAIKS-em, podjął honorarium - 10 tys. złotych, dużo jak na ówczesne warunki - i mi wypłacił. Zdążyłem przetłumaczyć jeden esej, a potem mnie znów zamknęli. Geremek przetłumaczył wtedy tę książkę. Oczywiście nie dostał już ani grosza, a potem nie chciał, żebym mu zwracał.

Bronek był absolutnie uroczym człowiekiem w osobistych kontaktach - ciepły, iskrzący dowcipem, kameralny. Kiedy prowadził zlecone zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim, studenci go uwielbiali. Oczarowany nim był nie tylko Braudel, ale i Le Goff, którzy uważali go też za wybitnego historyka.

Uwielbiał opowiadać anegdoty. Opowiedział mi np. taką o seminarium prowadzonym przez Gieysztora [prof. Aleksander Gieysztor, wybitny historyk, prezes PAN]. Otóż Gieysztor miał dwie pary okularów - jedną przezroczystą, a drugą ciemną, którą zakładał, żeby nie było widać, jak przysypia na seminarium. Podczas jednego referatu Gieysztor - który oczywiście prowadził seminarium - zasnął wyjątkowo głęboko, co mu się normalnie nie zdarzało. Widać było nawet, jak się osunął w fotelu. Cisza po zakończeniu referatu przebudziła prowadzącego, który założył przezroczyste okulary i powiedział: "Dziękuję za ten bardzo interesujący referat, otwieram dyskusję, wydaje mi się, że dr Geremek chciał zabrać głos". Bronek zrozumiał, czego się od niego oczekuje, i w swojej wypowiedzi zamieścił informacje o treści referatu. Na końcu dyskusji Gieysztor wygłosił bardzo pasującą konkluzję.

Najwięcej kontaktów z Bronkiem - chociaż zdarzały się i tarcia - miałem w okresie "Solidarności". On był jednym z doradców związku. Ja byłem regionalnym działaczem - członkiem prezydium we Wrocławiu. Poznałem wtedy jego temperament polityczny. W stylu Bronka było zawsze szachowe, precyzyjne obmyślanie politycznych posunięć. Zastawiał na przeciwnika tak misterne pułapki, że tamten musiał w nie wejść.

Miewał posunięcia mistrzowskie. Takim był jego gest odmowy podpisania oświadczenia lustracyjnego, który bardzo rozzłościł ówczesnych liderów politycznych kraju. Bronek rzeczywiście zaryzykował swoją pozycję eurodeputowanego, ale wykorzystał przy tym niesłychany autorytet, który miał w całej Europie - nie tylko we Francji. O ile więc wcześniej pogłoski o lustracji w Polsce mogły dotrzeć do mediów zachodnich, o tyle uczynienie z Bronka postaci centralnej lustracyjnej awantury sprawiło, że stanęła ona w centrum negatywnego zainteresowania najbardziej opiniotwórczych zachodnich mediów. Co więcej, uczynił to sam Jarosław Kaczyński - bo oznajmił, że Geremek musi przestać być eurodeputowanym... Gorszego gola na arenie międzynarodowej ówcześnie rządzący nie mogli sobie strzelić. To był mały przykład politycznego majstersztyku.

Chciałbyś zamieścić swoje wspomnienie o Profesorze? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':