http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kołakowski: Nasz przyjaciel Bronek Geremek

Leszek Kołakowski
2008-07-14, ostatnia aktualizacja 2008-07-14 10:06

Byliśmy zawsze po tej samej stronie w sprawach politycznych i ideowych - my tu jako bierni widzowie, on jako jedna z głównych figur polskiego życia publicznego

Prof. Bronisław Geremek
Fot. Piotr Bernaś / AG
Prof. Bronisław Geremek
Przyjaźniliśmy się z Bronkiem Geremkiem dobrze ponad pół wieku. Była to przyjaźń prawdziwa, najprawdziwsza i uczestniczyły w niej również Hania, żona Bronka, i moja żona Tamara. Pracowaliśmy przez wiele lat na tym samym Uniwersytecie Warszawskim, na różnych wydziałach, ale niedaleko siebie zarówno w przestrzeni zwyczajnej, jak i umysłowej i politycznej. Bronek był wybitnym mediewistą; pamiętam jeszcze, z jakim upodobaniem i ciekawością czytałem jego książkę o ludziach marginesu w średniowiecznym Paryżu. Nie trzeba być mediewistą - jak i ja nim nie jestem - aby się cieszyć znakomitością tego niezwykłego opisu i historycznej analizy.

W ostatnich latach, gdy Bronek był pochłonięty swoimi trudami w Parlamencie Europejskim i po świecie wiele wojażował, widywaliśmy się rzadko. Ostatni raz w ubiegłym roku w Oksfordzie, gdzie, siedząc w pubie tutejszym, nagrywaliśmy dla telewizji rozmowę improwizowaną o władzy. Ale i wtedy, gdy my mieszkaliśmy w Oksfordzie, a on uprawiał po mistrzowsku robotę dla kraju naszego - jako poseł i przewodniczący Klubu Parlamentarnego, jako działacz ROAD (później Unii Demokratycznej, potem Unii Wolności), jako minister spraw zagranicznych wreszcie - byliśmy zawsze po tej samej stronie w sprawach politycznych i ideowych - my tu jako bierni widzowie, on jako jedna z głównych figur polskiego życia publicznego. Pamiętam nasze spotkania w Berlinie, w Paryżu, w Meksyku, w Oksfordzie i w Warszawie.

Przed godziną doszła do nas przerażająca wiadomość o jego śmierci w wypadku samochodowym. Nie mam sił, by to okropne wydarzenie komentować, i zresztą, jakiż to mógłby być komentarz?

Żegnamy Cię, Bronku, z niezmienną przyjaźnią i żalem, smutkiem, że ta przyjaźń nie może być w tej chwili odwzajemniona. Straciliśmy przyjaciela, a Polska straciła jedną z najważniejszych postaci jej zbiorowego życia ostatnich dziesięcioleci.

Chciałbyś zamieścić swoje wspomnienie o Profesorze? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':