Zobacz także:
Fiat może przejąć Chryslera To trzecie największe bankructwo w historii USA i największe w historii amerykańskiego przemysłu. Jak podkreślają komentatorzy, złożenie wniosku o bankructwo i zapewnienie koncernowi 30 miliardów dolarów dodatkowych funduszy z kieszeni podatników to duże ryzyko dla administracji prezydenta Obamy. Na koniec marca łączna wartość zobowiązań finansowych firmy wynosiła 172,8 mld dolarów.
Według rządowego planu GM ma zostać wkrótce sprzedany prywatnemu inwestorowi, a po przejściu procesu restrukturyzacji wyjść na prostą. Jak szacuje administracja rządowa, koncern ma stanąć na nogi w ciągu 60-90 dni.
Amerykański rząd obejmie 60-procentowy pakiet akcji GM w zamian za 50 mld dolarów (w tym 20 mld, które GM otrzymał już w tym roku). Jak stwierdził przedstawiciel rządu amerykańska administracja nie zamierza posiadać udziałów w firmach dłużej niż to absolutnie konieczne i będzie starała się zbyć swoje akcje tak szybko, jak będzie to możliwe. 12 proc. akcji w amerykańskim koncernie ma z kolei objąć rząd Kanady i prowincja Ontario, które udzielą GM pożyczki w wysokości 9,5 mld dolarów. 17,5 proc. akcji obejmie Trust Związku Emerytowanych Pracowników Motoryzacyjnych, a wierzyciele otrzymają 10 proc. akcji.
Wkrótce znany będzie nowy zarząd GM, nad którego wyborem kontrolę będzie sprawował gabinet Obamy. Swoich przedstawicieli będą w nim na pewno mieli Kanadyjczycy i związkowcy.
General Motors planuje zamknąć w najbliższym czasie kilkanaście fabryk i zwolnić ok. 21 z 54 tys. pracowników w swoich zakładach na terenie USA, zamknięte zostanie też 2,6 tys. salonów prowadzonych przez dilerów motoryzacyjnego giganta.
GM zatrudnia w sumie w USA 92 tys. osób i jest pośrednio odpowiedzialny za ok. pół miliona emerytur.