http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Olewnik: naciągacze wyciągnęli ode mnie ponad milion zł

PAP, red.
2009-09-04, ostatnia aktualizacja 2009-09-04 14:27

Włodzimierz Olewnik zeznał w piątek przed sejmową komisją śledczą, że różni naciągacze, którzy obiecywali mu pomoc w odnalezieniu porwanego syna, wyłudzili od niego 1-1,2 mln zł. "Detektyw Rutkowski oszukał mnie na milion złotych" - dodał Olewnik.

Pytany przez Andrzeja Derę (PiS), kiedy zorientował się, że sprawy idą źle, Olewnik wskazał na styczeń 2002 r., gdy szef policyjnej grupy Remigiusz M. miał go zapewniać, że przyjaciel Krzysztofa Olewnika Jacek Krupiński nie ma nic wspólnego ze sprawą. "A myśmy od początku mówili, że Jacek dziwnie się zachowywał, że on musi mieć z tym związek" - podkreślił Olewnik. Nie krył on żalu do Remigiusza M., o którym we wstępnym wystąpieniu powiedział, że "krew syna splamiła jego policyjny mundur".

Olewnik opowiadał, jak starał się dostać do ministra Zbigniewa Siemiątkowskiego w jego biurze poselskim w Płońsku, gdzie nie mógł go spotkać. "Ale poseł Siemiątkowski sporządził interpelację do MSWiA w tej sprawie i dostał pan odpowiedź?" - pytał poseł Leszek Aleksandrzak (Lewica). "Ale ja liczyłem na to, że on chwyci za telefon, zadzwoni na policję i powie: słuchajcie, tak coś się dzieje nie w porządku" - odpar Olewnik.

Naciągacze wyciągnęli ode mnie ponad milion zł

Włodzimierz Olewnik zeznał w piątek przed sejmową komisją śledczą, że różni naciągacze, którzy obiecywali mu pomoc w odnalezieniu porwanego syna, wyłudzili od niego 1-1,2 mln zł. - "Detektyw Rutkowski oszukał mnie na milion złotych"

Pytany przez Andrzeja Derę (PiS), kiedy zorientował się, że sprawy idą źle, Olewnik wskazał na styczeń 2002 r., gdy szef policyjnej grupy Remigiusz M. miał go zapewniać, że przyjaciel Krzysztofa Olewnika Jacek Krupiński nie ma nic wspólnego ze sprawą. "A myśmy od początku mówili, że Jacek dziwnie się zachowywał, że on musi mieć z tym związek" - podkreślił Olewnik. Nie krył on żalu do Remigiusza M., o którym we wstępnym wystąpieniu powiedział, że "krew syna splamiła jego policyjny mundur".

Olewnik opowiadał, jak starał się dostać do ministra Zbigniewa Siemiątkowskiego w jego biurze poselskim w Płońsku, gdzie nie mógł go spotkać. "Ale poseł Siemiątkowski sporządził interpelację do MSWiA w tej sprawie i dostał pan odpowiedź?" - pytał poseł Leszek Aleksandrzak (Lewica). "Ale ja liczyłem na to, że on chwyci za telefon, zadzwoni na policję i powie: słuchajcie, tak coś się dzieje nie w porządku" - odpar Olewnik.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':